Pomóż przetrwać i skróć cierpienie - Bafi prosi o wsparcie
Pomóż przetrwać i skróć cierpienie - Bafi prosi o wsparcie
Updates10
-
Koniec roku niestety nie był również dla Nas łaskawy.
Po incydencie z bólem kręgosłupa i laseroterapii, zapaleniu lewego, później prawego ucha (i paraliżu pyska) na sam koniec roku Bafi walczył z zapaleniem trzustki.
Po zapaleniu trzustki odezwało się zapalenie prostaty. Jesteśmy po serii leków na kastrację.
Ostatnie przelewy umieściłam poniżej, koszty były koszmarne. Nie ma w nich dodatkowo zawartej transfuzji osocza wraz z nawodnieniem i serią leków, która kosztowała niecałe 1000zł - zapłaciłam to gotówką. Reszta w większości jest poniżej w przelewach.


Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Bafi od zawsze był pechowym i chorowitym psem.
Od początku borykałam się z jego ciągłymi przeziębieniami, alergiami, cyklicznym badaniem serca z racji chorób rasy, biegunkami. Od niedawna borykam się również z średnio sprawnym kręgosłupem na odcinku lędźwiowym.
Niestety ostatnia sytuacja ukruszyła mój budżet. Pierwsza diagnoza: po starciu z innym psem Bafi nadwyrężył kręgosłup. Nie miał czucia od połowy pleców w dół. Wydatek był dość duży, jednakże udźwignęłam go, jak zawsze. Pies będzie przyjmował dłuższy czas leki i wymaga systematycznej rehabilitacji.
Niestety po podleczeniu kręgosłupa pies nadal kuleje.
Po spotkaniu z ortopedą mamy drugą (na razie wstępną) diagnozę: najprawdopodobniej dysplazja biodrowa. Niestety nie jest to dobra wiadomość, gdyż najprawdopodobniej leczenie wymaga operacji, która jest bardzo kosztowna (2500zł) plus późniejsza rehabilitacja. W poniedziałek pies ma prześwietlenie by potwierdzić diagnozę i w przyszłym tygodniu operację, jeśli uda mi się zebrać środki.
Na ten moment pies kuleje, praktycznie nie chodzi, spacery i ruch ograniczane do minimum. Muszę podtrzymywać go na smyczy w momencie załatwiania potrzeb, by chociaż minimalnie odciążyć jego staw, a wszystko przez inne psy rzucające się na inne..
Przesyłam link, w którym widać jak wygląda powolne poruszanie psa w tym momencie: https://files.fm/u/vqhuca96s
Weterynarze już zjedli większość mojego obecnego budżetu i na chwilę obecną nie mogę zapewnić psu godnego życia, na jakie zasługuje. Pies piszczy wieczorami, jest stale na sporej dawce leków przeciwbólowych, co nie jest dziwne gdy nastąpi zwichnięcie stawu biodrowego. Plus oczywiście stałe leki na kręgosłup, które również opłacam.
Bardzo proszę o pomoc. Zawsze za wszystkie choroby brałam odpowiedzialność, niestety w tym momencie koszt jest za duży dla udźwignięcia przeze mnie, a każdy dzień przesunięcia leczenia to jeden dzień cierpienia, pisku i błagania o pomoc mojego psa.
Liczę na Was z całego serca i każdemu z osobna dziękuję za przeczytanie i ewentualne udostępnienie zbiórki.
Karma wraca.
Wpłacone, dużo zdrówka ❤️
Będzie dobrze 👍
Przesyłam dużo miłości ❤️🐶
🙏🏻
Będzie dobrze, bo masz kochającą właścicielkę🤗