id: a2xucm

By żyć Valentina potrzebuje pomocy! Jest młoda i sama...

By żyć Valentina potrzebuje pomocy! Jest młoda i sama...

Description

Jako Fundacja Centaurus od lat ratujemy zwierzęta w Polsce i na całym świecie. Pod naszą opieką znalazły się już tysiące koni, psów i kotów – zwierząt porzuconych, chorych, często skazanych na śmierć. Prowadzimy jeden z największych na świecie azyli dla koni, ale pomagamy wszędzie tam, gdzie zwierzęta nie mają żadnej szansy na pomoc. Działamy także poza granicami kraju, gdzie codzienność zwierząt bywa szczególnie trudna.

lR2xoSFKmSr7psrg.jpg

---


Kiedy zaczęto oczyszczać ranę przy pyszczku Valentiny, trzeba było usuwać z niej larwy much. Jedną po drugiej. Dopiero później można było zobaczyć, co znajdowało się pod zlepioną sierścią i uszkodzonymi tkankami. Skóra oraz tkanki miękkie w okolicy szczęki zostały zerwane, pozostawiając rozległą, bolesną ranę. Ale to nie był koniec diagnozy. Jej ogon jest złamany w dwóch miejscach i będzie musiał zostać amputowany.

Lekarze wiedzą, jaki zabieg należy wykonać. Nie mogą jednak zrobić tego teraz.


Valentina jest skrajnie niedożywiona. Pod futrem niemal nie ma już ciała, są wystające kości przykryte cienką skórą. Jest odwodniona i cierpi na anemię. Ma dopiero cztery tygodnie, a jej organizm nie posiada dziś zapasu sił, który pozwoliłby bezpiecznie przeprowadzić znieczulenie oraz operację. Zabieg, który ma zakończyć ból złamanego ogona, musi więc zaczekać. Gdyby wykonano go zbyt wcześnie, jej ciało mogłoby sobie z nim nie poradzić.

Dlatego teraz liczy się każdy gram.

Każda porcja pokarmu, którą organizm Valentiny zdoła przyjąć. Każdy dzień nawadniania i wzmacniania. Każde oczyszczenie rany, kontrola stanu zdrowia i decyzja lekarza. Zanim będzie można zawieźć ją na salę operacyjną, trzeba najpierw odbudować ciało, które przez głód, odwodnienie, anemię i ciężkie obrażenia zostało doprowadzone do granic możliwości.

I właśnie tutaj zaczyna się nasza wspólna część tej historii.

Valentina (3).jpeg

Kiedy otrzymujemy z Hiszpanii wiadomość o takim zwierzęciu, za zdjęciem zawsze idzie cała lista rzeczy, które trzeba zrobić. Trzeba zorganizować pomoc, wesprzeć ludzi będących na miejscu, zapewnić kolejne wizyty, leczenie ran, odpowiednie żywienie, kontrole i późniejszy zabieg. Trzeba wracać po informacje, sprawdzać stan zwierzęcia i reagować na to, co pokażą następne dni. Jedno zdjęcie może trwać sekundę. Ratowanie zawsze trwa znacznie dłużej.

Właśnie dlatego jesteśmy tam razem z Wami.

Docieramy do miejsc i ludzi, którzy każdego dnia pochylają się nad zwierzętami porzuconymi, rannymi i chorymi. Pomagamy im nie tylko wtedy, gdy pojawia się dramatyczne zdjęcie, ale również później, kiedy zainteresowanie zaczyna cichnąć, a zostają codzienne obowiązki i kolejne rachunki. Bo pomoc nie kończy się po wyjęciu larw z rany. Nie kończy się po pierwszej wizycie. Nie kończy się nawet wtedy, kiedy zwierzę zaczyna jeść.

