id: 3fj83v

Na życie bez bólu (protezy bioder) dla Bao 💛

Na życie bez bólu (protezy bioder) dla Bao 💛

 
Agnieszka Szperna

Updates16

  • CcFPxy9YGsWLJ4hc.jpg444zl za (źle) zmieniony opatrunek w klinice Vetka wymagający poprawy 🤡

    0Comments
     
    2500 characters

    No comments yet, be first to comment!

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.

Description

TL/DR:


✅ NA CO? Na dwie operacje wymiany stawów biodrowych zniszczonych dysplazją na protezy.


❓PO CO? Żeby dać Bao szansę na sprawność i życie bez bólu, bo w tej chwili jego życie to ciągłe cierpienie i fizyczne ograniczenia pomimo tego, że ma dopiero około pół roku 😔


🤔 DLA KOGO? Dla Bao, psa Agi Pora na Psygodę (zoopsycholożki, behawiorystki) i Bartka - pary wolontariuszy działających na rzecz psów 🐕


💰 DLACZEGO TAK DUŻO? Same operacje wyniosą od 29 tysięcy złotych (wersja optymistyczna, kości w dobrym stanie, możliwość wykonania tańszej protezy) do 44 tysięcy złotych (wersja pesymistyczna, zły stan kości, konieczność wykonania droższych protez + dodatkowych mocowań). Bao kosztował nas już około 30 tysięcy złotych od lipca do grudnia (powody opisane w historii poniżej), a przed operacją oraz po protezach musimy go także rehabilitować, dbać o masaże, osteopatię, fizjoterapię, leczenie bólu...


!!️ WAŻNE - jeśli okaże się, że zebraliśmy więcej, niż absolutnie koniecznie na bioderka Bułeczki Bao, to podzielimy nadwyżkę pomiędzy Fundację Przyjaciele Palucha, z którą jestem od lat związana jako dom tymczasowy, oraz Stowarzyszenie Cztery Łapy Żuromin, gdzie działamy ze „starym” jako wolontariusze i skąd adoptowaliśmy Bao 💛


NASZA HISTORIA 🍞 Bao został przez kogoś znaleziony (a przez kogoś innego porzucony 😟) w przydrożnym rowie w okolicach Żuromina, ok 2 godziny od Warszawy. W ten sposób trafił do znanej nam ekipy wolontariuszek Stowarzyszenia Cztery Łapy Żuromin, gdzie pomagam wolontariacko jako behawiorystka i nie tylko. Dziewczyny z przytuliska zaopiekowały się Bao i zapewne uratowały mu życie 🥹. Bao miał wtedy zaledwie około 5 tygodni co oznacza, że jakiś cZŁOwiek zabrał go od mamy, kiedy miał zaledwie miesiąc - a może nawet jeszcze wcześniej 😩.


W wyniku szeregów zbiegu okoliczności oraz tego, że od lat działam jako dom tymczasowy, Bartek przywiózł Bao do Warszawy i bułkopiesek trafił do nas na DT „na odchowanie”. Jednak już wtedy, za malucha, widać było, że ma wymagający charakter z tendencjami do zachowań agresywnych wobec dzieci i mężczyzn, ze zbyt wczesne oddzielenie od matki oraz traumatyczny początek życia powoduje problemy z regulacją emocji i inhibicją gryzienia (Bao gryzł bardzo mocno, wielokrotnie do kapiącej krwi, zbyt mocno jak na szczeniaka) i że jego silny charakter w stosunku do psów i ludzi może być cennym zasobem, ale może także stać się ogromnym problemem w przyszłości. Po dłuższych przemyśleniach, żeby oszczędzić Bao zwrotu z adopcji w przyszłości, postanowiliśmy go zatrzymać ze względu na moje doświadczenie w pracy z psami (i to, że się zakochaliśmy 🤭).


Dalej nie było łatwo - okazało się, że Bao został oddzielony od matki, zanim skończył miesiąc lub jeszcze wcześniej. W pierwsze 3 miesiące po adopcji wydaliśmy około 20 tysięcy złotych (12k we wrześniu) na diagnostykę problemów gastrologicznych (mamy zjadał kilogramy karmy, a wciąż chudł, miał biegunki i wymiotował) i immunologicznych - związanych z domniemanym brakiem matczynej opieki i traumatycznym początkiem życia. Następnie nadeszła diagnoza ortopedyczna - ciężka, genetyczna dysplazja stawów biodrowych... pierwsza operacja nie przyniosła żądanego efektu, jedynie ogromna traumę związaną z weterynarzem. Następnie nadeszły długie miesiące fizjoterapii, rehabilitacji ćwiczeniami, masażów, osteopatii...


Tak, zgadliście - bez spodziewanego efektu. Dysplazja pogłębiała się i wymusiła diagnostykę ze specjalistą od bólu, która po diagnostyce neurologicznej zdiagnozowała przeczulice i zmiany neurorozwojowe wywołane traumą wczesnodziecięcą. Nasz szczeniaczek cierpiał, konieczny był kolejny zabieg - tym razem działający przeciwbólowo. Zapadła także decyzja - konieczność wykonania endoprotez obu stawów biodrowych. W przeciwnym wypadku nasz szczeniak żyłby w ogromnym bólu, miał ograniczoną sprawność, nie mógł korzystać z życia, a za kilka lat stałby się kaleką i musielibyśmy rozważyć eutanazję.


Dlatego zdecydowaliśmy się, pomimo ogromnych kosztów, na operację endoprotez obu bioder u profesora Mederskiego w Grudziądzu, najbardziej doświadczonego specjalisty w temacie protez w Polsce. To jedyna szansa, aby nasz piesek był sprawny i mógł żyć z nami normalnym życiem.


Dlatego też prosimy Was dzisiaj o pomoc - każda złotówka to mały kroczek w kierunku normalnego życia naszej bułeczki Bao. Dziękujemy 🩵


UPDATE kwiecień/2026 - niestety pojawiły się KOLEJNE komplikacje i koszty 😩 Bao zwichnął rzepkę w kolanie operowanej nogi, co oznacza

  • konieczność DODATKOWEJ operacji, której dokładnego kosztu jeszcze nie znamy, bo nie znamy skali uszkodzenia kolana
  • dodatkowej rehabilitacji, bieżni wodnej, magnetoterapii, terapii manualnej, ponieważ musimy koniecznie zbudować maksymalnie dużo mięśni, żeby zawalczyć o drugą rzepkę, której RÓWNIEŻ grozi zwichnięcie i operacja
  • diagnostykę przednich łap przez profesora Mederskiego podczas operacji rzepki, ponieważ dzieją się z nimi złe rzeczy w wyniku przeciążeń 😣


Wydaliśmy już ponad 60 tysięcy złotych, a przed nami... niemal drugie tyle 😩🤯 inaczej ten dawniej bezdomny, żółty piesek z ogromnym pechem w życiu będzie żył w bólu i kalectwie. Proszę, pomóżcie nam o niego zawalczyć 🙏

Comments 13

 
2500 characters
We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using