Kociak z wyrwanym ogonkiem
Kociak z wyrwanym ogonkiem
Description
Przepraszamy Ogonku...
za to, że urodziłeś się
za to, że zostałeś zraniony
za to, że czekałeś na pomoc
za to, że nie daliśmy rady...
Gdy nasza Wolontariuszka w południe dostała zgłoszenie o rannym kotku, raczej nie spodziewała się, że zaraz wsiądzie w auto i ruszy pędem do lecznicy. Po obejrzeniu zdjęć, urwała się z pracy i pojechała po malucha. Uznaliśmy, że kociak potrzebuje opieki szpitalnej. Ona w aucie, my na telefonie z lecznicą. Na szczęście było dla niego miejsce.
Wyrwany ogonek... już mieliśmy takie przypadki. Zazwyczaj takie urazy kończyły się źle, ale znacie nas - nadzieja umiera ostatnia. Na drugi dzień odebraliśmy telefon z lecznicy.
"Maluch po kolejnym ataku padaczki nie wybudza się. Obrażenia po wyrwaniu ogonka pogłębiają się."
Przez łzy podejmujemy jedyną słuszną decyzję - żegnamy go.
Płakali wszyscy: pani doktor, my.. Powiecie śmieszne. Nawet większość z Nas nie widziała go na żywo. To nic nie zmienia. Takie kocie dziecko nie powinno doznać takich obrażeń. Pocieszające może być to, że zerwane nerwy nie pozwalały czuć bólu w miejscach obrażeń.
Kiedy takie cierpienia się skończą!?
Koszty obejmują leczenie, pobyt w szpitalu oraz utylizację ciałka. Pomożecie go pożegnać?






Trzymaj się Ogonku ❤️😔😘
Ogonek niestety nie żyje :(