Na wynajem dla mnie i 5 uszaków Akcja zbiorczą
CYKLICZNA
Najbliższa płatność w czerwcu. Raptem 10 dni by uzbierać kwotę na teraz. Mam do 15 w sumie, ale to jest tak poważne, że nie mogę czekać do ostatniej chwili czy zbiorę czy trzeba się z dniacna dzień wynosić.
Mieszkanie miesięcznie 2600 zł
Kwota główna cel 15600 zł to 6 miesięcy trwania skarbonki- cel miesięczny to j.w 2600 zl.
Jeżeli uda się uzbierać do 10 w.w kwotę potem będę zwiększać kwotę skarbonki o następne 2600 zł. Jak nie uzbieram to koniec skarbonki. Czeka nas dosłownie ulica ja mega ciężko chora , 5 ciężko choruje uszaków i spora ilość rzeczy itd. pójdą na śmietnik bo co z tym zrobimy.
Inaczej pójdziemy nalewnq szybką śmierć
Skarbonka z ramienia zrzutki choć do końca roku na razie by było co mies na najem.
Mile widziane stałe deklaracje co miesiąc osób kwota docelowa będzie pomnożona przez 6 miesięcy co miesiąc z niej potrzeba 2600 zł do 10 każdego dnia danego miesiąca nazbierać. Lecz luźne datki jednorazowe też bardzo miłe widziane i ogromna pomoc.
Może wspólnymi siłami by nikt nie nadwyręża swojego budżetu uda się nam pomóc 🖤🖤🖤
Tylko w pomocy Waszej możemy mieć dach nad głową, jedzenie I leczenie. Toniemy w długach I nie mamy dosłownie na nic.
W dopisku do wpłaty proszę o komentarz na skarbonce deklaruje 6 wpłat po 100 zł co miesiąc, badz 50 zl co mies, albo jednorazowe.
Może się uda. To dodatkowa gruba akcja nadomiar mega poważna.
Po 100 potrzeba by zebrać pewnych 26 osób bądź po 50 zł 52 osoby. Podejrzewam, że łatwiej 26 osób się zbierze.
Będę informować zresztą też będzie widać w skarbonce ile jest i ile osób zadeklarowało. Też nawet z konta można SB ustawić cykliczne wpłaty na ten cel ❤️🔥
Co miesiąc o ile uda się zebrać cel przedstawię wyciągi z banku o przerwie za mieszkanie ❤️
Moje jedyne dochody to renta socjalna po komorniku 1400 zł i zasiłek pielęgnacyjny 215 zł. A same moje leki kosztują ponad dwa tysiące. Więc nie mam szans na leczenie, jedzenie, mieszkanie na nic. Mam całkowitą niezdolnosc do pracy, stopień znaczny i częściową niezdolność DO SAMOEGZYSTENCJI co wymaga cały czas pomocy osób trzecich na które też mnie nie stać. Moje życie wiecznie się waliło czasem Było lepiej. Teraz jestem pod dnem i nie ma opcji bym z tego wyszła. Albo będę mieć szczęście i pomogą mi obcy ludzie w każdej kwestii, albo bądźmy szczerzy kwestia mojego życia po prostu skróci się do kilku miesięcy jeszcze bo choroby itd mnie zabiją. Nie mam rodziny. W sumie kolegów bliskich w sumie też nie. Nie mam nic. Tylko siebie i Króliki.

Ratujcie nas.... błagam. To jedyny pomysł by mieć gdzie mieszkać ją i uszaki. W godnych warunkach 😞







