id: dnzayp

Straci oko, walczy ze śmiertelnym tyfusem. Ratujmy Feniksa!

Straci oko, walczy ze śmiertelnym tyfusem. Ratujmy Feniksa!

Description

Jako Fundacja Centaurus od lat ratujemy zwierzęta w Polsce i na całym świecie. Pod naszą opieką znalazły się już tysiące koni, psów i kotów – zwierząt porzuconych, chorych, często skazanych na śmierć. Prowadzimy jeden z największych na świecie azyli dla koni, ale pomagamy wszędzie tam, gdzie zwierzęta nie mają żadnej szansy na pomoc. Działamy także poza granicami kraju, gdzie codzienność zwierząt bywa szczególnie trudna.

lR2xoSFKmSr7psrg.jpg

---


Przez ostatnie miesiące wspólnie udało nam się uratować wiele kocich istnień. Historii, które jeszcze na początku wydawały się beznadziejne. Kotów, które trafiały pod opiekę naszych działaczy w stanie krytycznym. Takich, przy których najpierw pojawiał się strach, a dopiero później nadzieja.


To właśnie dzięki Wam wiele z nich dzisiaj żyje.


Dlatego po raz kolejny zwracamy się do Was. Bo wiemy, że kiedy po drugiej stronie są ludzie gotowi walczyć razem z nami, nawet najtrudniejsze historie potrafią zmienić swój bieg.


Dziś chcielibyśmy przedstawić Wam Feniksa.


Maleńkiego kociaka, który ma zaledwie około sześciu tygodni. Kociaka, któremu Alba nadała to imię, bo od pierwszej chwili uwierzyła, że nawet po tym, co przeszedł, zasługuje na swoją szansę.



Tig7leHWv9EKDhAi.jpgHbQsBOkYiKl7dThG.jpgQ7yMDAFh8kJ8pWa0.jpg

Za chwilę przeczytacie wiadomość od Alby. Chciałbym, żebyście przeczytali ją uważnie. To nie jest historia opowiedziana przez kogoś, kto zobaczył zdjęcie w internecie. To historia osoby, która sama pojechała po Feniksa i razem z lekarzami każdego dnia walczy o jego życie.


„Kiedy dostałam zdjęcie Feniksa, natychmiast poprosiłam, żeby przywieźć go do schroniska. Wiedziałam jednak, że to nie jest miejsce, w którym będzie mógł otrzymać pomoc, jakiej potrzebuje. Chciałam jak najszybciej zabrać go do zaufanej kliniki weterynaryjnej, bo wiedziałam, że liczy się każda godzina.


Nikt już do mnie nie odpisał.


Po skończonej pracy sama pojechałam po tego maleńkiego kota. Nadal tam był. Leżał dokładnie w tym samym miejscu. Szczerze mówiąc, kiedy go zobaczyłam, nie wierzyłam, że uda się go uratować. Był w stanie krytycznym. Dopiero nasz weterynarz zdołał go ustabilizować i dać mu pierwszą szansę.

3U8Tdg9s61Q5lFdj.jpg

cpct34MWwdAbtlD8.jpg

ac0mYp2nD9XxKmde.jpg

e1qsJgpZyMWwOQ10.jpg

Dzisiaj Feniks nadal przebywa w klinice. Ma panleukopenię. Wynik dodatni w kierunku kociego kataru. Najprawdopodobniej straci jedno oko. Ale to nie jest dziś największy problem. Największym wyzwaniem jest po prostu utrzymać go przy życiu. Cierpi na ciężką anemię spowodowaną przez pchły, jest skrajnie niedożywiony i wyniszczony głodem. Jego organizm praktycznie nie ma już odporności. Nie je sam. Każdy posiłek musimy podawać mu strzykawką. A to przecież maleństwo ma zaledwie około czterdziestu, czterdziestu pięciu dni...”


To właśnie o tego maleńkiego kota dziś wspólnie walczymy.


Przed Feniksem kolejne dni hospitalizacji, leczenie, leki, badania i całodobowa opieka. Każdy dzień tej walki oznacza kolejne koszty, ale wiemy, że nie możemy się poddać. Zbyt wiele razy pokazaliście już, że razem potrafimy dokonywać rzeczy, które na początku wydawały się niemożliwe.


Dlatego po raz kolejny prosimy Was o pomoc.


Błagamy, zawalczcie razem z nami o Feniksa. Każda wpłata daje mu kolejną szansę na leczenie. Każde udostępnienie może sprawić, że jego historia dotrze do kolejnych osób. Wierzymy, że i tym razem wspólnie uda nam się napisać zakończenie zupełnie inne niż to, które jeszcze kilka dni temu wydawało się nieuniknione.


Dziękujemy, że po raz kolejny jesteście częścią tej walki. Dzięki Wam Feniks ma dziś coś, czego jeszcze chwilę temu nie miał. Nadzieję.


---


dgysJGJSAvkYFm56.jpg

Comments

 
2500 characters
Zrzutka - Brak zdjęć

No comments yet, be first to comment!

We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using