Wiejska rzeczywistość - niewidzialne cierpienie kocurka Apisia :(
Wiejska rzeczywistość - niewidzialne cierpienie kocurka Apisia :(
Description
Wiejska rzeczywistość... niewidzialne cierpienie wielu zwierząt, różnych gatunków...
Psów, kotów, a nawet świń, krów, czy kur...
Istnieje wiele miejsc, gdzie zwierzęta nie mają odpowiedniej opieki...
Z takiego miejsca zabrałam właśnie jego - Apisia.

Może Apiś od swojego opiekuna nie doświadczył znęcania się, ale pan nie zapewnił mu nic więcej, poza miską mleka, chleba, kaszanki i resztek z obiadu... W tym miejscu miałam tylko wykastrować koty, by nie było ich jeszcze więcej, ale nie mogłam zostawić Apisia bez dalszej pomocy (na szczęście pozostałe koty wyglądały lepiej(, on wymagał natychmiastowej wizyty w lecznicy weterynaryjnej..
I tak się stało. Pojechaliśmy do lecznicy, gdzie jest szpitalik i zostawiliśmy naszego pacjenta.
Zaniedbania w opiece weterynaryjnej sprawiły, że Apiś bardzo cierpiał...
Po wykonaniu wszystkich badań i oględzin okazało się, że: Apiś ma bardzo silne zapalenie płuc, fatalne zepsute zęby, zrosty na oczkach po nieleczonym kocim katarze, zmienione małżowiny uszne, do tego oczywiście mnóstwo pcheł...
Koszmar :(
Rozpoczęliśmy leczenie.
Udało nam się ładnie wyleczyć zapalenie płuc.
Jak już to ustabilizowaliśmy - Apiś trafił na stół operacyjny.
Ma usunięte wszystkie zęby - nie było co ratować :(
Ale w niczym mu to nie przeszkadza! Widać było nawet, że po usunięciu zębów poczuł ulgę!
Ma też przycięte uszko - było podejrzenie że może być to nowotwór płaskonabłonkowy... :(
Na szczęście wynik badania histopatologicznego potwierdził, że zmiana nie ma charakteru nowotworowego, uff!!!

Została też podjęta próba "naprawy" oczka.
Jest lepiej, ale możliwe, że czeka nas jeszcze jeden zabieg.
Trzymajcie kciuki!
Apiś jest już u nas kilka miesięcy.
Przez ten czas bardzo się zmienił - oczywiście przytył :) futerko zrobiło się lepsze, bardziej gęste i bielsze! :)
On sam ma wilczy apetyt i widać że nie jest mu źle.
Nie wspomniałam jeszcze tylko o jednym - Apiś to dziki kot.
Mimo długiego pobytu u nas - nadal jest dzikuskiem.
Jest w tym jednak tak uroczy, że pokochaliśmy go wszyscy :)
I szukamy dla niego bezpiecznej przystani...
Nie mogłam postąpić inaczej - nie mogłam go tylko wykastrować i wypuścić z powrotem w to miejsce.
Podejrzewam, że może za jakiś czas już by nie żył, szczególnie z tak silnym zapaleniem płuc :(
"Niestety" za ratowanie i diagnozowanie kocurka pozostał nam do opłacenia dług - 1362zł.

Dlatego zakładam zbiórkę z nadzieją, że uda się uzbierać potrzebną kwotę.
Pomożecie? Ogromnie proszę!
Faktura jest już po terminie płatności, ale pani weterynarz wie, że jesteśmy uczciwymi osobami i na pewno zapłacimy jak tylko będziemy mieć pieniądze, dlatego zgadza się na przedłużenie terminu płatności, za co jej bardzo dziękujemy!
Ale wiadomo... nie może też czekać w nieskończoność, tym bardziej, że to nie jedyne nasze zobowiązanie wobec niej... :(
Bardzo, BARDZO,,, proszę o pomoc!
