Updates1

  • Pierwsze faktury czekają na opłacenie.

    Ponad 5300 złotych.


    Koty nie zrozumieją, że na ich leczenie potrzeba pieniędzy. One potrzebują pomocy od razu. A koszta są bezlitosne i ciągną się za nami tygodniami...


    WjbBT6mOOPeUcIWs.png

    ePva8rAoHeK8UXL6.png

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.

Description

Kochani,


Znacie nas już od kilku lat. Nie szczędzimy sił ani energii, aby ratować koty. Niestety tak wiele istnień potrzebuje pomocy nas wszystkich, a tylko nieliczne otrzymują realną szansę na ratunek.


Ciągle goni nas czas. Czasem udaje nam się zdążyć, czasem przyjeżdżamy za późno, a bywa i tak, że mimo ogromnych starań nasze wysiłki kończą się śmiercią zwierzęcia.


Dlaczego tak się dzieje? Zabierając kota z terenu, nigdy nie wiemy, w jakim naprawdę jest stanie. Często dopiero u weterynarza okazuje się, jak poważne są jego choroby lub obrażenia.


Za nami wiele historii. O niektórych z nich wiecie, ale inne – w ferworze walki o życie – przeszły niemal bez echa. Dzisiaj chcemy opowiedzieć Wam o kilku z nich.



Kotek Leon

Jego historia wciąż kruszy nasze serca. Od dłuższego czasu pomagamy rodzinie z jednej z okolicznych wsi, która opiekuje się kotami – kastrujemy je i leczymy.


Pewnego dnia nasze wolontariuszki pojechały po dwie koteczki z tego domu, ponieważ udało się znaleźć dla nich dom stały. Wróciły jednak z trzema kotami. Tym trzecim był Leon – umierający kocurek.


Piękny kot w typie norweskiego leśnego, ulubieniec rodziny. Niestety okazało się, że jest w bardzo złym stanie z powodu poważnych problemów z pęcherzem i wymaga natychmiastowej operacji.

Mimo tygodnia walki o jego życie Leon odszedł.



Kotki Luna i Figa

To właśnie one – z tego samego domu co Leon – znalazły dom stały. Niestety szybko okazało się, że cierpią na zaawansowany koci katar, a Lunce groziło nawet usunięcie oka.


Na szczęście po wielu wizytach u weterynarza i intensywnym leczeniu oko udało się uratować. Ta historia zakończyła się szczęśliwie.



Kotek z ulicy Serbskiej

Ten biedak przez długi czas wałęsał się pod blokiem, żyjąc z jedzenia rzucanego z okna i cierpliwie czekając, aż ktoś go nakarmi.


Na szczęście znaleźli się ludzie, którym jego los nie był obojętny i zgłosili go do nas. Skrajnie wychudzony, z fatalnym stanem uzębienia trafił do szpitala. Usunięto chore zęby, wdrożono antybiotykoterapię i jego stan zaczął się poprawiać.


Niestety badania wykazały, że jest nosicielem FeLV. Oznacza to, że nie może wrócić na wolność. Na szczęście kotek jest oswojony i pozwala się głaskać. Jeśli uda nam się znaleźć dla niego dom, będziemy przeszczęśliwi. Można powiedzieć, że uratowaliśmy mu życie.



Kotek z cmentarza – Oluś

Chuda, posklejana bieda, z obfitą wydzieliną z oczu i nosa oraz poważnymi problemami oddechowymi. Przez wiele dni wiele osób angażowało się w jego odłowienie. W końcu się udało.


Jego stan zdrowia jest średni. Obecnie przechodzi antybiotykoterapię, jednak badania wykazały FIV dodatni. Kot z takim wynikiem nie ma szans na godne życie na wolności – nie odzyska odporności potrzebnej do przetrwania w trudnych warunkach.


Nie możemy go wypuścić z powrotem na ulicę, a znalezienie domu dla kota z FIV to ogromne wyzwanie. Na razie przebywa pod opieką weterynarzy. To kolejny kot, któremu udało się uratować życie.


Kotka z ulicy Pielęgniarskiej

Została znaleziona z rozciętą, ropiejącą raną. Udało się ją odłowić i natychmiast trafiła na operację. Teraz dochodzi do siebie pod opieką lekarzy.


To zaledwie kilka historii z ostatnich tygodni. Takich kotów było znacznie więcej.



A teraz bardziej przyziemna kwestia – finanse.


Koszty leczenia tylko tych kilku kotów wyniosły:

  • Leon – około 3800 zł
  • Luna i Figa – około 2000 zł
  • kotek z Serbskiej – około 3900 zł
  • Oluś z cmentarza – około 1500 zł


To wszystko w zaledwie dwa miesiące.


Najtrudniejsze jest to, że nigdy nie wiemy, jakie będą koszty leczenia. Nigdy nie wiemy, z czym przyjdzie nam się zmierzyć, gdy zabieramy kota z ulicy.


A jednocześnie pod naszą opieką jest ponad 50 własnych kotów, z których wiele również wymaga leczenia i stałej opieki.


Dlatego dziś błagamy Was o pomoc.


Założyliśmy zbiórkę na 12 000 zł, aby pokryć obecne oraz nadchodzące koszty leczenia. Niestety wiemy, że ta kwota prawdopodobnie jeszcze wzrośnie – codziennie otrzymujemy kolejne prośby o pomoc. Nie wszystkie jesteśmy w stanie spełnić.


Pracujemy ponad siły. Dla wielu z nas to po prostu drugi, całkowicie bezpłatny etat.


Bez Was nie mamy szans dalej pomagać.

Prosimy – pomóżcie nam spłacić koszty leczenia i ratować kolejne kocie życia.


Y7sr6QlxKfnRPxAF.jpg

4NNqyn00oXIYkbdu.jpgAmmIwsUhkI1kW8yw.jpgYlTAN0KYZ1Qow6KH.jpgxcBQGVUKkSXKue4e.jpgGyl2o7KL9vqpsi6S.jpggFCV2IsuGqXwSduH.jpgpcK3TXQYxVJy8HFt.jpg

QDIh8PkV5LAcKOqX.jpg

Comments

 
2500 characters
Zrzutka - Brak zdjęć

No comments yet, be first to comment!

We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using