Description
Jest 2026 rok, a kuchnia Państwa Barcińskich stoi na podwórku. Ciepłą wodę grzeją w garnku przed domem, a za chwilę zima.
Zbieramy 50 000 zł na dokończenie odbudowy domu Państwa Barcińskich po pożarze w miejscowości Lesznia (gmina Suraż, Podlasie). Za te pieniądze rodzina wyleje posadzki, wykończy kuchnię i pokoje córek oraz kupi opał. Zbliża się zima, a dom wciąż jest w remoncie.
28 stycznia 2024 roku, w ferie, późnym wieczorem zapalił się komin. Pan Kamil próbował gasić ogień sam i uległ zaczadzeniu. Pożar dogasiła straż. Córek na szczęście nie było w domu.
Spalona część zaczęła osiadać, dach zaczął się kłaść. Większą część domu trzeba było rozebrać i postawić od nowa. Dom nie był ubezpieczony, z ośrodka pomocy społecznej rodzina dostała ok. 200 zł.
Od tamtej pory odbudowują sami. Pan Kamil pracuje nocami zdalnie, a w dzień prowadzi remont, choć zdrowie mu przy tym nie sprzyja. Stoją już nowe ściany i nowy dach.
Prawie trzy lata po pożarze mieszkają w remontowanym domu, bo nie mają się gdzie przenieść. Kuchnia stoi na podwórku. Ciepłą wodę grzeją w garnku na ognisku. W domu nie ma łazienki, więc piorą i kąpią się u rodziny. Na poddaszu udało się tymczasowo wykończyć sypialnie, pozostałych pomieszczeń niezbędnych do życia rodziny dom po prostu nie posiada.
Blokuje ich ilość pracy i brak środków.
Kolejność prac jest następująca: najpierw posadzki, potem ściany, dopiero potem meble i normalne życie. Na ekipę ich nie stać, a pieniądze się skończyły.
Na co konkretnie (kwoty szacunkowe):
- podłogi na dole i na poddaszu – ok. 12 000 zł
- kuchnia: podstawowe AGD, meble, zlew – ok. 8 000 zł
- opał na zimę, ok. 5 ton węgla – ok. 8 000 zł
- ściany i sufity w pokojach córek i kuchni, meble do pokoi córek – ok. 8 000 zł
- prąd: przeniesienie licznika, rozdzielnica, oświetlenie – ok. 7 000 zł
- zasilacz awaryjny do pieca i stopnie kominiarskie – ok. 2 200 zł
- rezerwa na drobne materiały i transport – ok. 4 500 zł
Razem ok. 49 700 zł. Jeśli zbierzemy więcej, nadwyżka pójdzie na drugi etap, m.in. szambo, elewację, dokończenie dachu, izolację fundamentów, schody i drzwi wewnętrzne.
Marcin Pruszyński, uczestnik zbiórki:
Znam tę rodzinę od ponad roku. Wiedziałem, że remontują dom, ale skali nie znałem, dopóki tego nie zobaczyłem. Krępowali się prosić, chcieli poradzić sobie sami. Na początku wojny przyjęli pod swój niewielki dach uchodźców z Ukrainy. Dziś sami są w potrzebie. Gdy to zobaczyłem, doszedłem do wniosku, że nie można przejść obok tego obojętnie. Większość z nas ma więcej, niż potrzebuje, a niektórzy naprawdę nie mają tego, co podstawowe i potrzebne do życia. Dlatego angażuję się w tę zbiórkę i Ciebie proszę o to samo.
Możesz pomóc też materiałami, meblami, pracą fachowca albo opałem. Napisz do organizatorki przez zrzutkę, numer telefonu podamy na prośbę.
Z wydatków będziemy rozliczać się w aktualnościach, ze zdjęciami postępu prac.
Film z wizyty w ich domu znajdziesz w sekcji „Przydatne linki”.