Pomóż mi zawalczyć o życie mojego syna
Pomóż mi zawalczyć o życie mojego syna
Description
Mój świat zatrzymał się w jednej chwili. Mój ukochany syn uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu. Nie był kierowcą – siedział obok, zupełnie bezbronny wobec tego, co go spotkało. Helikopter pogotowia zabrał go w stanie krytycznym do szpitala, gdzie lekarze rozpoczęli walkę o jego życie i przyszłość.
Pierwsze tygodnie spędził w szpitalu w Krakowie, podłączony do respiratora z poważnym urazem głowy oraz licznymi krwiakami. To był czas, którego nigdy nie zapomnę. Lekarze mówili o różnych rokowaniach… jedne brzmiały źle, inne jeszcze gorzej. Nikt nie dawał nam pewności, nikt nie potrafił powiedzieć, czy mój syn jeszcze do mnie wróci. Patrzyłem na niego bezbronnego i nieruchomego, a serce pękało mi po kawałku.
Przebył liczne zapalenia płuc, był stale na antybiotykach. Jego ciało walczyło, ale cierpiało – rozwinęły się silne przykurcze kończyn, a każdy kolejny dzień był jak balansowanie na granicy życia i śmierci. Po prawie trzech miesiącach został przewieziony do ośrodka rehabilitacyjnego w Limanowej. Tam rozpoczęła się rehabilitacja… trudna, powolna, wymagająca cierpliwości i wiary. Efekty są mało widoczne, ale dla mnie każdy najmniejszy ruch, każdy cień reakcji jest jak promień nadziei, który pozwala mi dalej walczyć o mojego syna.
Dziś oddycha samodzielnie, ale to jedyne, co potrafi zrobić bez pomocy. Karmiony jest przez PEG. Otwiera oczy… lecz wciąż nie ma świadomości. Leży nieruchomo, jakby zawieszony między snem a powrotem do życia codziennego. Kiedy trzymam go za rękę błagam w myślach, żeby chociaż drgnął, żeby pokazał mi, że wraca.
Czekają na niego jego młodszy brat Przemek i siostra Martynka. Patryk zawsze był dla nich oparciem i dobrym starszym bratem — spokojnym, ciepłym, oddanym. Zawsze trzymali się razem. Dziś każdego dnia zastanawiają się, kiedy wróci do domu. Czekają na niego i nie tracą nadziei, bo wierzą, że ich ukochany brat jeszcze się obudzi i znów będzie z nimi.
Mój syn zawsze był duszą pełną energii. Kochał życie, kochał ruch, kochał wolność. Najbardziej kochał jazdę na crossie. Jego cross był jego światem – tam oddychał pełną piersią, tam czuł się naprawdę sobą. Nikt nie potrafiłby pomyśleć, że chłopak, który zawsze pędził do przodu z takim zapałem i pasją, dziś będzie leżał nieruchomo, w milczeniu, uwięziony we własnym ciele.
Przed nami długa, bardzo kosztowna walka. Specjalistyczna rehabilitacja, terapie, sprzęt – to wszystko pochłania ogromne środki. Ale ja nie mogę przestać walczyć. Jestem jego ojcem. Muszę dać mu każdą możliwą szansę.
Dlatego proszę Was z całego serca o pomoc.
Każda wpłata, każda złotówka to nie tylko wsparcie finansowe — to cegiełka do budowania nadziei. To ręka wyciągnięta do mojego syna. To wiara, że jeszcze wróci.
Proszę, pomóżcie Patrykowi w walce o powrót do sprawności.
Za każde wsparcie – dziękuję. Z głębi ojcowskiego, ale wciąż walczącego serca. 🙏
SILNALINA
Jawor Maria
♥️
Wracaj do zdrowia. ❤️