Na leczenie Czarki - starszej suni ze schroniska
Na leczenie Czarki - starszej suni ze schroniska
Description
Update 1.12.2023
Dziękuję serdecznie za tak liczny odzew <3
Jesteśmy po pierwszych badaniach ACTH oraz zaczęliśmy pierwsze opakowanie Vetorylu. Na ten moment Czarusia prosi najbardziej o kciuki, ponieważ w poniedziałek ma operację wycięcia guza na wątrobie. Jeśli pójdzie gładko to od razu zostanie wycięta listwa mleczna ze zmianami, ale Pani chirurg jest ostrożna w tej kwestii i bardziej się spodziewa, że będą konieczne dwie odrębne operacje.
Załączam potwierdzenia zakupu leku i badań pod opisem zbiórki.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Nie sądziłam, że kiedykolwiek założę zbiórkę, bo to zwykle ja biorę udział w przeróżnych bazarkach charytatywnych. A jednak chciałabym Wam przedstawić Czarkę i prosić o dołożenie cegiełki na jej leczenie, bo zapowiada się długie i kosztowne.
Niespełna trzy miesiące temu zawitałam do wrocławskiego schroniska, żeby zaadoptować psiaka w potrzebie. W planach miałam adopcję starszej suczki, na tyle małej, że łatwo mi ją będzie wziąć na ręce lub do transporterka, bo nie jestem zmotoryzowana a przy psich seniorach wiadomo, że gabinet weterynaryjny może być częstym miejscem odwiedzin.
I zobaczyłam Ją – Pieczarkę. Owszem starsza (około 10 lat), owszem suczka, tylko waga tak jakoś nie ta bo na oko jakieś 30 kg żywej wagi, ale co tam – ja też ważę więcej niż bym chciała :D Popatrzyłam na Pieczarkę, na karteczkę do wolontariuszy, że Pieczarka nie może chodzić na długie spacery. Popatrzyłam jak z trudem wstaje, ledwo kuśtyka, ma liczne wyłysienia. I pomyślałam, ze ona NIE MOŻE spędzić nadchodzącej jesieni i zimy w schronisku z tymi zwyrodnieniami stawów i plackami gołej skóry. I tak Pieczarka została Czarką i zamieszkała ze mną w domu.
W pierwszych dniach Czarusia nie była w stanie obejść bloku bez licznych odpoczynków. Ale nie minął tydzień czy półtora jak dzięki codziennym spacerom, suplementom i leku Libreli mięśnie jej się na tyle wzmocniły, że była w stanie chodzić więcej i więcej.
Niepokoiło mnie natomiast, że pije dużo wody oraz dużo siusia. Poszłyśmy zrobić badanie moczu z punkcji. Pani weterynarz przy okazji pobierania moczu podjechała na chwilę wyżej i ukazał się on – wielki guz na wątrobie. Dostałam zalecenie zrobienia specjalistycznego badania USG jamy brzusznej na cito.
Badanie USG wykazało wielkiego guza na wątrobie, kolejnego na nadnerczu. Na ten moment nie wiadomo czy złośliwe czy nie. Kolejne kroki to było RTG klatki żeby zobaczyć czy nie są to jakieś przerzuty z płuc (na szczęście płuca czyste!) i badanie pod kątem zespołu Cushinga. Zespół Cushinga został potwierdzony ☹
Na konsultacji onkologicznej okazało się jeszcze, że są guzki na listwie mlecznej. No uzbierało się trochę tego wszystkiego. Obiecałam Czarusi, że dopóki nie cierpi z tego powodu to będę o Nią walczyć, żeby nacieszyła się beztroskim życiem jak najdłużej się da.
Plan na najbliższe tygodnie to wprowadzić lek Vetoryl wraz ze wszystkimi niezbędnymi do tego badaniami a po stabilizacji zespołu Cushinga – usunięcie guza wątroby oraz listwy mlecznej, następnie kontrola USG guza na nadnerczu, żeby zweryfikować jak szybko rośnie.
Koszty będą duże… Sam Vetoryl to koszt około 550 zł miesięcznie, w pierwszym miesiącu musimy zrobić trzy badania kontrolne związane z rozpoczęciem leczenia – 374 zł za jedno badanie. Wycena wycięcia guza na wątrobie i listy mlecznej to około 3000, jeśli uda się to zrobić za jednym zamachem. Jeśli nie to będą musiały być osobne operacje. Plus badania histopatologiczne.
Jeśli ktoś chciałby mnie wspomóc w kosztach leczenia Czarusi, będę ogromnie wdzięczna.
Załączam opisy oraz link adopcyjny gdzie widać Czarusię w jak kiepskim stanie trafiła do schroniska (rozległe zapalenie skóry - wyleczone w schronisku).
http://adopcje.labradory.org/pieczarka/





