Leczenie i kastracja dzikiego stada
Leczenie i kastracja dzikiego stada
Description
Drodzy Przyjaciele Zwierząt,
jakiś czasu temu wpadliśmy na post, w którym poszukiwano pomocy dla stada bardzo chorych kotów dokarmianych przez starszych ludzi na wsi w okolicy Rawy.

Bez zastanowienia odpowiedzieliśmy na post. Szybko okazało się, że sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Jakiś czas temu na posesje starszych państwa przybłąkał się kotek, państwo zaczęli wystawiać jedzenie. Głodne koty z wiejskiej okolicy zaczęły więc się pojawiać liczniej. Początkowo było ich może 3 czy 4, ale - jak to z kotami bywa - sytuacja błyskawicznie wymknęła się z pod kontroli i koty zaczęły się rozmnażać między sobą i przychodzić nowe do wystawianego jedzenia. Minęło dwa lata, a kotów zrobiło się ponad 30! Tyle było, kiedy jesienią 2025 roku przyjechaliśmy zobaczyć te sytuację na własne oczy. Wszystkie kichały i kaszlały, niektóre miały już deformacje oczu od kociego kataru. Takich oczu nie da się już utatować, ale można było chociaż powalczyć o ich życie.
Osobie, która zainteresowała się losem zwierząt w gminie obiecano pomoc - wykastrowanie DWÓCH KOTÓW..!
Nadomiar złego okazało się, że starszy pan właściwie już nie wychodzi z domu, a żona, która się opiekuje nim i dokarmia koty tym, co ma, jest bardzo poważnie chora... ma nowotwór nie do wyleczenia, oprócz tego chory kręgosłup i astmę. Kiedy się schyla kręci jej się w głowie.
Od jesieni ścigamy się z czasem. Musimy zdążyć, póki jest jeszcze ktoś, kto przynajmniej część kotów może złapać w dłonie i ktoś kto te koty karmi, bo za chwilę może tej osoby zabraknąć...
Dzięki pomocy gabinetów "Pod kocią łapą" w Rawie Mazowieckiej i "Wetki" w Żyrardowie oraz prywatnej osoby, która bardzo nas wspiera - Kasi Niewiadomskiej z Żyrardowa mogliśmy podjąć walkę o życie tych zwierząt. Zabraliśmy stamtąd wiele małych i wiele dorosłych kotów. Leczymy je, kastrujemy, szukamy domów, ale wciąż borykamy się z około 10-tysięcznym długiem w gabinetach, który regularnie rośnie.
W tym momencie możemy łapać zwierzęta już tylko wtedy, gdy coś najpierw spłacimy, a w kolejne czekają następne z tego stada, nie wspominając o kotach z innych miejsc...
Bardzo Was prosimy, wesprzyjcie nas, żebyśmy mogli kontynuować działanie i zdążyli i żeby żaden kotek nie został tam bez karmicielki.
Ogromnie dziękujemy każdemu, kto wpłacił nam grosik na poprzednie zrzutki czy na konto, jesteśmy wdzięczni, za każdą darowiznę, każde udostępnienie czy dobre słowo.
PS Zbieramy fanty na bazarek charytatywny online. Może być to cokolwiek, czym ktoś może się jeszcze ucieszyć. Można pisac i dzwonić w tej sprawie do nas pod 732 251 313
Z ukłonami i wdzięcznością,
Prezes RdZ
Martyna Kamińska




