Uratujmy cudo z rozpadającym się guzem
Uratujmy cudo z rozpadającym się guzem
Description
Dzisiaj chcemy Wam opowiedzieć historię Frosty, która nieplanowanie znalazła się dziś pod naszą opieką.
To opowieść o tym, jak ważne jest znalezienie się w odpowiednim miejscu pod opieką ludzi, którzy nie boją się walczyć o lepsze jutro.
Wszystko zaczęło się od kontroli dobrostanu przeprowadzonej u jej już poprzednich właścicieli przez znajomą fundację.
Choć opiekunowie starali się poprawić warunki bytowe zgodnie z zaleceniami, sytuacja zdrowotna Frosty stała się dla nich wyzwaniem, któremu trudno było sprostać.
Guz na sutku u Frosty zaczął się rozpadać, a to oznaczało jedno: życie na betonowym podłożu, w warunkach zewnętrznych, stało się dla niej niebezpieczne i potencjalnie bolesne.
Według oświadczenia byłych właścicieli lekarz weterynarii uznał, że suczka nie nadaje się obecnie do operacji usunięcia guza... A to jest koniecznie!
Wiedząc, że po tak poważnym zabiegu powrót do budy czy na zewnątrz byłby absolutnie niemożliwy ze względów higienicznych, właściciele podjęli jedyną słuszną decyzję – zrzekli się jej.
Nie mając możliwości zabrania Frosty do siebie, a jednocześnie stając w sytuacji bez wyjścia inspektorka do nas zgłosiła pilną potrzebę znalezienia ciepłego schronienia dla Frosty.
Dzięki temu Frosty mogła zamienić łańcuch i beton na miękkie, sterylne posłanie w ciepełku.
Co dzieje się teraz?
Nie poddajemy się na starcie.
FROSTY jest już pod opieką weterynarzy.
Obecnie przechodzi serię szczegółowych badań, które mają dać nam jasną odpowiedź: czy i kiedy będziemy mogli przeprowadzić operację.
Chcemy mieć pewność, że zrobiliśmy wszystko, by dać jej szansę na życie bez bólu!
Niezależnie od ostatecznej decyzji o zabiegu, Frosty potrzebuje teraz diagnostyki, intensywnego leczenia zachowawcze go (usunięcie guza) oraz wzmacniania organizmu. To wszystko kosztuje, a my wierzymy, że z Waszą pomocą uda nam się zapewnić jej opiekę, na jaką zasługuje.
Prosimy o wsparcie dla tej dzielnej pacjentki. Każdy dar serca to dla niej brak infekcji i nadzieja na to, że diagnoza "nieoperacyjna" okaże się tylko etapem, a nie wyrokiem.