id: bcjzp2

Zawsze ratowałam bezdomne koty. Teraz ratuję moją Nori

Zawsze ratowałam bezdomne koty. Teraz ratuję moją Nori

 
Anna Janiak

Updates17

  • 8VrFOhoq49OVG3g0.jpgNori ma się świetnie dzięki wam wszyskim🥹❤️

    W pełni wruciła do zdrowia, je, bawi się i 💩jak normalne, zdrowe, młode kocię.

    Choć wiele osób uczestniczyło w pomocy i wszystkim jesteśmy bardzo wdzięczni... istnieję parę grup którym należą się specjalne podziękowania:

    Kliniki: Ochwet oraz zviropolis których weterynarze podtrzymywali oraz uratowali Nori życie👏🏻

    Fundacje: TPK ProFelis i Zwierzokracja za finansowe, merytoryczne i emocjonalne wsparcie👏🏻

    Rodzina i przyjaciele: mój brat który tego nie przeczyta🥹❤️, mój chłopak😘, Ina, Kosa, Ania organizatorka bazarku 👏🏻

    ❤️👏🏻🥳

    Ps: zarówno polecam kliniki serdecznie jak i zapraszam do wspierania fundacji które nie mogą działać bez naszej pomocy, znajdziecie ich...

    https://tpkprofelis.pl/

    https://www.facebook.com/share/1C1qn2ejPV/

    https://ochwet.pl/

    https://zviropolis.pl/?gad_source=6&gad_campaignid=21520596845

    0Comments
     
    2500 characters

    No comments yet, be first to comment!

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.

Description

Pomagam dziesiątkom kotów – dziś proszę o pomoc dla mojej Nori


Od lat moje życie kręci się wokół kotów. Tymczasowałam już 27 kocich istnień, współpracowałam z różnymi fundacjami, karmiłam, leczyłam, socjalizowałam, szukałam im domów. Zawsze byłam po tej stronie, która pomaga. Ale tym razem to ja potrzebuję wsparcia – dla mojej ukochanej kotki Nori.


Mam pod opieką cztery swoje koty i pięć kotów tymczasowych (do zeszłego tygodnia było ich siedem!), które czekają na swoje domy. To spora gromadka – każdy z nich wymaga uwagi, leczenia i karmienia. Ale to właśnie Nori teraz walczy o zdrowie i życie.


Moja Nori – Trufla, Frycia, mały wkurzony kurczak z pazurami


Nori ma dopiero rok i cztery miesiące, a znamy się właściwie od pierwszych dni jej życia. Trafiła do mnie jako maleńkie, butelkowe kociątko, które trzeba było karmić co kilka godzin. Początkowo miała trafić dalej – jak wiele innych moich tymczasów. Ale im bardziej rosła, tym bardziej wiedziałam, że nie oddam jej nigdy.


Od początku była małym śmieszkiem i zawadiaką – roztrzepana, szybka do podgryzania, z charakterem i błyskiem w oku. Zawsze z czegoś niezadowolona, wiecznie w ruchu, a jednocześnie taka słodka, drobna i rozczulająca. Może to przypadek, a może los – ale Nori bardzo przypomina moją pierwszą kotkę, którą straciłam tragicznie dziesięć lat temu. Ta sama drobna postura, podobny pyszczek, ten sam ogień w oczach. Może dlatego tak bardzo weszła mi w serce. Nie jest aniołkiem, nie jest super miziasta ani grzeczna – ale wlazła mi z pazurami i w swoim małym, kocim wkurwie prosto w serce i już tam została.


Walka o zdrowie


3 listopada Nori nagle straciła apetyt, a jej brzuszek stał się napięty i bolesny. W środku nocy pojechałyśmy do całodobowej kliniki – serce pękało mi ze strachu. Od tego momentu zaczęła się nasza walka: badania, konsultacje, USG, leki, próby ustalenia diagnozy. Po wielu dniach stresu i niepewności usłyszałam, że Nori cierpi na triaditis – poważny, złożony stan zapalny trzustki, wątroby i jelit. To choroba wymagająca długiego leczenia, kontroli, specjalistycznej diety i dużej ostrożności.


Leczenie już pochłonęło kilka tysięcy złotych, a to dopiero początek. Przede mną kolejne badania, leki, wizyty kontrolne i zmiana diety dla całego stada, żeby zminimalizować stres i pomóc jej wrócić do zdrowia.


W dniu, w którym piszę ten opis (08.11.2025), Nori jest na stole operacyjnym. Z powodu braku poprawy po wdrożonym leczeniu lekarze musieli ją otworzyć. Czekam na kolejne informacje – przerażona kosztami, które nadejdą, ale zdeterminowana walczyć o jej życie.


Prośba o pomoc


Trudno jest mi prosić o wsparcie. Zawsze to ja pomagałam. Ale teraz wiem, że mimo pomocy bliskich i zaprzyjaźnionych fundacji sama finansowo nie dam rady. Leczenie Nori to ogromny koszt, a jednoczesna opieka nad całym stadem sprawia, że każda złotówka ma znaczenie.


Nori to moja rodzina. Moje serce na czterech łapkach. Zrobię wszystko, żeby znów była zdrowa, biegała po domu i marudziła po swojemu.


Jeśli możesz – proszę, pomóż nam. Każda wpłata, każde udostępnienie, każde dobre słowo przybliża nas do momentu, w którym Nori znowu będzie mogła być sobą.


Całym kocim stadem dziękujemy wszystkim, którzy chcą nas wesprzeć.


Koszt leczenia do tej pory:

- 700 Multivet

- 350 Ochwet

- 1830 Zviropolis Praga

- 650 Zviropolis Ochota

- zabieg 3000

- nocna opieka po zabiegu 500

- dzień po zabiegu 600-700

- dalsze kontrole około 3 000

- kontrola dietetyka Nori 250

Comments 10

 
2500 characters
We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using