id: dn86cn

Druga walka Tigera z FIP

Druga walka Tigera z FIP

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
6 000 zł z 15 000 zł
39%
38 dni do końca
149 wspierających
Wpłać na zrzutkę

Aktualności4

  • Dzień 10. Dwa dni podawania tabletek za nami. Wszystko wydaje się być ok. Tiger, tak jakby, sobie przypominał, do czego służy drapak i, że można gonić za wędką. Mam nadzieję, że jeszcze chwila, a znowu zacznie gonić się i bawić z Sisi. Ona taka stęskniona za jego dokazywaniem :). Cieszymy się bardzo każdą chwilą, a najbardziej chyba tym, że Tiger przytył. Co prawda dopiero 100g, ale dla nas aż 100g. Mając na uwadze jego ciągły spadek wagi .. taki wzrost to już cudowny efekt. Trzymajcie kciuki i pomóżcie nam jeszcze, bo cała droga do wyleczenia przed nami :)

    A wspomnienia z lepszych czasów się czają za rogiem myśli ;)

    f2f96b6f505f281f.jpeg

    Czytaj więcej
  • Pięć dawek leku za nami. Widzimy nieznaczną poprawę. Tiger wszedł na drapak. I patrzy na mnie tymi swoimi pięknymi, wielkimi oczkami i pyta dlaczego płaczę? A ja nie mogę przestać płakać. Bo jak mam mu powiedzieć, że jednak się nie udało. Że bardzo chciałam, ale niestety już na wstępie brakło pieniędzy. Tiger, wiem, że nie zasłużyłeś na taki los. Wiem, że nie mam już jak Ci pomóc. Serce się zaciska i pęka, a łzy nie przestając płynąć. Wybacz maleńki. Nie wiem już co jeszcze mogę zrobić. Wracam do pracy żeby na chwilę pomyśleć, że zarobię dla Ciebie, tyle ile potrzebujesz, chociaż wiem, że tak nie będzie. Przepraszam

    d714d2323fd11373.jpeg

    Czytaj więcej
  • Dzisiaj kolejny dzień bytu Tigera. Po wczorajszej wizycie u lekarza i badaniu USG trudno to już nazwać życiem. Tak jak lekarz określił rokowania są negatywne. Czyli złe, a nawet beznadziejne. I jeśli nie spróbujemy Tigera uratować jedynym możliwym w tej sytuacji leczeniem skarzemy go na pewną śmierć. Tak choroba nie ma happy end'u, chyba, że spróbujemy leczyć. Pieniędzy zbyt mało, żeby określić je "jak na lekarstwo", bo lekarstwo bardzo drogie. Żeby zacząć leczeniem musimy mieć pewność jego kontynuacji. Bo bez tego nie ma sensu zaczynać. Minimum leczenia to 8 tygodni, chyba, że okaże się wcześniej, że choroba jest w tak zaawansowanym stadium, że leczenie nie pomoże. Ale spróbować jeszcze muszę. Nie mogę powiedzieć: Tiger nie spróbuję..., bo sama przed sobą nie potrafiłabym tego powiedzieć. Wiem, że rokowania są złe, ale będą jeszcze gorsze jeśli nic nie zrobię. Kocham to małe, chude Kocię, które nie miało jeszcze szans na normalne życie.

    Pomóżcie proszę, bo ja tak bardzo pragnę go uratować.

    gdf7407999ed6f04.jpeg



    Czytaj więcej
  • Mamy dopiero 10% kwoty, którą udało nam się uzbierać przy pierwszej fazie leczenia i 5% obecnie potrzebnej kwoty. Już jesteśmy bardzo przytłoczeni tą sytuacją, chociaż rozumiemy. Dzisiaj Tiger ważył 2,29kg. Na szczęście constans. Jednak to za mało. Ciągle za mało, jak na prawie rocznego kociaka. Staramy się bardzo nie poddać rozpaczy, jednak coraz trudniej to wychodzi. Nie możemy nawet rozpocząć leczenia, bo jego rozpoczęcie oznacza konieczność nieprzerwanej kontynuacji przez co najmniej 8 tygodni, a w tej sytuacji nie mamy tego zapewnionego i boimy się podjąć działania żeby nie zaszkodzić, nie uodpornić Tigera i co najgorsze go nie wyleczyć. Bardzo dziękuję tym co już wpłacili. Mam nadzieję, że nie będą odosobnieni, bo bez pieniędzy Moje Cudo nie ma szansi6b2b93eef59a21d.jpeg

    Czytaj więcej

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

EDIT: 01.04.2021r. Niestety to nie prima aprilis. Jestem zrozpaczona, załamana, zniechęcona. Tyle czekania na cud, ale cudu nie ma. Płaczę ciągle, bo niestety koszty koszmarne, a pieniędzy brak. Tigerku jak ja mam Cię uratować? Jest coraz gorzej, a każdy dzień opóźnienia powoduje, że leczenie może być nieefektywne. Błagam niech nam ktoś pomoże. To tylko Tiger, ale do tej pory szczęścia to on nie miał ;(. Czy ktoś nam pomoże ? Co jeszcze możemy zrobić?


