id: 6b977r

Pomóż uratować bezdomnego kocurka!

Pomóż uratować bezdomnego kocurka!

 
Karolina Bożym

Description

Są historie, które łamią serce już od pierwszego spojrzenia.


Trzy lata temu złapaliśmy tego dzikiego, bezdomnego kocurka na kastrację. Po zabiegu wrócił do swojego miejsca bytowania – na teren firmy, w której pracuje mój tata. Od tamtej pory nigdy nie został pozostawiony sam sobie.


Mój tata codziennie dbał o całe stado. Kocurek był regularnie odrobaczany, a raz w roku odławiany na szczepienie przeciwko wściekliźnie. Nie dał się oswoić, ale wiedział, że w tym miejscu zawsze czeka na niego jedzenie i człowiek, który nie zrobi mu krzywdy.


Kilka dni temu przestał pojawiać się przy budce i miseczkach. Mijał dzień za dniem... 8 długich dni nie było po nim żadnego śladu. Budka stała pusta.


Kiedy w końcu wrócił... serce stanęło nam w piersi.


Od jego ciała unosił się potworny odór gnijących tkanek. Na boku klatki piersiowej miał ogromną, otwartą ranę – najprawdopodobniej po pogryzieniu przez inne zwierzę. Rana była pełna martwych tkanek i ropy. Każdy ruch sprawiał mu ból.


Nie było ani chwili do stracenia.


Natychmiast został złapany i przewieziony do lecznicy. Trafił prosto na stół operacyjny.


Weterynarz usunął martwe mięśnie i tkanki, wypłukał ogromne ilości ropy, dokładnie oczyścił ranę i założył szwy wraz z drenem, aby odprowadzać zakażoną wydzielinę.


Niestety to dopiero początek walki.


Już następnego dnia konieczne było ponowne płukanie rany przez dren. Nadal wydobywa się ropa, rana jest ciepła i utrzymuje się obrzęk. Każdego dnia potrzebne są kontrole, leczenie przeciwbólowe, antybiotyki i dalsze oczyszczanie.


Lekarze nie ukrywają, że ryzyko trudnego gojenia jest bardzo duże. To rana z ogromnym ubytkiem mięśni, a zakażenie było bardzo zaawansowane.


On nie ma nikogo.

Nie ma domu.

Nie ma własnej miski.

Nie ma człowieka, który zapłaci za jego leczenie.


Ma tylko nas... i Was.


Przez lata robiliśmy wszystko, aby mógł żyć bezpiecznie jako kot wolno żyjący. Dziś nie możemy odwrócić wzroku tylko dlatego, że koszty leczenia są wysokie.


Bardzo prosimy o pomoc.

Każda wpłata, nawet najmniejsza, daje temu dzielnemu kocurkowi szansę na powrót do zdrowia i życia bez bólu.


Jeśli nie możecie wesprzeć nas finansowo, udostępnijcie ten post. To nic nie kosztuje, a może dotrzeć do osoby, która uratuje jego życie.


❤️ Dziękujemy, że jesteście z nami i po raz kolejny pomagacie ratować tych, którzy sami nie potrafią poprosić o pomoc.


VJ8wuooKUbDvh8S2.jpg

LEvhLXXxATGA6iUP.jpgnAbc7PY1dQoGLw5V.jpg

3gRexdcfZlVhWhY8.jpg


vGmYkyJzmFjyRyiU.jpg

Comments

 
2500 characters
Zrzutka - Brak zdjęć

No comments yet, be first to comment!

We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using