Description
We wrześniu 2024 roku nasze życie zmieniło się na zawsze. U mojej żony Marysi zdiagnozowano glejaka. W późniejszym badaniu histopatologicznym wyszło, że jest to glejak wielopostaciowy o IV stopniu złośliwości.
W październiku przeszła operację usunięcia guza z lewego płata potylicznego. Guz udało się usunąć w całości, ale Marysia straciła około 1/4 pola widzenia. Następnie przeszła radioterapię i chemioterapię.
W maju 2026 roku dowiedzieliśmy się, że choroba wróciła. Pojawiły się trzy ogniska, w tym jedno w pniu mózgu. Choroba zaczęła postępować bardzo szybko. Marysia trafiła do szpitala z niedowładem ręki, później przestała chodzić i pojawiły się poważne problemy z połykaniem. Założono jej PEG i port dożylny. Ze szpitala wyszła ze skierowaniem do hospicjum domowego.
Usłyszeliśmy od lekarzy, że rokowania są bardzo złe i że nie widzą już możliwości leczenia, które dawałyby Marysi szansę na wyzdrowienie.
My jednak nie chcemy się poddać.
Chcemy walczyć dalejZaczęliśmy szukać innych możliwości i terapii. Wiemy, że są osoby, które mimo bardzo złych rokowań zdołały wyjść z ciężkiej choroby. Nie wiemy, czy nam również się uda, ale dopóki jest nadzieja, chcemy walczyć.
I dziś widzimy coś, co daje nam ogromną siłę.
Dysfagia w znacznym stopniu się cofnęła, a Marysia zaczyna ponownie chodzić – na razie z moją pomocą.
Jeszcze niedawno nie była w stanie samodzielnie chodzić ani prawidłowo połykać. Dzisiaj widzimy poprawę, która daje nam ogromną nadzieję.
Marysia jest mamą dwóch chłopcówNasi synowie mają 5 i 7 lat.
Dla nich Marysia nie jest diagnozą ani rokowaniem. Jest po prostu ich mamą.
Chcemy zrobić wszystko, żeby mogła być z nami jak najdłużej, wrócić do swoich dzieci i odzyskać choć część normalnego życia.
Potrzebujemy pomocyNasza walka jest bardzo kosztowna. Do tej pory ponieśliśmy około 135 000 zł udokumentowanych wydatków związanych z leczeniem Marysi.
Na preparaty cannabis, które obecnie stosujemy, wydaliśmy do tej pory około 50 000 zł. Ich koszt to około 10 000 zł miesięcznie, więc jest to wydatek, który cały czas ponosimy.
Na suplementy i inne preparaty wspomagające wydaliśmy około 70 000 zł. Generator wodoru kosztował 16 000 zł. Do tego dochodzą leki, inne terapie i sprzęt medyczny.
Od maja nie pracuję, ponieważ musiałem w pełni zająć się Marysią. Oznacza to utratę naszego dotychczasowego źródła dochodu, podczas gdy koszty leczenia cały czas rosną. Musimy jednocześnie pokrywać zwykłe koszty życia naszej rodziny – kredyt, rachunki i codzienne potrzeby naszych dzieci.
Dlatego prosimy Was o pomoc.
Na co przeznaczymy zebrane pieniądze?Chcemy zebrać 149 000 zł.
Zebrane środki przeznaczymy na dalszą walkę o zdrowie Marysi – przede wszystkim na preparaty, które obecnie stosujemy, leki, suplementy, inne terapie, sprzęt medyczny.
Chcemy również pokryć część udokumentowanych kosztów, które już ponieśliśmy, próbując znaleźć dla Marysi jakąkolwiek szansę.
Nie mamy gwarancji, że wygramy tę walkę.
Mamy jednak nadzieję.
Mimo bardzo złych rokowań widzimy dzisiaj, że Marysia zaczyna odzyskiwać sprawność. Dlatego nie chcemy teraz odpuścić.
Chcemy zrobić wszystko, co możemy, aby dać jej szansę na powrót do zdrowia.
Prosimy – pomóżcie nam walczyć o Marysię.
Każda wpłata, niezależnie od jej wysokości, ma dla nas ogromne znaczenie. Jeśli nie możesz wpłacić pieniędzy, ogromną pomocą będzie również udostępnienie tej zbiórki.
Dziękujemy ❤️
Marek pozdrawia i życzy dużo siły ;)
Jesteśmy z Wami!
Dużo siły i powodzenia ♥️