Na leczenie Ryśka z lasu
Na leczenie Ryśka z lasu
Description
#wspieramyRyśkazLasu
6 lat temu, 1 grudnia, Rysiek został znaleziony ledwie żywy na poboczu, w rowie przy leśnej drodze w Bieszczadach. Był skrajnie wyczerpany i wszystko wskazywało na to, że nie miał już szans. Los jednak dał mu drugie życie – trafił niespodziewanie do naszej rodziny i dosłownie wywinął się śmierci. To właśnie on zapoczątkował naszą ogromną miłość do kotów, która trwa do dziś.
Niestety ten wyjątkowy kot wybrał sobie bardzo trudny sposób na świętowanie rocznicy... Dziś po raz kolejny walczymy o jego życie i zdrowie.
Pod koniec listopada zauważyliśmy pierwsze niepokojące objawy. Początkowo podejrzewaliśmy problemy ortopedyczne. Na początku grudnia odbyła się konsultacja z fizjoterapeutką oraz domowa wizyta. Padła sugestia, że to raczej biodra niż kręgosłup, dlatego od razu zapisaliśmy Ryśka do ortopedy na 15 grudnia. Niestety jego stan gwałtownie pogorszył się wcześniej, więc finalnie do niego nie dotarliśmy.
10 grudnia Rysiek przestał jeść. Natychmiast pojechaliśmy do lecznicy dr Hau – badania wykazały skrajnie wysoką kreatyninę (1000) i konieczność intensywnej płynoterapii. Po podaniu gabapentyny zjadł niewielką ilość jedzenia, co dało nam nadzieję. Wieczorem, podczas próby podania leków, nagle przestał się ruszać. Ponownie trafiliśmy do weterynarza – kreatynina wzrosła do 1500. Diagnoza była druzgocąca: zatrucie mocznikiem i ostra niewydolność nerek. Tego samego dnia wieczorem Rysiek trafił do kliniki całodobowej LuxVet24, gdzie został na noc. Później codziennie był dowożony na hospitalizację dzienną (część kosztów – 1100 zł – po złożeniu odpowiedniego podania została opłacona przez KTOZ). Podejrzewano nawet zator, wykonano USG oraz echo serca. Na szczęście serce okazało się zdrowe, a drobne odchylenia od normy nie mają znaczenia klinicznego. Od tego czasu Rysiek codziennie otrzymuje kroplówki.
W poniedziałek, 22 grudnia, kolejne badania krwi wykazały stopniowy spadek kreatyniny. Niestety wraz z poprawą wyników pojawiły się ponownie poważne problemy z poruszaniem się i motoryką tylnych łap. We wtorek Rysiek był na 8-godzinnej kroplówce – wtedy jeszcze jadł samodzielnie. W Wigilię oraz pierwszy dzień Świąt Rysiek znów przestał jeść. Drugiego dnia Świąt ponownie trafiliśmy do lecznicy całodobowej na intensywne kroplówki.
Cały czas walczymy o to, by nerki Ryśka zaczęły pracować prawidłowo. Leczenie trwa i wiemy, że przed nami jeszcze długi i bardzo kosztowny proces. Każdy dzień to kolejne wydatki: regularne kroplówki, częste badania krwi, leki, suplementy oraz specjalistyczne konsultacje.
Nie zamierzamy się poddać – Rysiek już raz wygrał z losem i wierzymy, że zrobi to ponownie. Bez Waszej pomocy nie damy jednak rady udźwignąć dalszego leczenia.
Bardzo prosimy o wsparcie dla Ryśka z Lasu. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie. Jeśli nie możesz pomóc finansowo – udostępnienie zbiórki również jest bezcenne. Powstał też bazarek, na którym możecie licytować fanty lub dodać coś od siebie. Dziękujemy za każde wsparcie, dobre słowo i myśl skierowaną w stronę Ryśka z Lasu!
Szarpaczki
Wpłata za wylicytowana Kalimbkę.
I jeszcze trochę grosików od rodziny Pandusia 🍀💪🤞🔥
Miau.
Wysyłam pozytywną energię dla Rysia i nieustannie trzymam kciuki za jego wyzdrowienie.