RYJEK WALCZY Z FIP - ZBIERAMY NA LEK GS-441524 ID: 6ny69y

RYJEK WALCZY Z FIP - ZBIERAMY NA LEK GS-441524 ID: 6ny69y

16 040 zł z 15 788 zł

101%

16 040 zł

16 040 zł

z 15 788 zł

zakończona

zakończona

29.02.2020r

436

436

wspierających
101%
Wpłać na zrzutkę

Opis zrzutki

Kochani, musimy pomóc Ryjkowi, bo to złoty kotek, który zachorował na FIP.

Czekamy na potwierdzenie wyników z laboratorium IDEXX (to niestety trwa kilka dni), ale odciągnięty z klatki piersiowej płyn i objawy nie pozostawiają wątpliwości i… Ryjek stoi na krawędzi życia i śmierci.

EDIT: OTRZYMALIŚMY WYNIKI Z LABORATORIUM IDEXX. Wynik FIP jest potwierdzony. Prosimy o wszelkie kciuki za Ryjcia. Walczymy - z Waszą pomocą - nieustannie!


EDIT Z DNIA 11.02.2020

Dotarła do nas wreszcie lepsza, dużo droższa substancja. Ryjaszek dostaje z niej zastrzyki od minionego piątku i - ku naszej uldze - dużo mniej płacze podczas iniekcji. Póki co nie obserwujemy też zmian skórnych, które powstawały po poprzedniej, tańszej substancji, więc bezdyskusyjnie musimy się trzymać tej droższej opcji.

Rany spowodowane przez zastrzyki zaczęły się goić, nie robią się kolejne.

Sam Ryjciu jest dużo żywszy i powrócił mu apetyt, który ostatnio był taki sobie.

Podczas dzisiejszej wizyty u weterynarza wysłaliśmy krew na podstawowe badania (morfologia, biochemia, stosunek albumin do globulin), badanie RTG potwierdziło brak płynu w brzuszku, co oznacza, że jesteśmy naprawdę na dobrej drodze do wyleczenia chłopaczka <3

Jeśli kuracja miałaby się zakończyć zgodnie z optymistycznym harmonogramem, potrzebujemy jeszcze 7 ampułek leku (które ze względu na sytuację związaną z szalejącym w Chinach koronawirusem będą musiały przyjść w trzech odrębnych przesyłkach). Wierzymy mocno, że ten optymistyczny plan się powiedzie i nie będziemy musiały dokupywać nic więcej, no ale... kto to może dzisiaj wiedzieć :/


Zwiększamy zatem cel zbiórki o koszty kolejnych 7 ampułek leku i błagamy Was o pomoc.

Ryjek musi dać radę <3



EDIT Z DNIA 29.01.2020

Ryjciu wrócił z lecznicy do domu tymczasowego, gdzie kontynuuje leczenie. Czuje się znacznie lepiej, płyn nie przybiera, jednak ma nawroty gorączki, która samoistnie ustępuje - lekarz ma zweryfikować dawkę leku. Zdecydowałyśmy też o zmianie brandu zakupionego leku, bo pojawiły się informacje, że ten, z którego teraz korzystamy, może być zanieczyszczony. Więc nie ma zmiłuj, musimy kupić dla Ryjcia ten droższy i pewniejszy, żeby kontynuować terapię bez obaw. Stąd zwiększenie kwoty zbiórki i ponowna ogromna prośba o Wasze wsparcie finansowe! <3




Ale od początku…


Ryjciu trafił pod opiekę Fundacji Stawiamy Na Łapy w listopadzie 2019 r. Razem z siostrą został odłowiony w celu kastracji z krakowskich działek na os. Złotego Wieku. Oba dzieciaki okazały się oswojonymi przytulasami i miziakiami, nasze serduszka zabiły mocniej, przecież nie możemy wypuścić z powrotem na działki takich słodzinek, no i… klamka zapadła. Dzieciaki zostały u nas. Żeby mieć szansę na lepsze życie i własny dom.


