Ramen - spod dworca na salony, z przystankiem na leczenie
Ramen - spod dworca na salony, z przystankiem na leczenie
Updates2
-
Witajcie. Jesteśmy na półmetku chemioterapii. Dzięki wam idzie ku dobremu: zmniejszyły się węzły chłonne i zniknął silny odczyn zapalny jelit. Poprawa bardzo nas uskrzydliła! Niestety musimy jeszcze popracować nad fragmentem żołądka, gdzie znaleziono komórki chłoniaka. Ale wierzymy, że Ramenka wyzdrowieje całkowicie! Tylko, że saldo naszej zrzutki wynosi 0😔 - załączamy saldo i znów nieśmiało zwracamy się do Was. Faktury za leczenie w ostatnich tygodniach zamieściłyśmy pod linkiem.
https://drive.google.com/drive/folders/1dUAIoQVOL4HnI0bZZax-9BHEZW0ER2-5?usp=sharing
Dziękujemy za wspólną walkę o zdrowie Ramenki!

0CommentsNo comments yet, be first to comment!
Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Niewiele wiemy o historii Ramen – latem ktoś ją wyniósł w transporterze i zostawił obok Dworca Centralnego. Łaskawie otworzył drzwiczki... Od tej pory świat Ramen ograniczała pętla autobusowa, ogrodzenie Złotych Tarasów i niebezpieczne ulice Centrum. W tym wszystkim brak miejsc gdzie mogłaby się ukryć - zaledwie skrawek porośniętego dzikimi różami „trawnika” i podkop pod metalową reklamą.
Dla ludzi była niewidzialna... Nie wiemy jak sobie radziła, ale raczej kiepsko :( Pod koniec jesieni wreszcie ktoś ją dostrzegł - Pani Joanna zaczęła zostawiać jej jedzenie, a jak przyszły pierwsze zimne noce, zrobiła prowizoryczny domek.
Niestety, domek bardzo szybko zaczął komuś przeszkadzać, w poranek z przymrozkiem zastała ją skuloną na ziemi pod różami. Wieczorem dostała przyzwoity styropianowy domek, ale w pakiecie również niepewność, jak szybko znowu ktoś go wyrzuci, bo nie pasuje do blichtru środka miasta.
Idzie zima, pilnie trzeba było ją stamtąd zabrać. Wolontariuszka naszej Fundacji zdecydowała się dać jej dom tymczasowy. Ramen okazała się być 100% miziakiem i domowym kotem. Upomina się o głaskanie, jak każdy przyzwoity kot włazi na kolana i mruczy jak traktor ;)
W nowym życiu pewnie mniej jej się podobają nasze plany weterynaryjne ;) Jesteśmy po pierwszej wizycie, którą zniosła bardzo dzielnie i w perspektywie mamy kolejne.
Ramen jest trzyletnią koteczką, testy białaczkowe ma ujemne, ale pierwsza wizyta pokazała, że mamy dużo do uporządkowania. Kamień na zębach do usunięcia, szmery w sercu do zdiagnozowania, uspokojenie problemów żołądkowych i prawdopodobnie kastracja – ale tego dowiemy się po USG, które już mamy umówione.
[aktualizacja 20.05.2026: kamień nazębny niestety utrzymuje się. Jego czyszczenie wymaga sedacji, a Ramenka jest za słaba na narkozę. Lekarze mówią, że najpierw musimy się skupić na leczeniu jej największego problemu: to chłoniak, ale o nim przeczytacie w aktualnościach zrzutki. Jeśli chodzi o szmery w sercu, echo serca nie wykazało nieprawidłowości! Przynajmniej w tym miejscu możemy być spokojne]
Prosimy o wsparcie w naprawieniu tego, co człowiek zawalił w życiu Ramen – pierwsza faktura była tylko wstępem do zdrowia Ramen. Bez Was sobie nie poradzimy.
Docelowo będziemy szukać jej domu - takiego już na zawsze. Odezwiemy się jak będzie gotowa – ale najpierw chcemy ją poznać, podleczyć... i ominąć szerokim łukiem świąteczny rozgardiasz i nietrafione prezenty.
Od Asi dla Ramenki 😘
Od Asi i Luizy dla Rami 🙂
Od Asi - dla Ramenki 😘
Od Ewy