id: c83wx9

Leczenie zachowawcze choroby Ledderhose’a

Leczenie zachowawcze choroby Ledderhose’a

Updates1


  • Agata ma dwadzieścia dziewięć lat i jest samotną matką 6-letniego synka. Mimo zdobytego wyższego wykształcenia zmuszona była, z uwagi na swoją sytuację życiową, podjąć fizyczną pracę. Godziny pracy, szczęśliwie pokrywające się z godzinami pracy przedszkola, pozwalają na zapewnienie synkowi koniecznej opieki i edukacji.

     System w tym kraju czyni życie samotnej matki niebywale trudnym, zwłaszcza, kiedy nie może ona liczyć na pomoc ojca dziecka lub rodziny. Równie trudna jest sytuacja na rynku pracy, dodatkowo pogarszająca się po roku pandemii. Śmieciowe umowy, nieuczciwość pracodawców, naginanie przepisów, wszystko to sprawia, że kobieta musi się niekiedy podjąć pracy, która zapewni jej i dziecku minimum socjalnego bezpieczeństwa, w postaci ubezpieczenia i stałego skromnego dochodu.

    Gdy jednak cokolwiek zburzy kruchą równowagę, zaczyna się dramat. Każda choroba dziecka wymusza na matce zwolnienie lekarskie i uszczuplenie i tam niewysokiej (najniższa krajowa) pensji. Co jednak dzieje się, gdy zachoruje matka?

    Taka sytuacja ma miejsce w przypadku Agaty. Jest ona osobą pracowitą, wysoką i silną, nie boi się pracy fizycznej, co pracodawca wykorzystuje z pominięciem wszelkich norm, dotyczących pracy kobiet. Agata pracuje w handlu, w jednej z sieci wielkich marketów. Na co dzień pokonuje na nogach do kilkunastu kilometrów (!) po terenie sklepu, dźwiga, przenosi i przesuwa ciężary, wielokrotnie przekraczające normy obowiązujące nawet dla mężczyzn. 

    Efekty nie dają na siebie długo czekać. Pojawiają się problemy z kręgosłupem, a potem ból. Przez wiele miesięcy dokucza paraliżujący ból stopy, niekiedy tak silny, że uniemożliwia normalne poruszanie się. Próba dostania się do ortopedy spełza na niczym; do specjalistów czeka się wielomiesięcznych kolejkach, a teraz, kiedy służba zdrowia działa w części zdalnie, nakierowana na chorych covidowych, uzyskanie porady graniczy z cudem. Ponieważ jednak ból nie ustępuje, a niesprawność narasta, kosztem innych życiowych potrzeb trzeba zbadać się prywatnie. I zapłacić za konieczne badania obrazowe, co pochłania praktycznie całą pensję. Diagnoza brzmi: guz / włókniak rozcięgna podeszwowego, najprawdopodobniej w następstwie przewlekłego, powtarzającego się przeciążenia.

    image


    image


    image




    Leczenie trzeba podjąć jak najszybciej. Jest kilka możliwości, z których jedyna refundowana przez NFZ – chirurgiczne wycięcie – jest okaleczająca, a w opinii ortopedy mało skuteczna. Wymaga to pobytu w szpitalu, dłuższego zwolnienia, rehabilitacji – co dla jedynej żywicielki rodziny i samotnej matki jest niemożliwe do zrealizowania…

    Jest jednak światełko w tunelu: leczenie zachowawcze, polegające na podawaniu do guza zastrzyków z kolagenazy, enzymu, który rozpuszcza kolagen i daje duże szanse na zmniejszenie, a nawet zniknięcie zmiany. Im szybciej, tym szanse są większe.

    Tego typu kuracji NFZ jednak nie refunduje. Koszt jednego zastrzyku to 6000zł, równowartość trzech pensji, a w zależności od stanu konieczne mogą okazać się dwa. 

    Zwraca się więc Agata z ogromnym, serdecznym apelem o pomoc w zebraniu koniecznych środków. Chce normalnie pracować i zapewnić bezpieczeństwo swojej maleńkiej rodzinie… odzyskać zdrowie i sprawność, które są na wyciągniecie ręki. Pozornie niewiele potrzeba, a jednak dla niej tak wiele.
    0Comments
     
    2500 characters

    No comments yet, be first to comment!