Oboje przeszli kwarantannę na fundacyjnej kociarni, żeby wreszcie trafić do domu tymczasowego, w którym mogli rozwijać swoją relację z człowiekiem i spędzać leniwe dni i noce równie spektakularnie jak pączki w lukrze :)


Niestety w okolicy świąt ich opiekunkę zaalarmował spadek formy Ryjka. Chłopak zaczął być apatyczny, nie był zainteresowany zabawą z siostrą, zaczął grymasić nad jedzeniem, a potem całkowicie stracił apetyt. Wizyta u weterynarza wykazała dodatkowo wysoką, oporną na działanie leków gorączkę.

Od tamtego czasu chłopak przyjmuje antybiotyk (synulox) oraz lek przeciwbólowy i przeciwzapalny (onsior), a mimo to doszły kolejne objawy - zaczął kasłać i ciężko oddychać. Opiekunka natychmiast udała się na wizytę do lekarza weterynarii. Badanie USG wykazało mnóstwo płynu w klatce piersiowej - udało się ściągnąć aż 80 ml lepkiego, ciągnącego się i żółtego płynu. Wszyscy po tej informacji zamarliśmy, ale natychmiast zadecydowaliśmy, że musimy działać.


Płyn pojechał do badania, ale wiedząc, że nie mamy czasu, bo przybywa go w szaleńczym tempie, zdecydowaliśmy, że kupujemy lek GS i będziemy o chłopaka walczyć. Lek ten nadal nie jest zarejestrowany i niedostępny w regularnym obiegu, dlatego zdobycie go na cito wymagało nie lada gimnastyki i niemałych finansów. Ale - jakimś cudem - udało się. Od pewnej dobrej duszy odkupiliśmy 1 fiolkę GS. Przy wadze Ryjka wystarczy na 4 dni kuracji, ale już dziś przyjeżdża do nas kolejne 10 fiolek. Cała kuracja trwa 12 tygodni, czyli potrzebujemy łącznie 21 ampułek. Jedna ampułka kosztuje ok 330 zł. Do tego dochodzi pobyt w klinice całodobowej (30 zł za dobę) i leki wspomagające (w zależności od potrzeb). Koszty zbijamy jedynie tym, że jedzenie dla chłopaka dostarczamy we własnym zakresie.


Od piątku Ryjek przebywa w klinice, w komorze tlenowej i pod stałym nadzorem lekarzy, dostał też już cudem zdobytą pierwszą dawkę. Ma silny stan zapalny, stosunek albumin do globulin 0,49 i obecny w organizmie koronawirus (to wszystko wskazuje na FIP).

Budujące jest to, że po odciąganiu płynu przez chwilę czuje się lepiej, zaczyna nawet troszkę jeść. Dlatego po prostu wiemy, że musimy spróbować eksperymentalnej metody leczenia, która pomogła już tylu innym kotom.


Musimy walczyć o tego cudownego kota, ale bez Waszej pomocy nam się to nie uda.

Błagamy o każdą najmniejszą wpłatę.

Już nie raz udowodniliśmy, że razem potrafimy przenosić góry, choćby je trzeba było targać na plecach tysiąca osób.


Jeśli tli się jakakolwiek nadzieja, to musimy mu ją dać <3

Wpłacający436

MW
Mariusz Wrześniewski
500 zł
AK
Agnieszka Kizlich
320 zł
A
Asia i Maciek
200 zł
 
Dane ukryte
200 zł
P
Piotr
200 zł
P
Patrycja
115 zł
M
Michal
100 zł
KD
Katarzyna Dziadkowiec
100 zł
 
Dane ukryte
100 zł
 
Dane ukryte
100 zł
Zobacz więcej

Komentarze22

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

575 074 zrzutki

i zebrali

314 834 976 zł


A ty na co dziś zbierasz?