id: 9ajx9t

Jesteśmy zakocone po brzegi, zbieramy na jedzenie dla podopiecznych!

Jesteśmy zakocone po brzegi, zbieramy na jedzenie dla podopiecznych!

 
Dominika Biernacka

Description

AKTUALIZACJA 16.07.2023r.

Taki maluszek właśnie trafił pod nasze skrzydła. 🥺

image

Został znaleziony na ulicy, na szczęście nasz dom tymczasowy (Magda ❤️) zdecydował się przyjąć go do siebie.

Gdyby nie to, nie bylibyśmy w stanie pomóc... W naszym szpitaliku nadal panuje śmiertelny wirus. 😓

Prosimy o wsparcie zbiórki na jedzenie dla naszych podopiecznych. Do zamknięcia zbiórki brakuje już tylko 760zł. 🙏🏻


_______________________________________________________

AKTUALIZACJA 02.07.2023r.

Zbiórka zapełniła się w niesamowitym tempie, za co ogromnie dziękujemy! 

Dzięki temu mamy motywację, aby dokończyć dwie poprzednie interwencje, jak tylko zwolnią nam się klatki 💪🏻 

Zwiększamy zbiórkę do 6 tysięcy, aby móc spokojnie zrobić zapas jedzenia na najbliższy miesiąc dla kolejnych podopiecznych!




______________________________________________


AKTUALIZACJA 01.07.2023r.

My już nie prosimy, my błagamy o wsparcie 🙏🏻 

Nie mamy już sił…

Kolejny telefon z awanturą. „Macie zabrać te koty. Od tego jesteście. Ja to nagłośnię. Skażesz je pani na śmierć?” - tego typu zdania usłyszała nasza wolontariuszka przez telefon. Panią zgłaszającą kotkę z maluchami nie obchodziło, że jesteśmy wypchane po brzegi. „Mnie to nie interesuje, zawiozę te koty do ratusza, nie obchodzi mnie to”. Krzyki, wyzwiska i oszczerstwa. Mniej przyjemnych zdań nie będziemy cytować, wolontariuszka rzuciła słuchawką. I co miałyśmy zrobić? Pani twierdziła, że kotka słania się na nogach, z godziny na godzinę coraz bardziej słabnie. 

Standardowo - pojechałyśmy zobaczyć jak wyglada sytuacja. Kocięta zostały nam spakowane już do transportera 🤡 „Przyjedź pani wieczorem resztę zabrać” - mówi kobieta o kotach dokarmianych pod budką. Kocią mamę wciągnęłyśmy na siłę z budy. Kocięta zostały spakowane w torbę na zakupy - nie miałyśmy przy sobie nic innego. Kocia mama została obejrzana przez weterynarza. Prawdopobnie nic jej nie jest. 

image imageimage

W ten oto sposób trafiło do nas kolejne 6 kotów, dlatego jesteśmy zmuszone zwiększyć naszą zrzutkę o 1000zł.

A pani ubliżającej nam, kolejny już raz, jeszcze powtarzamy: nie jesteśmy pracownikami gminy na etacie. Nie mamy żadnego obowiązku. Jesteśmy zwykłymi wolontariuszkami i straszenie nas "Ratuszem" nic nie da. A już z całą pewnością nie zasługujemy na takie poniżanie nas i obrażanie. Jest nam bardzo przykro.


____________________________________________

W związku z obecną sytuacją (groźny koci wirus) jesteśmy zmuszone przejść na gotowe karmy, które znacznie przekraczają nasz budżet. 😓

W tym momencie przybyło nam 8 kotów, które musimy nakarmić. W sumie mamy teraz ponad 60 kotów na utrzymaniu. Bardzo prosimy Was o wsparcie. Dla takiej gromady 3000zł na jedzenie to i tak niewiele... Ale nie mamy już śmiałości prosić Was o więcej. 🙏 Ostatni barf dla 8 kotów w szpitaliku wyniósł nas 504,85zł, a w tym momencie kotów w samym szpitaliku mamy ponad 2 razy więcej. 😭

image

A jak do tego wszystkiego doszło? Tutaj jest cała historia kociego dramatu lekceważonego miesiącami czy nawet latami:

Sobota, godzina 21:40.. dzwoni telefon 📳

Policja, mamy przyjechać w sprawie kotów po zmarłym właścicielu. 

Myślimy sobie „Ale jak, gdzie mamy je zabrać? Dosłownie przed chwilą zwolniła nam się jedna klatka, bo kotka po kastracji wróciła w miejsce bytowania.” 😶

Pojechałyśmy jednak zobaczyć co się dzieje. 

Uwierzcie nam, dużo rzeczy widziałyśmy, ale NIGDY czegoś takiego. To co zobaczyłyśmy jest nie do opisania 🫠

Kilka kotek w ciąży, które biegają wesoło na podwórku. Koteczki tak maleńkie, że łzy same napływają do oczu. Wychudzone, cienkie nóżki ciągnące duże brzuchy. 

image

W miskach wystawione stare, zepsute już jedzenie dla psów. Kotki zrobiły sobie z tych misek kuwety. I oczywiście wszędzie mleko, nie potrafimy sobie wyobrazić co się działo w tych biednych brzuszkach po wypiciu tego. 🤢
image

image
image

Koteczki były tak głodne, że zjadały każdy kawałek karmy, która nam upadła, razem z piaskiem 🥺

I uwaga, trzy kocięta zamknięte od kilku dni w szopce. Tak, dobrze czytacie, zamknięte! 😬 Zostały zamknięte z myślą, że to „kuna”. Ciężko pomylić odgłos płaczących kociąt z kuną. Kocięta wrzeszczące z głodu, kocia mama nie miała możliwości wejścia do nich. Nie wiemy ile dni mama nie miała do nich dostępu, prawdodpobnie 4.
image

image

Weszłyśmy do środka i zabrałyśmy maluchy. Niestety jeden z nich był w tragicznym stanie 😪

image

Pojechałyśmy o 1 w nocy do gabinetu weterynaryjnego pomóc mu odejść. Kociak był skrajnie wyczerpany, sama skóra i kości. Jego ciałko było już zimne. Nie potrafimy sobie wyobrazić jak bardzo musiał cierpieć. 

image
image

Jesteśmy załamane. 😰Znieczulica w tym miejscu była ogromna. Wyjście z założenia, że to nasz obowiązek się tym zająć. Jak nie weźmiemy, to znajdą inny sposób, żeby kotów tam nie było. Ręce nam opadły. Nie wiemy co robić dalej. 😖 

Pomóżcie zakończyć nam to pasmo nieszczęść i tragedię tych kotów.

Chcemy wykastrować wszystkie koty z tego podwórka, ale nie mamy miejsc w kocim szpitaliku. 

Błagamy o domy tymczasowe dla zdrowych kotów, które obecnie przebywają w nim! Na dom tymczasowy czeka 6 kociąt i 4 dorosłe koty (Bambi, Wednesday, kotka znaleziona niedawno na Chrobrego, Achaja i nowa kotka, której jeszcze nie zdążyliśmy Wam przestawić).

PS. Ogromnie dziękujemy Lecznicy przy ulicy Objazdowej we Wrześni. Lekarz dyżurujący otworzył nam gabinet o 1 w nocy aby pomóc kociętom.

Comments 3

 
2500 characters
  •  
    Agnieszka Ines

    Agnieszka Ines

    PLN 150
  •  
    User unregistered

    :-)

    PLN 1,000
  •  
    Anonymous user

    ❤❤❤❤❤

    PLN 25
We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using