Description
Prosimy o pomoc! Pomóżcie nam sprowadzić Łukasza do domu, by mógł poznać swoją córeczkę
Mam na imię Ania. Piszę do Was w momencie, w którym mój świat bezpowrotnie runął, a ogromne szczęście splotło się z niewyobrażalną tragedią.
30 września tego roku mój narzeczony, Łukasz, doznał nagłego zawału serca. Wskutek zatrzymania krążenia doszło do ciężkiego niedotlenienia mózgu. Diagnoza lekarzy jest bezwzględna: encyfalopatia niedotlenieniowa ze złymi rokowaniami. Minął miesiąc, a Łukasz znajduje się obecnie w stanie wegetatywnym. Od kilku dni oddycha już samodzielnie, bez pomocy respiratora, jednak wciąż nie ma z nim żadnego kontaktu – nie widzi, nie słyszy, nie mówi i nie reaguje na bodźce.
W tym samym czasie, gdy Łukasz toczył w szpitalu walkę o życie, na świat przyszła nasza wyczekiwana córeczka. Ma teraz niespełna cztery tygodnie. Łukasz nie miał jeszcze szansy zobaczyć ani przytulić swojego dziecka. Świadomość, że nie wie o narodzinach córki, jest dla mnie dodatkowym, ogromnym ciosem.
Aktualnie Łukasz przebywa w szpitalu w Berlinie. Niemieccy lekarze rozkładają ręce – twierdzą, że jego stan nie ulegnie już poprawie i musimy jak najszybciej zabrać go z placówki. Chcę zrobić wszystko, aby sprowadzić mojego narzeczonego do Polski. Pragnę, aby był blisko nas i abyśmy mogli podjąć natychmiastową próbę jego intensywnego leczenia i rehabilitacji.
Niestety, zderzyliśmy się z brutalną rzeczywistością publicznej ochrony zdrowia. Polskie szpitale nie chcą przyjąć Łukasza, a czas oczekiwania na miejsce w państwowym Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym (ZOL) wynosi od roku do nawet trzech lat. Nie mamy tyle czasu. Jedynym ratunkiem jest umieszczenie go w ośrodku prywatnym.
Koszt pobytu w takiej placówce to około 8000 złotych miesięcznie. Do tego dochodzą ogromne koszty specjalistycznego transportu medycznego z Niemiec do Polski oraz dalszego leczenia. Jako młoda mama, która została sama z noworodkiem, nie jestem w stanie udźwignąć takiego ciężaru finansowego.
Jesteśmy bezradni, dlatego z całego serca prosimy Was o wsparcie. Dla nas liczy się każda, nawet najmniejsza wpłata. Każda złotówka przybliża nas do powrotu Łukasza do kraju. Pomóżcie mi walczyć o mojego narzeczonego i sprawić, by nasza córeczka miała szansę naprawdę poznać swojego tatę.
Dziękuję za każdy gest dobrej woli i udostępnienie naszej historii.
Ania z córeczką
Całym sercem z Wami❤️ Jarek i Monika
Choć was nie znam osobiście ale bardzo dziękujmy ❤️❤️❤️
Anulka poszło ja jestem z Tobą całym sercem kochana
Dziękuję ❤️