id: a46z4e

Tam, gdzie codzienność boli najbardziej

Tam, gdzie codzienność boli najbardziej

 
Łukasz Strojniak

Description

tzldaelhzjQoEozw.jpgOzAy8sFbJl0WIX8w.jpggIorNOMugivzY4Yc.jpgSą historie, które nie krzyczą.

Nie epatują dramatem.

Nie proszą głośno o uwagę.

One po prostu cicho istnieją, gdzieś kawałek od nas.

Ta historia właśnie taka jest.

Arek i Tomek to dwaj bracia. Skromni, zwyczajni, dobrzy ludzie. Przez całe życie radzili sobie sami. Nie prosili o pomoc, nie narzekali, nie wyciągali ręki. Nawet wtedy, gdy mieli niewiele, potrafili się podzielić. Zawsze serdeczni, gościnni, wdzięczni za każdy drobiazg. Jedni z tych ludzi, o których mówi się: porządni, uczciwi, dobrzy.

Dziś zostali zupełnie sami. Sami z biedą, chorobą, zimnem i codziennym strachem o to, co przyniesie jutro.

Jeden z braci choruje na cukrzycę. Z każdym miesiącem ma coraz większe problemy z chodzeniem i poruszaniem się. Dziś walczy o to, by nie stracić nóg – obie są zagrożone amputacją, a choroba doprowadziła do rozległej martwicy. Do tego dochodzą nadciśnienie, miażdżyca, stopa cukrzycowa, neuropatia oraz ciężka astma oskrzelowa i płucna.

Arek co dwa tygodnie musi jeździć do szpitala w Chrzanowie. To nie są jednorazowe wizyty, ale stałe leczenie, kontrole i opatrunki. Bracia nie mają własnego samochodu – Tomek pożycza stary samochód od znajomego i wozi brata do szpitala. Oczywiście paliwo muszą kupić sami. Każdy taki wyjazd to kolejny koszt, na który często ich nie stać.

Drugi z braci od lat żyje z potwornym bólem kręgosłupa. Mimo to łapie się każdej pracy, gdziekolwiek i jakkolwiek, bo wieś nie daje wielu możliwości, a bezpieczeństwo finansowe to dla nich luksus, nie codzienność. Każdy grosz ma znaczenie.

Zarówno Arek, jak i Tomek chorują również na poważną astmę płucno-oskrzelową. Problemy z oddychaniem, duszności oraz brak odpowiednich warunków w domu sprawiają, że każda zima i każde wychłodzenie stają się dla nich realnym zagrożeniem zdrowia i życia.

Ich miesięczny dochód to 1240 zł zasiłku stałego oraz 239 zł dodatku na żywność, wypłacanego raz na trzy miesiące. Same leki pochłaniają od 300 do 380 zł miesięcznie. Gdy dochodzą zastrzyki i antybiotyki, to kolejne 200 zł. To pieniądze, których po prostu nie ma. Czasem trzeba je pożyczyć, jeśli jest od kogo. Czasem zrezygnować z czegoś innego.

I tu zaczyna się ich codzienność.

Każdy miesiąc to wybór, którego nikt nie powinien musieć dokonywać: leki czy jedzenie, rachunki czy opał, dziś czy jutro.

W ich domu nie ma ciepłej wody ani bojlera. Wodę do mycia grzeją na gazie, jeśli akurat starczy gazu w butli. Na opał zbierają wszystko, co da się spalić, byle było cieplej i byle przetrwać noc. Brakuje podstawowych mebli, sprzętów i rzeczy, które dla wielu z nas są codziennością.

Każdy kolejny miesiąc to walka o przetrwanie. Ktoś podarował im mąkę – nie stać było na kupno chleba, więc upiekli go sami.

A co boli najbardziej?

Oni sami nie mówią, jak bardzo jest źle. Zawsze powtarzają, że „jakoś dają radę”. Wstydzą się prosić o pomoc. Mają tylko siebie.

Ten apel nie powstał z ich inicjatywy. Zwrócił się do mnie ich znajomy, przyjaciel, mieszkaniec naszego miasta, który widzi ich codzienność – zimno w domu, brak leków i strach o jutro. Gdy opowiedział mi ich historię i pokazał, jak żyją na co dzień, nie mogłem pozostać obojętny. Postanowiłem spróbować pomóc i założyć tę zrzutkę.

Może nie są z naszego miasta. Ale są ludźmi, którzy zostali całkowicie sami, bez realnych szans na zmianę swojej sytuacji.

Czasem wystarczy jedna złotówka.

Czasem jedno udostępnienie.

To może sprawić, że ktoś zje ciepły posiłek, wykupi leki, dojedzie do szpitala, ogrzeje dom i poczuje, że nie jest sam.

Każda złotówka z tej zbiórki zostanie w całości przeznaczona na pomoc dla Arka i Tomka – na zakup opału, leków, paliwa na dojazdy do szpitala oraz najpotrzebniejszych rzeczy do codziennego funkcjonowania.

Nie prosimy o cuda.

Nie prosimy o wielkie deklaracje.

Prosimy o ludzką solidarność.

Każda wpłata to realna pomoc.

Każde udostępnienie to szansa, że ktoś się zatrzyma i pomoże.

Arek i Tomek nie proszą.

Dziś my prosimy w ich imieniu, bo nikt nie powinien zostać sam z chorobą, zimnem i strachem o jutro.

Z całego serca dziękujemy za każde, nawet najmniejsze okazane dobro.


Comments

 
2500 characters
Zrzutka - Brak zdjęć

No comments yet, be first to comment!

We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using