Rambo z Oruni
Rambo z Oruni
Description
Rambo
Kot, który chorował od ponad 3 lat...
Od około 3 lat na lokalnej grupie Zaginione/znalezione zwierzęta - Trójmiasto i woj. pomorskie pojawiały się zgłoszenia dotyczące wolnożyjącego kota z gdańskiej Oruni. Rana na uchu, bardzo chore oko i kulawizna to tylko to, co można było zaobserwować na pierwszy rzut oka.
Kot był jednak nieuchwytny. Albo nie pojawiał się i był nie do namierzenia albo skutecznie omijał klatkę oraz podbierak...

Tym razem zgłoszenie otrzymaliśmy tuż po Świętach Bożego Narodzenia. Rambo trafił pod naszą opiekę 2 stycznia, po 4 dniach codziennych poszukiwań. Tak długa choroba sprawiła, że stracił siły - tylko dzięki temu udało się go złapać.
Natychmiast został przewieziony do lecznicy, gdzie lekarze poddali go szeregowi badań. Skrajne wyniszczenie, zwyrodnienia stawów, śrut w okolicy kręgosłupa, wrzód na oku i koci katar to tylko część jego dolegliwości. Przed nim dalsza diagnostyka.
Rambo z początku udawał, że jest bardzo dziki. Bił łapą, syczał i nie chciał współpracować. Życie na ulicy nauczyło go, że człowieka należy się bać. Na szczęście po kilku dniach zaufał, że chcemy mu pomóc - szybko stał się ulubieńcem personelu lecznicy.
Lekarze postawili sprawę jasno - kot w miejsce bytowania wrócić nie może. Wymaga dożywotniej opieki i kosztownej suplementacji. Rambo raz w miesiącu musi dostawać drogie zastrzyki na zwyrodnienia stawów.
Mimo wszystko liczymy na to, że jeszcze uda się odmienić smutny los tego podwórkowego wojownika.
Rambo szuka domu tymczasowego na spokojną emeryturę.