id: eee9f9

Rehabilitacja, leczenie, sprawność- kolejny etap

Rehabilitacja, leczenie, sprawność- kolejny etap

 
Kamila Dębniak
fundraiser on behalf of organisation:

Description

12/2025

Cześć Wam,

za namową przyjaciół postanowiłam zrobić aktualizacje zrzutki by można było wesprzeć mnie finansowo w dalszym leczeniu i rehabilitacji. Jestem obecnie w trakcie aktywnej rehabilitacji. Można powiedzieć, że od lipca uczę się chodzić od nowa. Obecnie wspomagam się wózkiem inwalidzkim elektrycznym, którego udało się zakupić dzięki Państwa wsparciu. Nie sądziłam, że będzie on tak niezbędny i by móc być bardziej samodzielnym potrzebny. Operacja drugiego biodra i wstawienie endoprotezy stawu biodrowego odbyło się w lipcu. Obecnie mam w obu nogach endoprotezy. Niestety zabieg był z komplikacjami i fizjoterapie mogliśmy rozpoczać z 1,5 miesięcznym opóźnieniem. Mnóstwo bólu, cierpienia, wylanych łez, ale jednocześnie mnóstwo wdzięczności za pomoc i wsparcie jakie otrzymałam od najbliższych.

Obecnie ćwiczę codziennie, a fizjoterapie zazwyczaj mam 4-5 razy w tygodniu. Mnóstwo wizyt u specjalistów, cotygodniowe wizyty w poradni leczenia bólu, kroplówki, wenflony, transporty. Nie ma lekko, ale jest do przodu i jest lepiej i zdecydowanie nie zamierzam się na tym etapie poddać.

Mam marzenia i chciałabym je spełnić.

Leczenie jakie mam jest niestety nierefundowane.

Rehabilitacja usprawniająca będzie trwała póki co nieprzerwanie. I najważniejsze by była prowadzona przez specjalistów, którzy mają doświadczenie z pacjentami z tego typu schorzeniami. Nie możemy działać schematami, ale dostosowywać działania do mojego na dany moment aktualnego stanu.

Endoprotezoplastyka bioder i martwica kości udowych to jedno, ale od lat choruje na miopatie. Chorobę mięśni, która powoduje nadmierną spastyczność, bolesność oraz osłabienie siły mięśniowej.

To co pewne, fizjoterapii nie możemy przerywać. :( Szybko stracę to nad czym pracowaliśmy miesiącami, a nawet latami.


Koszty miesięczne leczenia są w granicach 3-4 tys. zł.


Będę wdzięczna za każde najmniejsze wsparcie i pomoc.


09/2025


Chcę Wam z ogromną wdzięcznością przekazać, że dzięki Waszemu <3 wsparciu udało się osiągnąć cel zbiórki i zakupić elektryczny wózek inwalidzki. Jego zakup był dla mnie koniecznością na drodze walki o sprawność i lepszą codzienność – dlatego Wasza pomoc ma dla mnie szczególną wartość.

R41zchN25nIC85yg.jpg

Ten wózek to nie tylko sprzęt, ale szansa na większą niezależność i krok naprzód w mojej walce. To, że mogłam go zdobyć, jest możliwe właśnie dzięki Wam.


Dziękuję Wam z całego serca za okazane wsparcie, otwarte serce i wiarę we mnie.

IOZHh4lD4syNrpgH.jpgZ wdzięcznością,

Kamila





Opis zrzutki 2024 rok

Mam na imię Kamila. Od wielu lat zmagam się z ciężką, przewlekłą chorobą i jej bolesnymi powikłaniami. 

To codzienne zmaganie – z bólem, bezsilnością i kolejnymi diagnozami, które raz po raz wywracają moje życie do góry nogami.

Przez wiele lat jako ratowniczka i współprowadząca podmioty lecznicze spełniałam się pomagając innym.

Dawałam od siebie 200 % by komuś żyło się lepiej, dziś gdy sama stanęłam w skrajnie trudnej sytuacji... nie potrafię prosić o pomoc :(


Przez długi czas, razem z przyjaciółmi, zbieraliśmy środki na leczenie – miesięczne koszty sięgały nawet 4–5 tysięcy złotych. Wykryto u mnie rzadką mutację genetyczną, a z czasem doszły powikłania neurologiczne: miopatia, drgawki, utraty przytomności, epilepsja, tężyczka. Życie z tym wszystkim to nieustanny wysiłek, a to tylko część. 

