Zima zabija – po cichu, bez świadków...
Zima zabija – po cichu, bez świadków...
Description
Koniec starego i początek Nowego Roku z mrozem, który najmocniej uderza w tych najmniejszych i bezbronnych.
To właśnie teraz umierają późnojesienne mioty – zbyt małe, by przetrwać bez ludzkiej pomocy. Kilka dni temu trafiła do nas kocia rodzinka. Pojawiły się nagle pod jednym z domów, tuż przy bardzo ruchliwej ulicy. Po prostu były. Zmarznięte, niewidoczne dla świata, narażone na zimno i pędzące samochody.
Gdy inni przygotowywali się do świąt, nam w trzy dni, udało się wyłapać całą rodzinkę i zabrać je do domu tymczasowego. Wreszcie było ciepło, bezpiecznie.
Wydawało się, że możemy odetchnąć, że Święta upłyną spokojnie. Niestety – tylko nam się tak wydawało. Chcieliśmy im dać im 2–3 dni, by doszły do siebie, przestały się bać, by się ogrzały, by na spokojnie, po świętach odwiedzić lecznicę. Niestety...
Podczas podawania kropelki na odrobaczenie zobaczyłyśmy, że okolica pod ogonkiem jednego z malców wygląda paskudnie, mimo, że kocięta nie mają biegunki. Są za to potwornie zarobaczone – widać to po zawartości kuwety.
Nie wiedzieliśmy, czy maluch w ogóle się wypróżnia.
Tak maleńka kociczka, w przeddzień Wigilii, wylądowała w lecznicy i musiała przejść zabieg wszycia odbytu. Jej walka – i walka całego rodzeństwa – dopiero się zaczyna.
Bez dalszego leczenia i opieki nie dadzą sobie rady. Dlatego prosimy o pomoc. To szansa, że ta kocia historia nie skończy się tak, jak wiele innych – w ciszy, bez świadków, w pierwszych miesiącach życia... Zbieramy na leczenie małej Bulmy, na pokrycie kosztów odrobaczenia całej rodzinki, na leki... O karmie to już nawet nie myślimy ... :(









EDIT: Kocia mama przeszła zabieg kastracji, wykonaliśmy jej także testy fiv/felv, które wyszły ujemne. Paragon obejmuje opłatę za leki dla małej Bulmy, a także dla innych naszych tymczasowych kotków - Jagody oraz Tonyego, który to też przy okazji został zaszczepiony. To była wizyta w lecznicy z większą ekipą :)



Trzymamy kciuki.