Kuchenka gaz-elekt dla Oli
Kuchenka gaz-elekt dla Oli
Description
Olę poznałem wiele lat temu, kiedy zaczynałem pracę w Fundacji Godne Życie. Nie była „grzecznym dzieckiem” – była żywiołem. Szalona dusza, pełna emocji, energii i charakteru. Razem z jej mamą próbowaliśmy ją okiełznać... choć dziś wiem, że tej duszy po prostu nie dało się zamknąć w żadnych ramach.
Dziś Ola jest dorosłą kobietą. Mamą dwójki dzieci.
I osobą, która codziennie toczy bardzo trudną, cichą walkę.
Zachorowała na miotonię – chorobę, o której większość z nas nigdy nie słyszała. Chorobę, która odbiera swobodę mówienia, powoduje szczękościsk, nie pozwala przyjmować stałych posiłków. Chorobę, która usztywnia ciało i sprawia, że najprostsze czynności stają się ogromnym wysiłkiem.
Jest lek – ale Ola nie może go brać, bo szkodzi jej sercu. Jest więc pod stałą opieką lekarzy i rehabilitanta. A to wszystko kosztuje. Bardzo dużo.
Ola nie usiadła jednak z założonymi rękami.
Wpadła na piękny, wzruszający pomysł – zaczęła piec ciasta i wystawiać je na licytacje. Tak, jak potrafi. Tak, jak może. Z sercem.
I przez jakiś czas to działało.
Do momentu, w którym... piekarnik całkowicie odmówił posłuszeństwa, a palniki w starej kuchence działają już tylko „na pół gwizdka”. Bez sprawnej kuchenki Ola traci jedną z niewielu możliwości, by samodzielnie walczyć o leczenie i byt swojej rodziny.
Dlatego dziś zwracam się do Was – moich znajomych, ludzi o wielkich sercach.
Nie proszę o cuda. Proszę o wspólne działanie. O zrzutkę na kuchenkę gazowo-elektryczną, która pozwoli Oli znów piec, działać, czuć, że nie jest sama.
Może ten uśmiech nie pojawi się na jej twarzy – ta choroba często na to nie pozwala.
Ale wierzę, że pojawi się w środku.
A czasem właśnie taki uśmiech jest najważniejszy.
Jeśli możesz – dołóż swoją cegiełkę.
Jeśli nie możesz – udostępnij.
Razem możemy dać Oli coś więcej niż sprzęt.
Możemy dać jej nadzieję.