Wbrew statystykom żyję. Pomóż mi pokonać agresywnego raka!
Wbrew statystykom żyję. Pomóż mi pokonać agresywnego raka!
Updates5
-
Uff udalo sie, co to byly za nerwy! Od poniedziałku wracamy do leczenia. Dziękuję wszystkim, którzy wysłali dobra myśl
0CommentsNo comments yet, be first to comment!
Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Nikt nie powinien szukać argumentów za tym, że jego życie jest warte ratowania. Życie jest super. Ja swoje prawie straciłam, kiedy ekstremalnie agresywny rak zignorowany został jako błahostka. Przez półtora miesiąca - kluczowe dla moich rokowań - odbijałam się od drzwi gabinetów lekarskich.
(Eng.below)
Nazywam się Pola. Jestem artystką i od ponad roku mierzę się z jednym z najrzadszych, najbardziej agresywnych nowotworów piersi - rakiem metaplastycznym. To podtyp prawie nieśmiertelny w obliczu tradycyjnej chemioterapii. Mimo to, dzięki tytanicznemu uporowi, przechyliłam szalę na swoją stronę i mam szansę na prawdziwe zwycięstwo, czyli normalne życie. Muszę jednak dokończyć leczenie, a koszty powrotu do zdrowia są barierą, której sama nie pokonam.
Na początku marca 2025 r. po raz pierwszy pojawiłam się na SOR-ze. Diagnozę otrzymałam w połowie kwietnia, o 6 tygodni za późno. W tym czasie otarłam się o sepsę i przeszłam trzy operacje mające wyleczyć mnie z rzekomego krwiaka - który w rzeczywistości był coraz bardziej rozjuszonym nowotworem o piorunującej dynamice wzrostu. Każda doba zwłoki to tysiące nowych komórek rakowych. Guz w półtora miesiąca powiększył objętość kilkunastokrotnie, w dniu diagnozy miał prawie 8 cm średnicy i naciekał na skórę.
Sytuacja była ekstremalna, a prognozy beznadziejne. Padła nawet sugestia hospicjum. Rak metaplastyczny to biały kruk z piekła. Stanowi ok. 1% przypadków nowotworów piersi, potrafi oszukać narzędzia diagnostyczne i słynie z błyskawicznych nawrotów oraz dalekich przerzutów, jest w czołówce najtrudniejszych przeciwników w skali całej onkologii. Statystyki są bezlitosne. Całkowitą odpowiedź na leczenie udaje się uzyskać u znikomej liczby pacjentek. Przyjmując zatem najbardziej optymistyczną wersję zdarzeń, w 2025 r. w całej Polsce było ok. 40 kobiet, którym się to udało. Dla porównania: w tym samym roku szóstkę w totolotka trafiły 52 osoby.
Według statystyk, przy tak rekordowym stopniu genetycznego chaosu i zaawansowaniu choroby, powinno mnie dziś tutaj nie być. Jednak zdecydowałam się podjąć rękawicę. Po wielu miesiącach chemioterapii, immunoterapii, a później po radykalnej mastektomii i wycięciu 24 węzłów chłonnych wydarzyło się coś niesamowitego: badanie histopatologiczne nie wykazało żadnych pozostałości nowotworu w wyciętej tkance!
Jednak w przypadku raka metaplastycznego to dopiero początek najważniejszego etapu walki, trzeba zrobić wszystko, by nie dopuścić do przetrwania najmniejszego szczątku choroby. Przeszłam rozległą radioterapię, a przede mną jeszcze pół roku immunoterapii - jedynej gwarancji, że nowotwór nie wróci ze zdwojoną siłą. Czekają mnie też kolejne operacje związane z mutacją genu BRCA1 (w tym prewencyjne usunięcie drugiej piersi i jajników), rekonstrukcje, wielostopniowa rehabilitacja i rekonwalescencja po onkologicznym supermaratonie.
Jeśli możesz - pomóż mi teraz, kiedy jestem najbliżej wygranej!
Jako wolny strzelec zostałam bez środków do życia. Nie mam zabezpieczenia w postaci L4, nie należą mi się zapomogi od ZUSu ani MOPS-u. Ubezpieczenie zdrowotne opłacam sama.
