id: 3jyadf

Kastracja 3 kotów i leczenie Florka

Kastracja 3 kotów i leczenie Florka

 
Martyna Świstow

Description

Nie planowałam ich... ale nie mogłam ich zostawić. Pomóż mi je uratować.


W ciągu ostatnich ośmiu miesięcy nasze życie wywróciło się do góry nogami...

A raczej – zostało wywrócone przez cztery małe istnienia.

Mieliśmy już swoją czwórkę: dwa psy i dwa koty.

Nie planowaliśmy kolejnych zwierząt.

Nie szukaliśmy ich.

Ale one znalazły nas.


Lipiec

Córka przynosi do domu 4-tygodniowego kociaka znalezionego na ulicy.

Sama skóra i kości. Zapchlony. Z taką ilością świerzbu w uszach, że prawdopodobnie nic nie słyszał. Z bardzo zaawansowanym kocim katarem – oczy całkowicie zalepione ropą.

Wymaga karmienia co 2 godziny. Na szczęście nasza sunia Zmora przejęła rolę mamy – wylizywała, masowała brzuszek, pilnowała wszystkiego.

Kotek wyrósł, wyzdrowiał, nabrał sił...

Chętnych do adopcji brak.


Maniutek (do dziś myśli, że jest psem)

DIli2o1HwGG01wdM.jpg


Listopad

Wracam do auta po odebraniu karmy z paczkomatu... a tam siedzi kot.

Malutki, wychudzony, zapchlony, z kocim katarem. Około 4 miesięcy.

Historia dokładnie taka sama.

Wyleczony, odchowany...

I znów – nikt go nie chce.


Florian

QY9sF5ddnzxH4KvG.jpg


Luty

Do naszego domu trafia Babka.

14 lat. Głucha. Skrajnie wychudzona. Ze starymi złamaniami, nowotworem listwy mlecznej, ogromnym kamieniem nazębnym i stanem zapalnym dziąseł.

Znaleziona ledwo żywa przy -25°C.

Dziś dochodzi do siebie po operacji. Dostaje specjalistyczną karmę, leki, suplementy i ogrom miłości.

I chyba nie muszę mówić – nikt jej nie chciał.


Babka

Pfm6Ci6EC4BD2WJ6.jpg


Marzec

W nocy przez okno do mojej kuchni wchodzi kicia. 8 miesięcy.

Podchodzi do miski – karma znika w sekundę. Druga porcja – również znika.

A potem patrzy na mnie tymi wielkimi oczami, mruczy i się tuli.

Chuda, zapchlona, z katarem...

Tamtej nocy nie weszła tylko do kuchni. Weszła do mojego serca.


Wenus

5uDybaFxYsGaTcvK.jpg


I tak mamy dziś czwórkę nowych domowników, którzy nie prosili nas o zgodę – po prostu nas wybrali.

Czwórkę zwierząt, których nikt nie chciał.

Których los nikogo nie obchodził.

Które błąkały się same.


Babka jest już zaopiekowana weterynaryjnie.

Ale przed nami kolejny, bardzo ważny etap.

Trzy koty wymagają kastracji.

A jeden z nich – Florek – potrzebuje poważnego leczenia.

Floruś cierpi na młodzieńcze zapalenie dziąseł. Próbowaliśmy wszystkich nieinwazyjnych metod.

Niestety bez efektu. Musi mieć usunięte górne zęby (prawdopodobnie wszystkie) oraz zabieg wymrażania dziąseł.


Jeśli chodzi o kastrację – w naszej gminie program sterylizacji ma bardzo ograniczone środki. Dla nas już ich nie starczyło.

Poza tym dotyczy tylko kotów bezdomnych... a one już bezdomne nie są. Paradoks polega na tym, że gdybym zostawiła je na pastwę losu i pozwoliła umierać z głodu i chorób, mogłyby załapać się na refundację sterylizacji.


Dlatego prosimy o wsparcie.

Potrzebujemy środków na kastrację 3 kotów i operację usunięcia zębów u Florka.


Każda złotówka ma znaczenie.

Każde udostępnienie ma znaczenie.

Bo one już przeszły wystarczająco dużo.

Teraz zasługują tylko na spokój, zdrowie i życie bez bólu.

Dziękujemy za każdą pomoc 💜

Comments

 
2500 characters
Zrzutka - Brak zdjęć

No comments yet, be first to comment!

We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using