Rachunek grozy. Na ogrzanie kociego domu tymczasowego
Rachunek grozy. Na ogrzanie kociego domu tymczasowego
Description
Edit: pięknie Wam dziękujemy za pomoc 💚💜🩷
Wstawiam potwierdzenie opłaty rachunku.

Wiosna i rachunek grozy.
W końcu nadeszła wiosna – choć jeszcze nie ta kalendarzowa. A to oznacza, że zaczynamy sezon na wietrzenie futra Jagody.
Niestety ta wiosna przywitała nas bardzo niemiło...
Właśnie przyszedł rachunek za prąd za sezon grzewczy – 2700 zł.
Nie będziemy ukrywać... zwaliło nas to z nóg. Niby człowiek się spodziewał, ale jednak łudził się, że los będzie trochę bardziej łaskawy.
Dlaczego aż tyle?
Dom, w którym mieszkają nasze koty, nie jest nowoczesnym, dobrze wyizolowanym budynkiem. Ma swoje lata i niestety nie ma ogrzewania centralnego, więc zimą musimy ogrzewać go prądem.
W styczniu dodatkowo zepsuł się nasz główny grzejnik – dokładnie w czasie, kiedy nasz Rudy dochodził do siebie po operacji usunięcia nerki i nie trzymał temperatury.
Nie mogliśmy pozwolić, żeby było zimno, więc musieliśmy dogrzewać farelkami i małymi grzejnikami. To na pewno dołożyło swoją cegiełkę do tego rachunku.
Oprócz karmy, żwirku i leczenia kotów naszym stałym kosztem są też opłaty za dom. Nie płacimy czynszu za wynajem, ale żeby było ciepło i bezpiecznie – rachunki trzeba opłacać.
Nie będziemy ukrywać...
koszty rosną z miesiąca na miesiąc i ostatnio coraz częściej łapiemy się na chwilach zwątpienia, czy nasz tymczas w ogóle przetrwa.
Pod naszą opieką znajdują się koty, które zostały pozostawione bez wsparcia. Zdecydowałyśmy się im pomóc, dlatego obecnie to my we dwie ponosimy koszty ich utrzymania, leczenia i opieki.
Czy warto ponosić takie koszta? Dla nas tak - gdyby nie ten dom, wiele kotów, które przez niego przeszły, nigdy nie dostałoby swojej szansy.
Do 20 marca MUSIMY zapłacić ten rachunek.
Jeśli ktoś z Was chciałby nam pomóc go udźwignąć – będziemy ogromnie wdzięczni 🥹





Nasz stary grzejnik, który wysłużył się po latach :( 








A tu Rudy pozuje na tle starego i nowego grzejnika: