Wyrzucone w lesie na pewną śmierć! Fundacja Królewska
Wyrzucone w lesie na pewną śmierć! Fundacja Królewska
Updates1
-
Dziękujemy za Wasze nieustające wsparcie. Dziś (19.07.2026) Pynia i Rejza odbyły wizyty kontrolne w przychodni SpecVet.
Pynia
Niestety, Pynia wciąż wymaga intensywnego leczenia. Badanie USG wykazało wolny płyn w okolicy nerek i wątroby oraz zmiany w obrazie narządów. Pynia wymaga kontynuacji leków i kroplówek. Koszt wizyty i leków: 268 zł.Rejza
Badanie USG Rejzy wykazało pogrubienie ścian jelit cienkich, obecność płynu w jelitach i w okolicy wątroby oraz niejednorodną strukturę jej miąższu. Niezbędne było pobranie krwi i wdrożenie leczenia. Koszt diagnostyki i leków: 395 zł.Podsumowanie
Łączny koszt dzisiejszych wizyt to 663 zł. Przed nami kolejne kontrole za 7-10 dni.
Bez Waszej pomocy nie zapewnimy im potrzebnej opieki. Prosimy o wsparcie i udostępnianie – dziękujemy, że jesteście z nami!






Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Las nie jest miejscem dla domowego królika.
To dla nich cmentarzysko, na którym śmierć przychodzi powoli – z głodu, strachu lub pod kłami dzikich zwierząt. Ktoś uznał, że to idealne miejsce, by pozbyć się ośmiu żywych, czujących istnień, które dla niego stały się tylko niepotrzebnym balastem.
Osiem królików zostało wywiezionych i porzuconych w lesie pod Przasnyszem. Dzięki czujnym ludziom udało się je zabezpieczyć, ale ich stan był dramatyczny. Króliki zostały rozdzielone i trafiły pod opiekę różnych fundacji. Dwójka z nich, Pynia i Rejza, trafiła pod skrzydła Fundacji Królewskiej.
Kiedy maluchy do nas trafiły, ich stan z początku nie wydawał się aż taki zły. To nie była tylko trauma psychiczna, ale tocząca się wewnątrz nich walka z pasożytami i stanami zapalnymi. Z czasem sytuacja stała się dramatyczna – brzuch Pyni zaczął się niepokojąco gazować. Podczas dyżuru stawał się coraz twardszy i napięty niczym balon, który w każdej chwili mógł pęknąć. Ból był nie do zniesienia, a każda kolejna sekunda zwłoki mogła oznaczać śmierć w męczarniach.
Interwencja na „cito” i walka
Musieliśmy działać błyskawicznie – Pynia trafiła do kliniki weterynaryjnej SpecVet w trybie pilnym, na cito. To, co tam zobaczyliśmy, tylko potwierdziło nasze najgorsze obawy. Po przeprowadzeniu badań klinicznych i USG diagnoza była jednoznaczna: ogromne wzdęcie, silny stan zapalny jelit i wysokie prawdopodobieństwo kokcydiozy. Małe organizmy, wyniszczone przez głód, zostały zaatakowane przez pasożyty, które od środka pożerały ich siły.
Podczas wizyty lekarze musieli wdrożyć intensywne leczenie ratujące życie: pobrano krew do badań, podano kroplówki podskórne, aby walczyć z wyniszczającym organizmy odwodnieniem, oraz wdrożono farmakoterapię, w tym leki przeciwpasożytnicze i wspomagające pracę jelit.





To nie koniec koszmaru!
Choć maluchy są już poza kliniką, to nie oznacza, że wygrały. Ich stan jest „stabilny, ale nie idealny”. To krucha równowaga, która może załamać się w każdej chwili. Już 9 lipca czekają nas kluczowe badania kontrolne, które zdecydują o dalszym leczeniu.
Dlaczego prosimy o pomoc?
Leczenie dwóch maluchów po takim przejściu to ogromny ciężar finansowy, którego nie udźwigniemy sami:
Diagnostyka: badania krwi, USG i badania w kierunku groźnych patogenów, które wciąż mogą zagrażać ich życiu.
Leczenie i dieta: konieczna jest intensywna farmakoterapia i specjalistyczna opieka, aby ich jelita w ogóle zaczęły normalnie pracować po przeżytym głodzie i chorobie.
Przyszłość: przed nami profilaktyka, w tym szczepienia oraz konieczne dwie kastracje, bez których nie znajdą bezpiecznego domu.
Pynia i Rejza przeżyły piekło w lesie, ale to my musimy teraz wygrać walkę o ich przyszłość. Nie pozwólmy, by po wszystkich cierpieniach przegrały przez brak środków na ratowanie życia. Patrzymy w ich pełne strachu oczy i prosimy Was: bądźcie ich nadzieją.
Każda złotówka to szansa, że te króliki przeżyją i zaznają miłości. Prosimy, wpłaćcie i udostępnijcie – niech ich historia dotrze do ludzi o wielkich sercach. One nie mają nikogo poza nami i poza Wami.


Na szczęście!