To trudne – prosić. Ale nie wstydzę się tego, bo wiem, że nie robię tego tylko dla siebie. Robię to dla wszystkich, którzy mnie kochają, wspierają i wierzą, że jeszcze wiele przede mną.



Trzy lata temu wszczepiono mi stymulator nerwu błędnego – niestety, bez oczekiwanej poprawy. Co gorsza, doszło do poważnych powikłań. Później wkłucie centralne przemieściło się do prawego przedsionka w sercu, powodując zakrzep i bezpośrednie zagrożenie życia. Przeżyłam – ale było bardzo ciężko i spędziłam miesiąc w szpitalu.


Po tym epizodzie pojawił się potworny ból biodra, był obecny już w szpitalu podczas hospitalizacji na kardiologii. Natomiast skupieni wszyscy byli na ratowaniu mi życia. Diagnoza przyszła dopiero po usunięciu stymulatora i rezonansie: zaawansowana martwica kości udowych. Liczyliśmy wszyscy, że nogę uda się uratować a operacja wszczepienia endoprotezy była najgorszym z możliwych scenariuszy przy moich obciążeniach zdrowotnych. Cóż, nie było wyjścia a ból był koszmarny. Walczyliśmy o nogę lewą, ale kość zapadła się całkowicie kilka miesięcy później. Doszło do złamania szyjki kości udowej. Konieczna była endoproteza i długa rekonwalescencja. Niestety, po operacji pojawiła się sepsa. Cudem przeżyłam.


I to wciąż nie koniec. Martwica objęła także drugą nogę. Dziś mamy 30 kwietnia 2025 r. Trzy tygodnie temu usłyszałam, że kość udowa po prawej stronie zaczyna się łamać, a w lewej stopie pękają 2 kości z przeciążenia. Nie mogę chodzić. Mam całkowity zakaz obciążania nógRęce są zbyt słabe, by poruszać się na wózku manualnym – potrzebuję elektrycznego wózka inwalidzkiego, specjalistycznego leczenia, rehabilitacji i stałego wsparcia.


Jakby tego było mało – miesiąc temu okazało się, że mam alergię na niektóre składniki materiałów używanych w protezie. Zanim dojdzie do kolejnej operacji, trzeba będzie znaleźć odpowiedni, bezpieczny model. To oznacza kolejne badania, czas, ból i wiele niepewności. Towarzyszy mi ogromny stres, strach i mnóstwo znaków zapytania – co dalej?


Od 13 lat jestem wolontariuszką Fundacji Dr Clown i Virtual Dream. Do momentu gdy stan zdrowia na to pozwalał, niosłam uśmiech i nadzieję dzieciom i dorosłym w trudnych chwilach. Zawsze byłam po tej „dającej” stronie.


Dziś – nie dam rady sama.

Jest to kolejna zbiórka na leczenie, ale niestety wszelkie starania i prośby o pomoc w kraju idą na marne. Koszty leczenia są za duże. Leczenia nie mogę przerwać, bo grozi mi kalectwo oraz utrata zdrowia i życia. Przy braku leczenia amputacja. Wiem, że nie mogę się poddać. Marze o samodzielności i niezależności


Marzę, by znów móc chodzić. By móc po prostu być w pionie, spotykać się z przyjaciółmi, żyć aktywnie, cieszyć się najprostszymi chwilami. Mam rodzine, przyjaciół, ukochanego psiaka i marzenia, które wciąż chcę spełniaćPragnę żyć – nawet jeśli inaczej niż kiedyś – ale godnie, bez paraliżującego bólu i lęku.

Póki co pozostaje strach i mnóstwo bólu. Bólu fizycznego, ale również bólu diagnozy i wizja poważnej niepełnosprawności 

Lęk o zdrowie, życie i przyszłość jest paraliżujący.


Wierzę, że razem możemy dokonać rzeczy niemożliwych.

Dziękuję, że czytasz.

Dziękuję, jeśli zdecydujesz się pomóc.

Z całego serca – dziękuję, że jesteś.



Comments 2

 
2500 characters
  •  
    Anonymous user

    Wiele dobra

    PLN 20
  •  
    Olga Strączek

    Życzę zdrowia ! Otaczam modlitwą

    PLN 100
We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using