id: 27zrsa

Pomóż w walce z rakiem i daj szansę na życie!

Pomóż w walce z rakiem i daj szansę na życie!

 
Daria Makowska

Description

Mam 27 lat . Jestem mamą 7 letniego chłopca. W Sierpniu 2024r. usłyszałam diagnozę-złośliwy rak piersi-przewodowy, naciekajacy, silnie dodatni z mutacją genetyczną Brca. Guz rośnie błyskawicznie, ma zdolność natychmiastowego rozsiewu przez krew i układ limfatyczny. Gdy rozpoczynałam leczenie guz miał prawie 5 cm oraz zajął okoliczne węzły chłonne pachowe lewe, co zmniejszyło moja szansę na wyleczenie. Zmiany ogniskowe czas się wzmacniały i mimo pełnego leczenia-16 wlewów chemioterapii (schemat ddAC), operacji-szerokie wycięcie guza piersi z onkoplastyką oraz usunięcie węzłów chłonnych-limfadentomii,radioterapii (14 naświetlen), brahyterapii oraz hormonoterapii (reseligo,tamoksyfen) nowotwór przerzucił się dalej na węzły chłonne podobojczykowe. W tak młodym wieku wprowadzono mnie w sztuczna menopauzę z wszystkimi tego skutkami która okazała się nieskuteczna ponieważ pierwotny guz hormonozalezny okazał się trojujemny. Podawano ,i silne sterydy na bezpośrednie zagrożenie życia. Leczenie doprowadziło do ciężkiej depresji,zaczęła się prawdziwa walka o każdy dzień, a w ty, wszystkim dziecko,które potrzebuje sprawnej matki i patrzy jak mama z dnia na dzien gaśnie. Do tego doszły kołatania serca, niedomykalność zastawki mitralnej i trójdzielnej serca, kilka torbieli (podoplucne, śledziona, nerka ) i zwyrodnienia (zebra, stawy odwodowe,obręcz barkowa). Wyniki krwi spadły do tego stopnia , że musiałam się wspierać zastrzykami na podniesienie białych krwinek, pojawiła się anemia, silne wyczerpanie organizmu. Po jednym z zastrzyków dostałam silnej gorączki , ogromnego bólu stawów, problemów z oddychaniem, ból w klatce piersiowej-trafilam na pogotowie, spędziłam tam kilka dni. Pelne leczenie skończyłam 3 czerwca 2025r. i kiedy odetchnęłam, włosy zaczęły odrastać, myślałam że ten koszmar już za mną, choroba wróciła szybciej niż oczekiwano. 2 miesiące od zakończenia leczenia rak uderzył mocniej i szybciej, jest silniejszy niż kiedykolwiek , w miejscach które zwiastuja bardzo poważne rokowania. Badania pokazały nowy agresywny proces- liczne guzy złośliwe szyji i okolice obojczyka z obydwu stron(guzy podobojczykowe i nadobojczykowe prawe i lewe,szyjne prawe i lewe oraz pachowe lewe) . Nowe guzy pojawiły się niespodziewanie i rosną z dnia na dzien , rak nauczył się przemieszczać. Jest to rak o najgorszym podtypie , najbardziej agresywny i najgorzej rokujacy-potrójnie ujemny. Wielki guz pod obojczykiem uciska na nerwy, czuję bol całej ręki. Nowa doktor nie pozostawiła mi złudzeń, powiedziała wprost że w mojej sytuacji, mam kilka miesięcy życia, a leczenie nie prowadzi już do calkowitego wyleczenia, może jedynie wydłużyć ten czas i komfort mojego życia . Jestem w 4 studium choroby i zaczynam leczenie paliatywne. Ta grupa jest przewlekła i nieuleczalna. Moje zmutowane geny nie pozwalają organizmowi odpowiednio reagować i walczyć z chorobą. Sytuacja jest krytyczna i trzeba działać szybko i mocno aby zapobiec rozsianiu do narządów odległych i maksymalnie wydłużyć życie. Każdy dzień zwłoki może zmienić wszystko. Doszedł wzmożony metabolizm w migdałkach podniebiennych obustronnie i nowy w kosci udowej. Niestety spełnia się mój najgorszy koszmar, zaczynam kolejny raz rownie mocny i wykańczający cykl chemioterapii z jeszcze mniejsza siłą,jeszcze wiekszym strachem i bez żadnych oszczędności. 5 grudnia założyłam port aby uchronić żyły przed kolejnym zniszczeniem nastawiona na długotrwały proces. Moje codziennie funkcjonowanie, opieka nad dzieckiem i leczenie staly się ogromnym wyzwaniem-również finansowym. Chcę być z moim synem jak najdłużej,chcę walczyć, jednak nie wiem czy mój organizm wytrzyma kolejna walkę i czy bez pomocy dam radę ja podjąć. Operacja węzłów trwale mnie okaleczyła, nie mogę pracować fizycznie, dźwigać, mam ograniczenia ruchome, ból, ręką wymaga rehabilitacji, puchnie. Mój świat wraz z chorobą się zawalił a brak sprawności, sił, ciągłe wyczerpanie i stała mobilność pozbawiły mnie możliwości pójścia do pracy. Nie mam żadnego źródła dochodu, utrzymuje nas partner. Zyje dzięki pomocy bliskich. Każda prywatna wizyta, lek, dodatkowe badania, konsultacje, dojazdy po 3x w tygodniu 100 km od domu, leczenie to dla mnie ogromny koszt. Zbiórkę zakładam z wielkim stresem, bo nigdy nie prosiłam o pomoc, zazwyczaj to ja wspierałam różne zbiórki ale sytuacja w której Jestem mnie przerosła, nie mam już innego wyjścia. Potrzebne są szybkie wizyty i leczenie poza kolejkami, diagnostyka kolejnych rozsiewow, specjaliści,leki które nie są refundowane, transport na leczenie, opieka nad moim dzieckiem podczas wizyt w szpitalu, leczenie bólu i skutków ubocznych, środki pielęgnacyjne,pomocnicze-peruka,biustonosz kompresyjny, zabiegi drenażowe,rehabilitacja. Jestem w trakcie konsultacji aby dostać sie do kliniki do Niemiec jednak to są duże koszty. Wynajmujemy mieszkanie, szkoła wyżywienie, wydatki codzienne to wszystkie nasze oszczędności. Każda złotówka, wsparcie to dla mnie szansa dzięki której mogę walczyć dalej.


