Jesteśmy zmuszani do powolnego samobójstwa-zbiórka na nowy dom
Jesteśmy zmuszani do powolnego samobójstwa-zbiórka na nowy dom
Description
Zbieram na nowy dom, aby uniknąć powolnej śmierci w męczarniach
Dzień dobry. Mam 22 lata i mieszkam wraz ze swoim ojcem w domku jednorodzinnym. Codziennie przechodzimy koszmar i walkę o własne życie przez fakt palenia śmieciami w naszej najbliższej okolicy. Sąsiedzi od ponad dwóch lat spalają bardzo duże ilości plastików, opon i innych odpadów, które ewidentnie nie nadają się do spalania. Przez to nieustannie, dzień w dzień czuć smród, który gryzie w oczy(dosłownie) i nie pozwala na normalne funkcjonowanie. Aby zapobiec przedostawania się odoru nie pomaga zamykanie wszystkich okien, zasłanianie zewnętrznych żaluzji, a nawet zaklejanie brzegów okien i parapetów-trujący dym i tak przedostaje się przez mikro szczeliny w budynku. Przez fakt palenia śmieciami mam problemy zdrowotne typu: kołatanie serca, nadciśnienie, duszności, problemy z oddychaniem, uczucie waty w płucach, nieustanny kaszel, bóle głowy-uczucie rozrywania w głowie, problemy neurologiczne typu mimowolne skurcze mięśni. Parokrotnie miałam stan przedzawałowy, ciśnienie około 160 mam na co dzień, problemy te nasilają się w momencie, gdy sąsiedzi palą śmieciami i są tego główną przyczyną. W przeszłości miałam wypadek samochodowy, w ciężkim stanie trafiłam do szpitala na oddział dziecięcy i przez około 14 dni byłam w śpiączce farmakologicznej. Z tego względu jestem o wiele bardziej narażona na zawały, udary, nowotwory mózgu, a wszystko wskazuje, że niedługo i takie nieszczęście mnie spotka. Mój ojciec ma 60 lat i cierpi na choroby przewlekłe m.in. nadciśnienie, przez co przebywanie w takim środowisku skraca jego życie. Sytuację pogarszają wybudowane domy, które z każdej strony otaczają parcelę co uniemożliwia efektywną cyrkulację powietrza. Nasz dom jest położony bagatela 3 metry od głównego źródła problemu, czyli komina sąsiadów. W ciągu jednego dnia rodzaj odoru potrafi się zmienić parokrotnie(poczynając od takiego przypominającego paloną smołę, plastik, opony, po taki jakby spalano chemię, siarkę, proszek do prania, spaliny, farby). Nie mogę wykonywać codziennych czynności typu sprzątanie, gotowanie, ponieważ większość dnia spędzam zabarykadowana w pokoju, do którego wlatuje najmniej trującego dymu(to nie jest normalne życie!). Nikt nas oficjalnie nie zmusza do samobójstwa, nigdy nie myśleliśmy, aby taki krok poczynić, ale w praktyce wiemy, że prędzej czy później umrzemy, ale nie mamy możliwości przerwania pobytu w "obozie śmierci". Nie widzę innej możliwości niż przeprowadzka, sąsiedzi i tak nie przestaną szkodzić ludziom nawet gdyby mieli nakaz sądowy. W związku z tym zbieram pieniądze na nowy dom, abym mogła w końcu zaczerpnąć świeżego powietrza, nie martwiąc się, że za ktoś z nas umrze. Nie wiem jak długo uda nam się przeżyć w tej trującej pułapce, dlatego proszę o wpłacanie nawet małych sum na tą zrzutkę. Każda kwota ma moc.