dcbc45f6b68d599e.jpeg

A miało być tak pięknie. Rozpoczął się nowy rozdział jak na razie bardzo krótkiego smutnego i trudnego życia. Kociego buraskowego życia. Rozpoczął się i zakończył po 4 dniach. Tzn. wcale nie jest pięknie. Już po 4 dniach po zakończeniu długiego 91 dniowego leczenia coś zaczęło się dziać złego. W pierwszej chwili pomyśleliśmy nawrót, ale w dniu podania leku Tiger wyrzygał nicienie. Zasugerowaliśmy się, że wszystkie objawy, drgawki, brak apetytu, ospałość to efekt robaków. Dostał środki na odrobaczanie, kroplówki wzmacniające i przeszło. Zaczął jeść, korzystać z kuwety. Jednak nadal był jakiś nieswój. Czasem zdarzyło mu się zrobić pod siebie i ciągle wracał na stół. Tak jakby tam czuł się najbezpieczniej. Przestał się bawić. Właściwie w ogóle przestał zachowywać się jak młody kociak. Brakuje mu radości, psocenia, rozróby, łobuzowania. Jest za to przerażający spokój. Dalsze badania i diagnoza pokazują pogarszające się wyniki. Wyniki, które jednak nie pozostawiają wątpliwości. Które pokazują, że nasza chęć nie wystarczy żeby Tiger był zdrowy. Musimy zawalczyć jeszcze raz, jeszcze raz od początku i jeszcze raz do końca. Mocniej, tak samo długo, bardziej.


NAWRÓT. To słowo, najgorsze, które pokazuje, że walczyć trzeba dalej. Że nie ma ratunku. To słowo, które zawsze brzmi strasznie. To słowo, którego nikt nie chce usłyszeć. To słowo, które oznacza śmierć jeśli pozostawi się je własnemu działaniu. To słowo, któremu nie można pozwolić działać. To słowo, które trzeba zniszczyć.

Poprzednim razem walczyliśmy o życie. Nie poddaliśmy się. Tym razem też się nie poddamy. Tym razem tym bardziej się nie poddamy. No bo jak mielibyśmy to zrobić? Przecież nie da się podać kiedy już wszystko zostało wyjaśnione. Kiedy ciągle w głowie i wokół brzmi to najgorsze słowo.


Wyjątkowo nie wiem co napisać. Jak napisać? Pisać to samo, czy zacząć od nowa? Jak prosić o pomoc? Kiedy już raz prosiłam.. Jak pisać o chorobie kiedy już o niej pisałam.. Nie potrafię pisać kiedy nie chcę pogodzić się z tą okropną chorobą w jeszcze gorszej postaci. Przecież Tigera nie stracę, nie zostawię, nie pozwolę odejść. Kiedy wiem, że walczyć muszę od początku o to samo. Bo chodzi o Tigera. Wojownika, który został moim przyjacielem. Który ujął mnie swoją bezradnością i dziecięcością. Który zjawił się u nas, jakby wiedział, że zrobimy wszystko żeby jemu z nami było dobrze. Że postawimy swój świat na głowie i poświęcimy wszystko żeby go uratować. Jego. Kotka. Takiego jakich wiele. Ale mojego. Kotka, który mi zaufał. Kotka, którego pokochałam tak jak kocha się dziecko. Tak jak kocha się kogoś najważniejszego.


Chcę tylko żeby Tiger nareszcie zaczął cieszyć się życiem. Życiem bez bólu, strachu, słabości. Nie wiem co jeszcze będzie, nie wiem, czy wszystko będzie dobrze, ale wiem, że zaczynam raz jeszcze walczyć. Tym razem z tym najgorszym, w utajonej postaci neuroFipem.


Tiger miał bardzo trudny start. Urodzony bylegdzie, odchowany bylejak, przeżył jak na razie nijak. Ciągle na coś leczony, ciągle diagnozowany, ciągle chory.

Tiger.. Ty wiesz co? Ja Cię uratuję.

f09ce0eca7ff6704.jpeg

b7ddc2ebd4a35bac.jpeg

c52958c5b2803b12.jpeg

n997612c7bb80b6d.jpeg

m328b10d26a46446.jpeg

Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 149

 
Dane ukryte
280 zł
 
Dane ukryte
10 zł
A
Anya
56 zł
 
10 zł
 
Użytkownik niezarejestrowany
35 zł
 
Dane ukryte
ukryta
T
Teresa
50 zł
M
Maria Lipska
20 zł
DM
Dorota Mondry
100 zł
K
Katarzyna Kotowska
20 zł
Zobacz więcej

Nikt nie założył jeszcze skarbonki do tej zrzutki lub żadna z założonych skarbonek nie zebrała środków.

Komentarze 7

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

679 705 zrzutek

i zebrali

441 230 362 zł

A ty na co dziś zbierasz?