Benefits of a recurring donations:
The Organiser receives 100% of your funds - we do not charge any fee
You remain in full control - you can stop the support at any time without any obligations
The Organiser can fully focus on his work
You get permanent access to posts and a special distinction
You don't have to remember about the next payments
It's easier than you think :)
Recurring Blik
Try BLIK recurring payments and support fundraisers regularly in just a few clicks
Recurring Blik Image
Try BLIK recurring payments and support fundraisers regularly in just a few clicks
Recurring Blik

Comments 8

 
2500 characters
  • Fundacja ABS

    Z ogromnym wzruszeniem informujemy, że uczestnicy pogrzebu Ś.P. Stefana Rekosza wsparli zbiórkę na leczenie Darii. To piękny gest serca i solidarności – w chwili pożegnania bliskiej osoby pojawiła się także myśl o pomocy drugiemu człowiekowi. W imieniu Darii i jej rodziny dziękujemy z całego serca wszystkim, którzy okazali wsparcie i dobroć 🤍

  • Fundacja ABS

    Ogromne podziękowania dla wszystkich, którzy dołożyli swoją cegiełkę. To dzięki Wam ta zbiórka rośnie i daje nadzieję. Pokazujemy, że potrafimy być drużyną. Dziękujemy i walczymy dalej.

  •  
    Janusz

    Wytrwałości życzę

    PLN 50
  •  
    Anonymous user

    ❤️

    hidden
  • Gosia Molska

    Siły i wytrwałości ❣️

We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using