Description
Kilka miesięcy temu organizowałam zbiórkę ubrań i jedzenia dla Vitalija i jego rodziny, niestety ta historia nie miała szczęśliwego zakończenia. Dlatego, że los znowu wybrał za niego. W rejonie Donbasu nadal trwa wojna – brutalna, nie oszczędzająca nikogo. Vitalij i Irina poznali się w domu dziecka, razem wyrastali i zakochali się w sobie. Założyli rodzinę, urodziła im się trójka ukochanych ponad wszystko dzieci, które teraz mają 6, 8 i 12 lat. Ich mieszkanie zostało zbombardowane w maju tego roku. Zostali bez grosza, bez dobytku, tylko z tym co mieli na sobie i w kieszeniach. Irina z dziećmi zamieszkali w szkole pod Kijowem, gdzie organizowana była pomoc dla uciekających z regionu objętego wojną. VItalij, były policjant, przyjechał do Polski, by sprowadzić tu później rodzinę i zacząć życie od nowa, życie bez widma wojny. Marzenie miało się spełnić 24 sierpnia. Vitalij znalazł mieszkanie, pracę dla siebie i żony, zorganizował szkołę dla dzieci. Jednak plany przerwała tragedia. Irina zginęła w wypadku samochodowym - stała na przystanku, a w przystanek wjechał rozpędzony samochód. Los odebrał im bezpieczny dom, a potem najukochańszą matkę i żonę. Jak żyć dalej? Jak wierzyć w cokolwiek skoro dwie krótkie chwile potrafią zmienić normalne życie w piekło? Odebrać cały dorobek, rodzinę i marzenia? Taka jest historia Vitalija. Ma 38 lat, pochodzi z Ukrainy. Został sam z trójką dzieci. Po wypadku żony wrócił do dzieci na Ukrainę. Pozostałe pieniądze wydał na pogrzeb ukochanej, jak o niej mówi, Irinki. Aby zabrać dzieci do Polski, musi wyrobić im dokumenty (z mężem przekazaliśmy Vitalijowi pieniądze na wyrobienie paszportów). Na Ukrainie nie ma za co utrzymać dzieci. Udało im się z resztek pieniędzy znaleźć skromne lokum w Tarnopolu i opłacić je na miesiąc. Nie przywrócimy Irinie życia, ale możemy spróbować przywrócić chociaż odrobinę normalności w życiu Vitalija i jego dzieci. On przestał już wierzyć, że to możliwe. Żeby mogli przyjechać do Polski i zacząć lepsze życie, potrzebne jest jeszcze 700$ - na wizy, ubezpieczenie dla dzieci i bilety autobusowe. Jeśli będzie taka potrzeba, przyjmiemy ich na początek pod swój dach, pomożemy załatwić szkołę. Jeśli chcecie przekazać choć drobną cegiełkę, kontaktujcie się proszę ze mną, niech ten ciąg tragedii nie oznacza końca ich życia.
Trzymam kciuki!
Trzymaj się Vitalij!
Una gota de esperanza.