OGONEK - którego już nie odzyska...
OGONEK - którego już nie odzyska...
Description
Wtorek, 16 czerwca 2026, 19:46. Wreszcie w domu, coś do zjedzenia, kąpiel i... Sprawdziłam odruchowo maila Stowarzyszenia. Właśnie ktoś napisał: "Dzień dobry, znalazłam małego rannego kotka, w okolicy nie ma aktualnie otwartego w moim rejonie weterynarza Chciałabym mu pomoc, ale nie mogę go zatrzymać"
I dołączył dwa zdjęcia. Chwila wpatrywania się i wmurowało mnie w fotel... KOCIAK Z OSKÓROWANYM OGONEM! OSKÓROWANYM!
Zero telefonu, zero lokalizacji, tylko ta godzina 19:46 czyli tu i teraz! Ale - gdzie? Odpisałam gorączkowo, wskazując adres lecznicy pracującej do 20:00 i prawie krzycząc pisałam PROSZĘ TAM JECHAĆ!
I... kolejny mail, że nie pojedzie, bo nie jest z Częstochowy. Po chyba piątym mailu uzyskałam miejscowość. Cudem - mieszka w niej wspaniała osoba, która - kolejnym cudem - po adresie mailowym rozpoznała piszącą osobę!
I to ta osoba, Niezawodna, zawiozła maleńtasa do lecznicy.
Limit cudów wyczerpany na dziś... Ale kociątko dostało leki, nie cierpi już. Dostało też jedzenie i ciepły kocyk. Jutro konsultacja chirurgiczna. i tu chyba już cudu nie będzie... :(
Teraz mogę wrócić pod koc. Boję się sprawdzić ponownie maila. Ale... pewnie sprawdzę. Może to nie będzie zgłoszenie? Może tym razem oferta pomocy i wsparcia naszych działań?
Bo faktura w lecznicy sama się nie zapłaci. Nie ma cudów.
________________________________________________
PIĘKNIE DZIĘKUJĘ ZA KAŻDĄ WPŁĄTĘ. WŁAŚCIWĄ KWOTĘ ZRZUTKI USTAWIĘ GDY OKRESLI JĄ LECZNICA (zabieg chirurgiczny, badania, leki, pobyt.../
Barbara Gałdy-Krupińska
_____________________________________________________________

na pomoc biednemu skarbkowi!