Description
Sahara Zachodnia jest ostatnią kolonią w Afryce. Jej los przypomina historię polski, bo znajduje się pod zaborem, tyle że marokańskim.
Saharyjczycy od dekad stawiają opór okupacji – początkowo robili to walcząc zbrojnie, a od ponad trzydziestu lat pokojowo, wierząc w dyplomatyczne rozwiązania. Niestety, świat zawodzi Saharyjczyków, których połowa skazana jest na życie pod brutalną okupacją, a druga połowa od niemal pięćdziesięciu lat żyje w obozach dla uchodźców pośrodku pustyni w Algierii. Oddziela ich od siebie najdłuższe na świecie pole minowe. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat Saharyjczyków i ich kultury, posłuchaj tego podcastu.
Pokojowe nastawienie Saharyjczyków sprawia, że ich sytuacja nie jest medialna, a to oznacza mniej pomocy międzynarodowej i wsparcia. To dumni ludzie, którzy nie chcą wiele – chcieliby jedynie móc zdecydować o losie swojego narodu, a tymczasem są zmuszeni do proszenia o jedzenie. Ich racje żywnościowe zostały w ubiegłym roku zmniejszone z 17 kg miesięcznie na osobę do 5 kg miesięcznie na osobę, co daje tylko 166 gramów jedzenia dziennie! Już wcześniej ponad połowa kobiet i dzieci cierpiała na anemię, a teraz będzie tylko gorzej.

Obozy dla Saharyjskich uchodźców to wyjątkowe miejsce, bo w pełni zarządzane przez nich samych. Stanowią państwo w państwie na terenie udostępnionym im przez Algierię i stworzyli własny system administracyjny, którym w dużej mierze zarządzają kobiety. To zresztą one samodzielnie wybudowały obozy, gdy mężczyźni walczyli na wojnie.
To miejsce pełne świetnie wykształconych, otwartych i pełnych dobroci ludzi o unikalnej kulturze, w której kobiety wyprawiają przyjęcia rozwodowe, a każde rozstanie podnosi ich status społeczny. Nie wypada też pytać, gdzie jest dom Ahmeda, bo z dużym prawdopodobieństwem należy on do Fatimy. A gdyby się rozwiedli, Ahmed spakuje swoje ubrania i się wyprowadzi.

Lena Khalid, autorka bloga polkanapustyni.pl i aktywistka na rzecz Sahary Zachodniej wraz z Omeimą Abdeslam, przedstawicielką saharyjskiego rządu przy ONZ, feministką i działaczką na rzecz kobiet, w kwietniu po raz kolejny polecą do Algierii, do obozów dla uchodźców Sahrawi. Wykorzystajmy tę okazję, by dostarczyć tamtejszym kobietom i dzieciom wsparcia, którego tak bardzo potrzebują.
Wszelkie wsparcie finansowe i rzeczowe zostanie skierowane do obozu Dakhla, najbardziej oddalonego od pozostałych, do którego dociera najmniej pomocy. Chcemy przekazać środki na utrzymanie bezpośrednio samotnym matkom, by mogły odetchnąć choć na chwilę, a także wspomóc dzieci z niepełnosprawnością. Kupimy jedzenie, ale też przede wszystkim nasiona, dzięki którym część rodzin będzie mogła hodować warzywa w założonych przez siebie ogródkach. Chcemy zadziałać tak, by efekt utrzymał się jak najdłużej i służył jak największej liczbie osób.


Jak widać, Sahrawi radzą sobie na tyle, na ile pozwalają im warunki. W końcu muszą radzić sobie i organizować życie w obozach już od ponad 40 lat. Dlatego też chcemy przekazać im zebrane pieniądze - bo to osoby obecne na miejscu wiedzą najlepiej, czego potrzebują i gdzie pieniądze przydadzą się najbardziej.
Część środków trafi to szkoły dla kobiet, w której można zdobyć praktyczne umiejętności, ale która stanowi także fantastyczną, wspierającą się społeczność i doskonale wiedzą, kto w danym momencie jest w potrzebie. To ludzie, którzy potrafią samodzielnie zadbać o wszystko, a brakuje im jedynie środków.


Pamiętaj, że każda wpłata ma znaczenie! Naprawdę, każda złotówka. Zobacz, co można kupić w obozie za równowartość kwoty 10 zł:
> ponad 3,5 kg ziemniaków,
> prawie 3 kg pomidorów,
> 1,75 kg soczewicy,
> 2,5 litra mleka.
> 44 bochenki chleba,
> 1,5 litra oleju,
> 0,5 kg kurczaka,
> 4 puszki tuńczyka,
> 9 litrów wody,
> 17 szt. pieluch,
> 3,5 kostki mydła.

Zamiast piątkowego drina♡ rób dobro
Niech wam się uda
🤍🤍🤍
Salam aleikum.
Bardzo proszę przyjąć ode mnie tą wpłatę jako Zakat al Fitr i przekazać ją komuś potrzebującemu.
Cudowna inicjatywa!