id: a3ab3z

Marcin-tetraplegia / AD, Pomóż mu wrócić do życia.

Marcin-tetraplegia / AD, Pomóż mu wrócić do życia.

 
Marcin Fujak

Updates2

  • Pierwsza rehabilitacja za mną! Dziękuję za wpłaty <3 Czuję się lepiej, a na dodatek pojawiły się pozytywne sygnały, że jeszcze mogę się dużo bardziej usamodzielnić!

    zzVrEZGVUdrSYev2.png

    0Comments
     
    2500 characters

    No comments yet, be first to comment!

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.

Description

Marcin – historia człowieka, który nie chciał być bohaterem, ale musiał nim zostać

W Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym w Rajczy czas płynął wolno. Ciszę korytarzy przerywały odgłosy rutynowych czynności: pielęgniarskie wózki, szmer aparatów tlenowych, ciche szepty pacjentów. Większość z nich była u kresu – starość, demencja, ciała wyniszczone chorobami. A jednak wśród nich był on – dziewiętnastoletni chłopak, niemal nieruchomy, z twarzą wciąż młodą, ale oczami, które już widziały zbyt wiele.


Marcin. Najmłodszy pacjent. Chłopak po wypadku motocyklowym, który odebrał mu sprawność czterech kończyn. Tetraplegia. Diagnoza, która nie zostawia złudzeń. Dla innych był ciałem w łóżku, ale dla tych, którzy naprawdę patrzyli – był czymś więcej. Był opowieścią o bólu, który nie daje się zagłuszyć, i o sile, która nie chce być romantyzowana.

Trafił tam, bo nie było innego miejsca. Rodzice zmarli, zanim osiągnął pełnoletność. Bez rodziny, bez domu, bez opcji. Zakład opiekuńczy nie był miejscem dla młodych – i wszyscy o tym wiedzieli. Ale system nie pyta o godność, gdy nie ma kto jej bronić.

Na początku był zamknięty w rozpaczy. Zachowania autoagresywne, złość, która nie miała ujścia, brak sensu dalszej egzystencji. Marcin nie widział powodu, by żyć.


A mimo to – dzień po dniu, krok po kroku, rozpoczęła się w nim cicha, bolesna przemiana. Nie spektakularna. Bez fajerwerków. Ot, pewnego dnia wziął do ręki łyżkę. Potem sam sięgnął po książkę – „Potęga podświadomości”.

Niby nic, a jednak wszystko.


Uczył się. Skończył liceum. Zaczął myśleć o przyszłości, która wcześniej była dla niego zamknięta jak niedostępny pokój za grubym murem. Przeniósł się do placówki Caritasu na Śląsku, gdzie przez kilka lat rozwijał się, edukował, szukał sensu.

Chciał być samodzielny – nie z dumy, lecz z konieczności.

Wiedział, że może liczyć tylko na siebie.


A potem – kolejny cios. Jego siostra, jedyna bliska dusza, odebrała sobie życie. W jednej chwili Marcin znów został sam – z bólem, którego nie da się oswoić. I znów los zadrwił. I znów – nie złamał.


W czasie pandemii wyprowadził się do miejscowości Wola, gdzie przy wsparciu bliskich wynajął mieszkanie niedaleko, zaczął samodzielne życie. Wciąż zależny od pomocy, ale z silnym postanowieniem: pracować, zarabiać, żyć po swojemu.


I robił to. Stworzył firmę, która pochłonęła go całkowicie. Pracował przy komputerze, mimo przykurczy, mimo bólu, mimo tego, że jego ciało mówiło: "dość". Pracował, bo tego potrzebował – jak powietrza. Nie dla pieniędzy, ale dla tożsamości.

Lecz ciało nie zapomniało. Zmęczenie, omdlenia, przymusowy bezruch. I w końcu – poważne powikłania: zapalenie krętarza kości udowej. U tetraplegika taki stan to nie tylko ból – to realne zagrożenie życia. Skoki ciśnienia, ryzyko udaru.


Zastosowano botulinę, by ulżyć, choć na chwilę. By kupić czas. Czas, który mógł wykorzystać na rehabilitację, jeśli tylko miałby odpowiednie warunki.


A to właśnie warunków zabrakło.


Marcin potrzebuje teraz tego, czego nigdy nie chciał żądać: pomocy.

Nie jałmużny. Nie współczucia. Potrzebuje wsparcia systemowego, pielęgniarskiego, medycznego. Potrzebuje diety, rehabilitacji, odciążenia – bo wie, że bez tego jego ciało, z którym i tak toczy bój każdego dnia, przestanie być posłuszne.

To nie jest historia „dzielnego niepełnosprawnego”. Marcin nie chce być inspiracją.

To historia człowieka, który każdego dnia przekracza granice bólu i samotności.

Który nie prosił o heroizm, ale został do niego zmuszony.

Który walczy – i mimo wszystko wciąż nie rezygnuje z siebie.


Marcin nigdy nie prosił o pomoc. Dlatego robimy to za niego – jego przyjaciele

i ci, którzy wiedzą, jak wiele dał innym.


Cel zbiórki:

Zbieramy na pełny rok intensywnej rehabilitacji, diagnostyki i leczenia Marcina – osoby z tetraplegią i poważnymi powikłaniami neurologiczno-kardiologicznymi.

Środki zostaną przeznaczone na:

✅ turnusy rehabilitacyjne,

✅ codzienną fizjoterapię i usprawnianie funkcji układu nerwowego,

✅ sprzęt medyczny, leki, suplementy i opiekę domową,

✅ konsultacje specjalistyczne i opiekę interdyscyplinarną,

✅ wsparcie codzienne (transport, dieta, rachunki w czasie leczenia).


Jak możesz pomóc:

wpłać dowolną kwotę – każda złotówka ma znaczenie,

udostępnij zbiórkę – niech historia Marcina dotrze dalej,

napisz mu słowo wsparcia – ono naprawdę działa.


Pomóżmy Marcinowi zawalczyć o sprawność, jakość życia

i szansę na lepsze jutro.

Przyjaciele Marcina i wszyscy, którym kiedyś pomógł.

Dziękujemy.

Comments 3

 
2500 characters
  •  
    Anonymous user

    Żyj i pokaż innym, że warto żyć i cieszyć się życiem, nawet wtedy gdy dostaje się po dopiero od życia :)

    PLN 50
  •  
    User unregistered

    ...powodzenia Marcin!...twoje słowa sa warte więcej niż myślisz!👋

    PLN 200
  •  
    I.Holewa

    Powodzenia!🍀💪

    PLN 100
We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using