id: 668s4f

Ciężko chora kotka ocaliła jedynie córeczkę

Ciężko chora kotka ocaliła jedynie córeczkę

 
Fundacja JOKOT

Description

Zaczęło się całkiem zwyczajnie. Przeżyła już przecież niejedną infekcję. Wiedziała wszystko o katarze, kaszlu i o tym, jak trudno się czasem oddycha. Przeżyła więcej niż inni, widziała niejedną śmierć. Zawsze jednak umierali inni, jej udawało się w końcu przezwyciężyć chorobę.


Tym razem - katar był jakiś gęstszy. Kaszel - bardziej dławiący. Po kilku dniach choroby jej oczy przesłoniła już mętna wydzielina, którą coraz trudniej było oczyścić. Bo jak oczyścić sobie oczy, gdy walczy się o każdy oddech?


Ale najgorsze miało dopiero nadejść. Jednej nocy - przestało się ruszać pierwsze z jej kociąt. Następnej - kolejne. Odchodziły cicho, w zasadzie bezszelestnie. A może to ona przestawała już dostrzegać co się dzieje?


W końcu została tylko jedna córeczka. Jeszcze całkiem energiczna, ale już osłabiona walką z wirusami. Przeciwciała wyssane od matki dały jej nieco więcej czasu, może była trochę silniejsza od reszty rodzeństwa? Jednak i ona zaczęła ciężko oddychać, a od pewnej chwili osłabiła ją już całkiem biegunka. Małe życie zaczęło gasnąć, tuż obok gasnącego dużego życia.


dNjvBZXnz3NGrH2y.jpg

I wtedy właśnie pojawiła się Duża. Dziwna, obca, pachnąca jakoś niepokojąco. Osłabiona matka dała się złapać od razu, malutka jeszcze próbowała się ukryć. Ale Duża nie ustąpiła, złapała również małą. Obie trafiły do nas, do szpitalika w Fundacji JOKOT. Zaczęła się intensywna walka z czasem.


Duża kotka - dość szybko zareagowała na leki i już drugiego dnia jej oddech wyrównał się. Oczywiście do końca leczenia jest jeszcze daleka droga, ale dzięki intensywnej terapii - jest już bezpieczna. Mała napędziła nam stracha. Pierwsze godziny to była nieustanna walka z biegunką. Leki, kroplówki, pilnowanie temperatury, natlenianie... Było naprawdę źle - ale trzeciego dnia dziewczynka pacnęła lekko mamę w zabawie. Czwartego - zauważyła piłeczkę i zaczęła z nią ganiać. Od kolejnego - szaleje jak zdrowy kociak. Nie jest jeszcze w pełni zdrowa, ale wydaje się już również stabilna.


Matka jest dzika. Więc po odchowaniu córeczki i pełnym wyzdrowieniu i kastracji -najprawdopodobniej wróci na wolność.


Malutka będzie oczywiście szukać domu. Na razie musi się doleczyć i podrosnąć, korzystając z obecności najważniejszej dla niej istoty.


A my - patrzymy na ich relację, na ich przytulanie i wylizywanie się wzajemne. I cieszymy się, że udało się uratować choć te dwa życia.


Prosimy Was o wsparcie - na opłacenie leczenia, dobre jedzenie, suplementy wspierające odporność, późniejszą kastrację...


Niech ta historia zakończy się szczęśliwie. Przynajmniej dla tych dwóch istot.

Comments

 
2500 characters
Zrzutka - Brak zdjęć

No comments yet, be first to comment!

We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using