Wyczerpałam już całe zasoby finansowe, wszystkie oszczędności, moje konto jest na minusie. Intensywność terapii, ołowiane zmęczenie i gęsta jak galareta mgła mózgowa oraz fizyczne ograniczenia nie pozwalają mi obecnie pracować. Marzę o tym, żeby znów móc dać coś od siebie i robić wspaniałe rzeczy, ale na razie potrzebuję Was, bo inaczej brak pieniędzy może zniweczyć cały heroiczny wysiłek lekarzy i mój własny.
Kwota 60 000 odpowiada realnym kosztom czekających mnie jeszcze miesięcy leczenia, rehabilitacji i życia w czasie, kiedy nie jestem w stanie pracować.
Miesięczne koszty związane z leczeniem i powrotem do sprawności sięgają kilku tysięcy złotych.
Sama rehabilitacja po operacji i usunięciu węzłów chłonnych to ponad 1500 zł miesięcznie.
Do tego dochodzą regularne wizyty lekarskie i badania (kilkaset do ponad tysiąca zł/mc), protezy i odzież uciskowa, sprzęt rehabilitacyjny, nierefundowane leczenie długofalowych powikłań chemio-, immuno- i radioterapii, specjalistyczna dieta i suplementacja oraz psychoterapia, nie wspominając jak wielkim wyzwaniem stają się dla mnie także podstawowe koszty życia.
Będzie wspaniale, jeśli zechcecie stać się współtwórcami mojego spektakularnego, przeczącego logice i statystykom medycznym sukcesu.
Każda złotówka i każde udostępnienie to dla mnie krok ku życiu, którego obiecuję nie zmarnować na narzekanie!
Liczę też, że dzięki udostępnieniom ta historia dotrze do osób mierzących się z brutalnymi diagnozami. Chcę, żeby wiedziały, że nie warto tracić nadziei.
Dziękuję!
Pola <3

No one should have to justify why their life is worth saving. Life is simply wonderful. I nearly lost mine when an aggressive cancer was dismissed as a minor issue. For a critical month and a half, I was bounced between doctors while my prognosis slipped away.
My name is Pola. I am an artist, and for a year, I’ve been battling metaplastic breast cancer - one of the rarest and most ruthless forms of the disease. It is almost immune to traditional chemo. Against all odds and through sheer persistence, I’ve tipped the scales in my favor. I have a chance at a normal life, but the cost of recovery is a barrier I cannot break alone.
My diagnosis came 6 weeks too late. In that window, the tumor grew tenfold, reaching 8 cm and infiltrating the skin. The statistics are merciless: in 2025, less women in all of Poland achieved a full response to treatment, than people hit the lottery jackpot that year.
But after months of grueling treatment and a radical mastectomy, a miracle happened:
the histopathology report showed no remaining cancer cells in the removed tissue!
This isn't the end, it’s the start of the last battle. To ensure the cancer doesn’t return, I must finish immunotherapy. I also face surgeries related to the BRCA1 mutation (preventive removal of the second breast and ovaries), reconstructions, and extensive rehabilitation.
As a freelancer, I’ve been left with no income. I have no sick leave, and my savings are gone. "Brain fog" and physical exhaustion make working impossible for now.
I need your help to ensure that a lack of funds doesn’t undo the heroic efforts of my doctors.
Monthly costs associated with treatment and returning to health reach several thousand zlotys.
Rehabilitation alone after surgery and lymph node removal costs over 1,500 PLN per month. Added to this are regular doctor visits and tests (several hundred to over a thousand PLN/month), prosthetics and compression garments, rehabilitation equipment, non-reimbursed treatment for long-term complications of chemo-, immuno-, and radiotherapy, a specialized diet and supplementation, and psychotherapy - not to mention how much of a challenge basic living costs have become for me.
It will be wonderful if you choose to become co-creators of my spectacular success, which defies logic and medical statistics. Every zloty and every share is a step toward a life that I promise not to waste on complaining!
I also hope that by sharing this, the story reaches people facing brutal diagnoses. I want them to know that it is not worth losing hope.
Thank you
Pola <3
Pola trzymam kciuki moja ulubiona czarownico 💖💖💖💖💖🦋
🧚🏼♀️
Pola
🐣
Pola, trzymam kciuki za Ciebie!! Przesyłam dużo ciepła i przytulam!!!
Dziękuję 🐥
Nie daj się!!!
Nie ma mowy, że się dam 🛠
Buniu! tarcza z miłości
🗡🦭