Rak mi zabrał ZDROWIE, nie pozwolę, by zabrał mi ŻYCIE
Rak mi zabrał ZDROWIE, nie pozwolę, by zabrał mi ŻYCIE
Updates2
-
Kochani,
chciałam dać Wam znać, co się u mnie ostatnio działo. Trafiłam do szpitala z powodu gorączki neutropenicznej. Był to dla mnie bardzo trudny czas — czułam się naprawdę źle i mój stan był bardzo nieciekawy.
Lekarze wdrożyli intensywne leczenie, w tym antybiotykoterapię stosowaną przy zagrożeniu sepsą. Na szczęście dzięki ich szybkiej reakcji mój stan stopniowo się poprawiał.
Dziś wychodzę ze szpitala i choć wciąż jestem osłabiona, to ogromnie się cieszę, że mogę wrócić do domu i dalej walczyć o zdrowie.
Dziękuję Wam z całego serca za wsparcie, wiadomości i dobre słowa — naprawdę dodają mi siły w najtrudniejszych momentach ❤️
Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Z dnia na dzień dowiedziałam się, że muszę walczyć o własne życie.
Cześć, jestem Ania.
Wielu z Was mnie zna, a wielu zapewne nie.
Jeszcze niedawno byłam zwykłą kobietą z normalnym życiem. Praca, dom, codzienne sprawy. Dziś moją codziennością jest strach, leczenie i walka o zdrowie.
Usłyszałam diagnozę: rak piersi.
Nie był to „łagodny” przypadek.
Nowotwór był hormonozależny, ale zdążył już dać przerzuty do węzłów chłonnych. W jednym z nich stwierdzono naciek poza węzeł, co oznacza, że choroba zaczęła przekraczać swoje pierwotne granice.
Przeszłam poważną operację — usunięto pierś oraz węzły chłonne.
To był pierwszy etap walki.
Teraz jestem w trakcie intensywnej chemioterapii (tzw. czerwona chemia – AC), która ma zniszczyć komórki nowotworowe, które mogły pozostać w organizmie. To leczenie jest obciążające i wyniszczające — działa nie tylko na chorobę, ale i na cały organizm.
Przede mną kolejne etapy:
- radioterapia
- długotrwała hormonoterapia
To leczenie potrwa wiele miesięcy.
Każdy dzień to walka.
Są dni, kiedy funkcjonuję normalnie, ale są też takie, kiedy organizm odmawia współpracy — pojawia się ból, zmęczenie, osłabienie.
Najtrudniejsze nie jest tylko to, co dzieje się z ciałem. Najtrudniejszy jest strach.
Strach, czy zdążę.
Strach, czy wyzdrowieję.
Strach, czy będę mogła jeszcze normalnie żyć.
Ten ostatni czas był dla mnie niezwykle trudny...
W styczniu zeszłego roku straciłam mamę, a pół roku później także siostrę.
Ale mam jeszcze dla kogo walczyć.
Mam dwóch synów.
Jeden ma 22 lata, drugi w maju kończy 18.
Dla świata to już prawie dorośli mężczyźni.
Dla mnie to nadal moje dzieci.
Chcę być przy nich.
Chcę zobaczyć, jak układają sobie życie.
Chcę być mamą nie tylko teraz, ale też za kilka lat.
Ale leczenie to nie tylko szpital.
To także codzienna walka o to, żeby organizm miał siłę przetrwać terapię.
To odpowiednia dieta, specjalne produkty, które jestem w stanie tolerować w trakcie chemii.
To suplementy wspierające organizm, kiedy wyniki krwi spadają i ciało jest skrajnie osłabione.
To wszystko, co pomaga mi stanąć na nogi między kolejnymi wlewami.
Do tego dochodzą:
- dodatkowe badania
- leki
- dojazdy na leczenie
- rehabilitacja po operacji
Prowadzę firmę, ale przez chorobę straciłam część pracy. Dochody spadły, a wydatki rosną z każdym tygodniem.
Dlatego proszę Cię o pomoc.
To dla mnie bardzo trudne. Nigdy nie prosiłam o wsparcie. Zawsze radziłam sobie sama.
Dziś już nie mogę.
Każda złotówka to dla mnie realna pomoc.
Każde udostępnienie to szansa, że ktoś jeszcze zobaczy moją historię.
Nie proszę o wiele.
Proszę o szansę.
Szansę, żeby przejść leczenie spokojniej.
Szansę, żeby wyzdrowieć.
Szansę, żeby żyć.
Dziękuję Ci z całego serca.
Ania
🩷
ander x cult 4L!!!
moja babcia tez jest chora na raka piersi. zycze zdrowia dla mamusi zeby wyszla z tego jak najszybciej i bez szwanku. mala cegielka ale kazda zlotowka sie liczy!!
🐢✊
🐢🐢🐢