Description
Cześć, dzień dobry.
Zrzutka powstała, bo nie potrafię patrzeć na niesprawiedliwość ze strony sądu, której ofiarą pada moja mama Agnieszka.
Kilka lat temu zaufała ona złym, fałszywym „przyjaciółkom” i od tego czasu ciągną się za nią problemy. Moja mama z chęci pomocy i nadmiernego zaufania wzięła dwa kredyty na swoje nazwisko w ramach „umowy” z kobietami, które ją oszukały. Poprzez fałszerstwo dokumentów i współpracę z pośrednikiem kredytowym umożliwiły wzięcie kredytów na mamę, mimo że ta nie miała zdolności kredytowej. Oczywiście w umowie zobowiązały się one do spłacania za mamę pożyczek. Mama po otrzymaniu kredytów całą ich kwotę przelała na konto jednej z pań - z początku wszystko wydawało się takie, jak było w umowie i jak oczekiwała tego moja mama. Jednak niedługo później raty przestały być spłacane, a do skrzynki przydomowej wpadało coraz więcej ponagleń od banku. Panie zakończyły współpracę z moją mamą, zostawiając ją na lodzie - z olbrzymim długiem. Mojej mamy nie było stać na spłaty rat. Mimo, że kredyty były na jej nazwisko, mama liczyła, że panie jednak zobligują się i zaczną ponownie płacić zaległości. Niestety tak się nie stało, a bank wystosował przeciwko mojej mamie sprawę cywilną w sądzie. Sprawa została przez moją mamę przegrana, sąd nie uwzględniał winy pań, które przejęły pieniądze. Mama zdecydowała się zgłosić sprawę oszustwa do prokuratury - ta sprawa jednak wciąż nie jest rozwiązana, jest wręcz „zatrzymana” - prawie od początku nie doszło w niej do jakiegokolwiek postępu.
Pomimo wszystkich przeciwności moja mama nigdy nie miała zamiaru się poddać - złożyła apelację do sądu od swojego wyroku, która została odrzucona. Następnie już podczas pandemii mama postarała się i złożyła drugą apelację - tą niestety sąd także umorzył. Nie pozostało nam już nic innego jak złożenie kasacji. Jest to nasza ostatnia deska ratunku, jednak także i najdroższa. Koszty kasacji prawnik wycenił na +-6 tysięcy złotych, jest to kwota nie do przeskoczenia do mojej mamy - a wiemy, że potrzebujemy najlepszego możliwego adwokata, stąd boimy się prosić o pomoc z urzędu. Goni nas też czas.
Sprawa jest bardzo skomplikowana, pełna obietnic bez pokrycia, walki z niesprawiedliwością i przede wszystkim wylanych łez mojej mamy.
Jeśli będzie taka potrzeba - upublicznię za zgodą mamy wszystkie dokumenty.
Proszę o pomoc, nie pozostało nam nic innego, jak liczyć na dobrych ludzi, spróbować zaufać w dobro innych na nowo. Chcę żeby mama uśmiechała się częściej jak na zdjęciu.
Pozdrawiam, Aleksandra Rudnik.
W imieniu mamy i swoim - dziękujemy za pierwsze wpłaty!