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.

Description


Agata ma dwadzieścia dziewięć lat i jest samotną matką 6-letniego synka. Mimo zdobytego wyższego wykształcenia zmuszona była, z uwagi na swoją sytuację życiową, podjąć fizyczną pracę. Godziny pracy, szczęśliwie pokrywające się z godzinami pracy przedszkola, pozwalają na zapewnienie synkowi koniecznej opieki i edukacji.

 System w tym kraju czyni życie samotnej matki niebywale trudnym, zwłaszcza, kiedy nie może ona liczyć na pomoc ojca dziecka lub rodziny. Równie trudna jest sytuacja na rynku pracy, dodatkowo pogarszająca się po roku pandemii. Śmieciowe umowy, nieuczciwość pracodawców, naginanie przepisów, wszystko to sprawia, że kobieta musi się niekiedy podjąć pracy, która zapewni jej i dziecku minimum socjalnego bezpieczeństwa, w postaci ubezpieczenia i stałego skromnego dochodu.

Gdy jednak cokolwiek zburzy kruchą równowagę, zaczyna się dramat. Każda choroba dziecka wymusza na matce zwolnienie lekarskie i uszczuplenie i tam niewysokiej (najniższa krajowa) pensji. Co jednak dzieje się, gdy zachoruje matka?

Taka sytuacja ma miejsce w przypadku Agaty. Jest ona osobą pracowitą, wysoką i silną, nie boi się pracy fizycznej, co pracodawca wykorzystuje z pominięciem wszelkich norm, dotyczących pracy kobiet. Agata pracuje w handlu, w jednej z sieci wielkich marketów. Na co dzień pokonuje na nogach do kilkunastu kilometrów (!) po terenie sklepu, dźwiga, przenosi i przesuwa ciężary, wielokrotnie przekraczające normy obowiązujące nawet dla mężczyzn. 

Efekty nie dają na siebie długo czekać. Pojawiają się problemy z kręgosłupem, a potem ból. Przez wiele miesięcy dokucza paraliżujący ból stopy, niekiedy tak silny, że uniemożliwia normalne poruszanie się. Próba dostania się do ortopedy spełza na niczym; do specjalistów czeka się wielomiesięcznych kolejkach, a teraz, kiedy służba zdrowia działa w części zdalnie, nakierowana na chorych covidowych, uzyskanie porady graniczy z cudem. Ponieważ jednak ból nie ustępuje, a niesprawność narasta, kosztem innych życiowych potrzeb trzeba zbadać się prywatnie. I zapłacić za konieczne badania obrazowe, co pochłania praktycznie całą pensję. Diagnoza brzmi: guz / włókniak rozcięgna podeszwowego, najprawdopodobniej w następstwie przewlekłego, powtarzającego się przeciążenia.

image

image

image

Leczenie trzeba podjąć jak najszybciej. Jest kilka możliwości, z których jedyna refundowana przez NFZ – chirurgiczne wycięcie – jest okaleczająca, a w opinii ortopedy mało skuteczna. Wymaga to pobytu w szpitalu, dłuższego zwolnienia, rehabilitacji – co dla jedynej żywicielki rodziny i samotnej matki jest niemożliwe do zrealizowania…

Jest jednak światełko w tunelu: leczenie zachowawcze, polegające na podawaniu do guza zastrzyków z kolagenazy, enzymu, który rozpuszcza kolagen i daje duże szanse na zmniejszenie, a nawet zniknięcie zmiany. Im szybciej, tym szanse są większe.

Tego typu kuracji NFZ jednak nie refunduje. Koszt jednego zastrzyku to 6000zł, równowartość trzech pensji, a w zależności od stanu konieczne mogą okazać się dwa. 

Zwraca się więc Agata z ogromnym, serdecznym apelem o pomoc w zebraniu koniecznych środków. Chce normalnie pracować i zapewnić bezpieczeństwo swojej maleńkiej rodzinie… odzyskać zdrowie i sprawność, które są na wyciągniecie ręki. Pozornie niewiele potrzeba, a jednak dla niej tak wiele.

Comments

 
2500 characters
Zrzutka - Brak zdjęć

No comments yet, be first to comment!

We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using