Valentina (16).jpeg

U Valentiny wszystko będzie działo się etapami. Najpierw trzeba ją ustabilizować i wzmocnić. Trzeba zadbać o ranę przy pyszczku, kontrolować anemię oraz odwodnienie i sprawić, by jej organizm zaczął odbudowywać to, czego tak bardzo mu brakuje. Dopiero później lekarze będą mogli ponownie ocenić, czy jest już gotowa na amputację złamanego w dwóch miejscach ogona. Po zabiegu nadal pozostanie opieka, gojenie, kontrole i dalsza praca nad jej wyniszczonym ciałem.

Nie wydarzy się jeden cudowny moment, po którym wszystkie problemy Valentiny znikną.

Będą za to małe zmiany. Kolejna przyjęta porcja jedzenia. Lepsze nawodnienie. Rana, która zacznie się oczyszczać i goić. Wyniki, które pozwolą lekarzom powiedzieć, że można już bezpieczniej myśleć o operacji. Każda z tych zmian będzie wynikiem czyjejś pracy, czyjegoś czasu i pomocy ludzi, którzy nie przejdą obojętnie obok kotki znajdującej się setki kilometrów od nich.

Ty również możesz stać się częścią tej drogi.

Valentina (4).jpeg

Valentina (5).jpeg

Nie musisz samodzielnie opłacić całego leczenia. Twoja wpłata może oznaczać kolejną porcję odpowiedniego pożywienia, następne oczyszczenie rany, wizytę, badanie albo część kosztów zabiegu, który czeka Valentinę, gdy jej organizm będzie już wystarczająco silny. Kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych nie wygląda jak operacja ani długie leczenie. Ale właśnie z takich wpłat powstają później rachunki, które możemy opłacić.

To dzięki Wam możemy odpowiadać naszym działaczom, że będziemy pomagać dalej. Że nie muszą wybierać pomiędzy karmą a wizytą. Że nie zostaną sami, kiedy po pierwszej interwencji przyjdą następne dni, a wraz z nimi kolejne potrzeby. Za każdym razem, gdy włączacie się do naszych zbiórek, dajecie nam możliwość powiedzenia komuś na miejscu: leczcie, diagnozujcie, róbcie wszystko, co konieczne - wspólnie spróbujemy zdobyć środki.

Valentina (21).jpeg

Valentina nie wie, że jej zdjęcia dotarły aż do Polski. Nie wie, że nadajemy jej imię i opowiadamy Wam o złamanym ogonie, anemii, odwodnieniu oraz ranie, w której znajdowały się larwy. Nie rozumie, dlaczego operacja, której potrzebuje, nie może zostać przeprowadzona od razu.

Jej organizm próbuje dziś po prostu wykorzystać wszystko, co otrzyma.

Każdą kroplę wody. Każdy kęs. Każdą godzinę odpoczynku. Każdy dzień, który przybliża ją do momentu, w którym lekarze będą mogli zrobić to, czego teraz zrobić jeszcze nie mogą.

Valentina (23).jpeg

Prosimy Cię, pomóż nam ten czas dobrze wykorzystać. Pomóż zapewnić Valentinie leczenie, odpowiednie żywienie, opiekę weterynaryjną i przygotowanie do amputacji. Ona nie może przyspieszyć swojego osłabionego ciała. My możemy jednak wspólnie zadbać, żeby podczas jego odbudowy nie zabrakło niczego, czego będzie potrzebowała.

Dziś nie prosimy Valentiny, żeby była dzielna. Nie nakładamy na czterotygodniową kotkę obowiązku udowadniania, jak bardzo chce żyć.

Dziś prosimy Ciebie, żebyś razem z nami zrobił dla niej to, czego ona sama zrobić nie może.

Pomóż nam odbudować ją gram po gramie. Aż do dnia, w którym lekarze powiedzą, że Valentina jest gotowa na operację.

Valentina (24).jpeg

---


dgysJGJSAvkYFm56.jpg

Comments

 
2500 characters
Zrzutka - Brak zdjęć

No comments yet, be first to comment!

We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using