Opis zrzutki

Historia Pana Konrada jest wam pewnie znana lecz warto ją przypomnieć bo walka trwa cały czas.


Środki dotychczas zebrane dla Pana Konrada pozwoliły na zrealizowanie celów założonych zgodnie z opisem zbiórki. Środki pozostałe obecnie na koncie to kwota 3 tys.


Konrad nadal potrzebuje stałej rehabilitacji oraz pomocy w codziennej higienie osobistej jak również w zakupie leków, bez których jego funkcjonowanie było by niemożliwe.


Zwracamy się z prośbą o dalsze wsparcie zbiórki.


Konrad ma 41 lat. I historię, którą można by obdzielić kilka osób. Nigdy nie był typem faceta zdrowego jak koń. Jeszcze na studiach okazało się, że ma nowotwór w mózgu. Wtedy wydawało się, że to koniec świata, że nic już nie pomoże. Guz okazał się nieoperacyjny, ale pomogła radioterapia i chemia. Z Basią, żoną czuli się tak, jakby pokonali wpław ocean. Zmęczeni, ale pełni wiary i nadziei dotarli do stabilnego, suchego lądu. Konrad skończył studia, zaczął przewód doktorski. Wydawało się, że zły rozdział życia zamknął się na dobre. Do któregoś poranka, w 2008 roku, gdy mężczyźnie zakręciło się w głowie. Uderzył w futrynę drzwi. Nawet guza wielkiego nie było. Odetchnęli z ulgą. Nie na długo. Kilka tygodni później, Konrad jak co rano, wybierał się do pracy. Nagle, dosłownie w kilka sekund zaczął tracić głos, nogi chwiały się na wszystkie strony. Potem runął na ziemię. Stracił przytomność. Diagnoza – krwiak podtwardówkowy, przewlekły. Taki cichy morderca, który w białych rękawiczkach, zabiera co chce – sprawność w nogach, rękach, wywołuje ataki dziesiątki ataków padaczki dziennie, paraliżuje ciało i umysł. Bywały dni, gdy Konrad nie miał kontaktu ze światem. Tylko Basia siadała na brzegu łóżka i opowiadała co wokół się dzieje. Podczas operacji lekarze wycięli Konradowi część czaszki, bo trzeba było jakoś dostać się do krwiaka. Najlepsi neurochirurdzy mówili do niej półgębkiem, żeby zaczęła się oswajać z myślą, że może być różnie. Ona pukała się po głowie: bzdury opowiadacie, staniemy na nogi. Konradowi po operacji została w głowie dziura wielka niczym pięść. Basia kupiła więc czapki – jedną dla męża, drugą dla siebie. Taka małżeńska solidarność. Kiedyś biegała w najwyższych szpilkach. Zamieniła je na adidasy, bo w nich łatwej podtrzymać, przeprowadzić wysokiego na niemal dwa metry mężczyznę. Jest jak tygrysica – gotowa do skoku w każdej chwili. Jak trzeba – z pazurami. Pilnuje by miał, co potrzeba. Los, Opatrzność – jak zwał, tak zwał – postanowili ją wypróbować. Do kompletu kłopotów dołożyli jeszcze jeden – migotanie przedsionków na tle padaczkowym. Rozrusznik to ostateczność. Konrad jak tlenu potrzebuje stałej rehabilitacji. Najlepiej z lokomatem – urządzeniem, które wymusza u niego odruch chodzenia. Turnus z takim „przyjacielem” to kilka tysięcy złotych. Dodatkowo dochodzą codzienne koszty higieny osobistej i leków, które kosztują nawet 700 zł miesięcznie. Basia szuka pieniędzy, gdzie tylko może. Chce, jak najdłużej mieć go przy sobie. Najpiękniejsze są letnie wieczory, gdy może go wyprowadzić przed dom – słuchają świerszczy, jedzą kanapki. To jest ich czas.

Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 68

PS
P.H.U SEBA SP.J
1 500 zł
WP
Wojciech Przybylo
1 000 zł
ST
stemik
500 zł
MA
Monika Abram
500 zł
AP
Adam Przybyło
500 zł
MO
Monika
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
MI
Marzena i Rafał
300 zł
KD
Katarzyna Duda
200 zł
KK
Kasia Kawa
200 zł
Zobacz więcej

Komentarze 1

 
2500 znaków

Nasi użytkownicy założyli

862 983 zrzutki

i zebrali

758 914 529 zł

A ty na co dziś zbierasz?