Wszystkie ręce na pokład dla Karola -walka z mięsakiem trwa!
Wszystkie ręce na pokład dla Karola -walka z mięsakiem trwa!
Description
Karol „Dylu” Dylewski, jest człowiekiem, który zawsze rusza na pomoc innym. Ratownik wodny MOPR w Giżycku, ratownik medyczny, człowiek z Mazur, pasjonat żeglarstwa i sportu, zawsze gotowy na pomoc innym, nawet w najtrudniejszych warunkach, nigdy nie zrobi kroku w tył, gdy chodzi o ludzkie życie.
Teraz naszej pomocy potrzebuje Karol.
Odważny, silny, ale też wrażliwy i cierpliwy. Mój najukochańszy mąż, tata dwójki wspaniałych dzieci, najlepszy przyjaciel. Człowiek aktywny, kochający życie.
Nikt się nie spodziewał, że w naszym życiu wydarzy się taka tragedia. Nic też nie zapowiadało, że z pozoru niegroźny uraz po upadku okaże się jednym z najgroźniejszych nowotworów.
Diagnozę usłyszeliśmy po długim i wykańczającym fizycznie i psychicznie procesie diagnostycznym. Na początku lekarze znaleźli duży krwiak, dlatego Karol przeszedł wiele operacji, jednak jego stan się stopniowo pogarszał, do tego stopnia, że od stycznia pozostawał w szpitalu pod stałą opieką.
Dopiero po niemalże 4 miesiącach, po wielu badaniach, kiedy stan Karola był już bardzo poważny usłyszeliśmy diagnozę. Angiosarcoma, naczyniakomięsak tkanek miękkich, niesamowicie złośliwy i agresywny nowotwór. Guz zdążył urosnąć do niemalże 13 cm i zająć kilka kluczowych mięśni uda. Jednak lekarze dają nam szansę, a póki jest szansa na wyzdrowienie będziemy walczyć.
Mięsak jeszcze nie wie, że Karola NIC nie zatrzyma, co najwyżej delikatnie spowolni jego działania.
Obecnie Karol przebywa na w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie, przechodząc leczenie onkologiczne – silną chemioterapię i radioterapię. Leczenie jest ogromnie obciążające dla organizmu, a sama choroba powoduje niewyobrażalny ból i osłabienie. Karol walczy nie tylko z nowotworem, ale także o swoją nogę i możliwość zachowania sprawności ruchowej. Rozważana jest amputacja kończyny.
Przed nami długa i wykańczająca droga, intensywne leczenie, kosztowna rehabilitacja, terapie przeciwbólowe, zakup sprzętów medycznych, niewykluczone, że wymagana będzie proteza. W związku z tym, ze Karol od kilku miesięcy nie wykonuje zawodu nasze dochody są znacznie się uszczupliły, natomiast koszty dochodzenia do sprawności będą ogromne. Utrzymując dom i rodzinę w pojedynkę nigdy nie będę w stanie ich wszystkich ponieść.
Dlatego zwracam się z prośbą o wsparcie naszej rodziny.
Nie jestem w stanie opisać tęsknoty za dotychczasowym życiem, tęsknoty dzieci za ich kochanym tatą. Ile żalu jest w stanie znieść moje serce widząc cierpienie najbliższej mi osoby. Łzy same napływają mi do oczu, kiedy Szymek pyta, czy ten wypadek na lodowisku, po którym tata trafił do szpitala to jego wina zajeżdżając mu drogę na łyżwach. Obiecałam sobie i dzieciom, że zrobię wszystko, abyśmy znowu byli razem. Z zawodu jestem pielęgniarką, zajmuję się również pacjentami onkologicznymi w hospicjum. Praca to moja pasja i powołanie. Zarówno w pracy jak i prywatnie kieruję się przekonaniem, że gdy ktoś potrzebuje pomocy, nigdy nie zostawia się go samego.
Wspólnie mamy szansę wygrać tę walkę!
Dlatego wszystkie ręce na pokład, Karol ma jeszcze wiele żyć do uratowania.
Dziękuję za każdą formę wsparcia i za to, że jesteście z nami w tej drodze.
Kochani nie znamy kosztów rehabilitacji czy potrzebnego w przyszłości sprzętu. Ustawiłam kwotę bo taki jest wymóg zrzutki. Mimo, że prog został osiągnięty za co dziękujemy z całego serca my nie zamykamy zrzutki - obiecujemy, że wszystkie środki zostaną wydane zgodnie z przeznaczeniem - na walkę Karola.
Sierść
Sierść ❤️
SIERŚĆ
Sierść
Sierść