Wsparcie w walce z rakiem gruczołowym przełyku
Wsparcie w walce z rakiem gruczołowym przełyku
Description
Chcę się z Wami podzielić bardzo przykrą i smutną wiadomością, którą otrzymałem końcem września 2025, zaraz po moich 40-tych urodzinach. Zdiagnozowano u mnie nieuleczalnego raka gruczołowego przełyku czwartego stopnia, który jest agresywny, nieoperacyjny i z przerzutami do węzłów chłonnych. Po dalszej diagnostyce okazało się, że widoczne są także przerzuty do kości.
Ta choroba dotknęła mnie zupełnie niespodziewanie, nie dawała wcześniej żadnych objawów czy sygnałów ostrzegawczych, które by mnie zaniepokoiły. W połowie sierpnia zgłosiłem się do lekarza rodzinnego z powiększonymi węzłami chłonnymi nad obojczykami. Pierwszy onkolog, z którym rozmawialiśmy oszacował czas, który mi pozostał na kilka miesięcy. Nie wierzyliśmy w to co usłyszeliśmy. Postanowiliśmy skonsultować mój przypadek z innymi specjalistami w tej dziedzinie; w Gliwicach, Lublinie, Krakowie i Warszawie. Profesor z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie powiedział, że mam szansę na udział w badaniach klinicznych nad zolbetuksymabem – nowym rodzajem immunoterapii, która może dać mi szansę na dłuższe życie. Dotarliśmy do informacji, że do tych właśnie badań klinicznych prowadzonych przez firmę Astellas pacjenci rekrutowani są także w Wojewódzkim Szpitalu im. Św. Ojca Pio w Przemyślu i tam właśnie postanowiłem rozpocząć leczenie.
Każdy kto mnie zna, wie, że dbałem o siebie, stroniłem od używek, zdrowo się odżywiałem, jestem osobą, która kocha ruch na świeżymi powietrzu, uwielbiam jeździć na rowerze, motocyklu, kocham spędzać czas z moimi córkami. Majsterkowanie i robótki okołodomowe sprawiają mi ogromną przyjemność, a zapach świeżo skoszonego trawnika jest dla mnie czymś niezwykłym.
Ta diagnoza ciągle jest dla mnie i dla mojej najbliższej rodziny szokiem, nie chcieliśmy w to uwierzyć, nie możemy się z tym pogodzić. Był płacz, żal, pytanie dlaczego akurat ja… Po pewnym czasie stwierdziłem, że nie mogę się poddać na starcie, że zrobię wszystko, żeby jak najdłużej żyć i przygotowuję się teraz do walki. Przede mną długa i trudna droga, ale chcę ją przejść i marzę o tym, żeby stał się cud, chcę wyzdrowieć!
Mam wspaniałą rodzinę, dwie cudowne, małe córeczki (7 letnią i 10 letnią), mnóstwo przyjaciół, ciekawą i rozwojową pracę, w której otaczają mnie życzliwi i serdeczni ludzie. Mam dla kogo żyć i chcę walczyć o każdy dzień, który chcę spędzić z osobami, dla których jestem ważny i które bardzo kocham.
Chcę być przy moich córkach, gdy będą dorastać i być dla nich wsparciem gdy będą wchodzić w dorosłość oraz zestarzeć się z moją żoną Basią.
Proszę o wsparcie, będę ogromnie wdzięczny za okazałą pomoc i zaangażowanie. Dobro wraca z podwójną siłą.
Dużo zdrowia i siły!
Dominik trzymamy kciuki!
Dużo zdrowia Dominik! Pozdrawiam, Kaja M.
Dużo zdrówka !! Niech Wam się wiedzie i ten koszmar minie. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za wygraną w walce
Edyta Sebastian Oliwier