Updates5

  • Dzień dobry Kochani 😍

    Nie wiem, jak mam Wam dziękować za wszystkie wpłaty 😍❤️

    Dzięki Wam udało się zebrać ogromną kwotę, którą w całości przeznaczyłam na leczenie Basi i Julianny ❤️

    Niestety koszt leczenia, badań i kastracji Julki (jedziemy 14.04.2021) mnie przerósł (i moje oszczędności, których już nie ma) ☹️☹️😭

    Zwiększyłam kwotę zbiórki, żeby zamknąć leczenie dziewczyn (zapas leków, niezbędne badania i kastracja) ❤️

    Bardzo dziękuję za wszystkie wpłaty i trzymajcie za nas kciuki! 👊😍

    Wszystkie rozliczenia będę dodawać na bieżąco.

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.

Description

Juleczka ma pół roku. Ma też kocia białaczkę, a kilka dni temu zdiagnozowano u niej FIP. W tej chwili jest w stanie ciężkim, a ja wypłakuję morze łez, bo nie mam środków, by ją ratować. A uratować ją muszę. Obiecałam jej to wtedy, gdy z nami zamieszkała.

Kiedy ją zobaczyłam wiedziałam, ze będziemy razem. Na zawsze. Zakochałam się w niej bez pamięci, mimo białaczki, mimo jej okresowych kłopotów z jedzeniem i nieznanej przeszłości, którą częściowo spędziła na dworze… Nie sądziłam w najgorszych snach, że to „zawsze” może być tak krótkie...

Przyjechała 14 grudnia i pierwsze półtora miesiąca w domu były radosne i szczęśliwe. Julcia dogadała się ze wszystkimi domownikami, odzyskała apetyt i zawiązała przyjazną relacje z jedną z kocich rezydentek. Cieszyliśmy się jak wariaci, że ma dom i że jest szczęśliwa…


I gdy już mieliśmy umawiać się na badania krwi i sterylizację – Julcia nagle przestała jeść… Chwilę potem pojawiła się żółtaczka… A za nią diagnoza – kotka ma płyn w jamie brzusznej - FIP.

Jakby tego było mało do ciągłego stresu o Julkę doszła kolejna, dramatyczna walka o życie jednej z moich rezydentek - Basi, kotki również białaczkowej.

Kotka zaczęła gorączkować, przestała jeść i stała się osowiała. Jeździliśmy z nią po weterynarzach, podawaliśmy antybiotyki, leki sterydowe, przeciwbólowe, jednak nie było żadnej poprawy :(

Kotka schudła z 4,5kg do ledwo 2,5kg. Wyniki morfologii były tragiczne (czerwone krwinki spadały do 1,6mln, pojawiła się okropna żółtaczka i anemia). Stan kotki był krytyczny, konieczne było ratujące życie przetoczenie krwi.

Jednak mimo tego stan kotki nadal się nie poprawiał :( Do tego doszły objawy neurologiczne, kotka cała drętwiała i dostawała silnych ataków. Po przeanalizowaniu wszystkich wyników i objawów otrzymałam diagnozę - suchy FIP o podłożu neurologicznym.

Stan Basi nadal jest bardzo ciężki, walczymy każdego dnia i każdej nocy, pilnując, żeby nie dostała kolejnego ataku, który może być śmiertelny dla niej.

Rozpacz to za mało, by opisać stan, w jakim byliśmy. W jakim wciąż jesteśmy. Walczę już nie o jednego kota, ale o dwa :(


Ale dzięki pomocy i wsparciu Dobrych Ludzi pojawiła się i nadzieja. Bo FIP już nie musi być wyrokiem. Nawet dla białaczkowego kota. Więc z całego serca proszę Was o pomoc w leczeniu Julci i Basi. Proszę o szanse dla nich. O szanse na życie, które nie powinno skończyć się tak nagle. I w tak młodym wieku…


Kotylion, którego Julcia była podopieczną zadeklarował wsparcie finansowe w diagnostyce Julci. To ogromna pomoc, bo badania są drogie. Za wszystkie badania Basi płacę z własnej kieszeni, która po dramatycznej walce o życie kota jest już pusta.

Potrzebujemy przede wszystkim leku, jednak fundacja nie może go sama kupić, gdyż nie jest dostępny w Polsce. 

Lek muszę kupić ja. A to koszt ok. 8 tys zł dla Julki i 16tys dla Basi.

84 dni codziennych zastrzyków. Dla obydwu kotek. Koszty leczenia są ogromne :(


Nie chcę nawet myśleć, co będzie jak zabranie mi pieniędzy na kolejne ampułki. W domu kotki pokochał (ze wzajemnością) mój 5cio letni synek, któremu nie będę w stanie wytłumaczyć, że nie będzie jego ukochanych kitku.


Comments 11

 
2500 characters
We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using