Mam raka, potrzebuję pomocy, nie chcę zostawić syna samego
Mam raka, potrzebuję pomocy, nie chcę zostawić syna samego
Updates1
-
Mam na imię Katarzyna. Od miesięcy walczę o życie.
Zdiagnozowano u mnie raka szyjki macicy – złośliwy, zaawansowany nowotwór, który mimo leczenia dał już przerzuty między innymi do kręgosłupa .
Moje rokowania są niepomyślne, ale ja wciąż się nie poddaję. Jeżdżę na kolejne cykle leczenia – radio, chemioterapia, brachyterapia, kolejne operacje …
To wszystko kosztuje mnie nie tylko ogrom wysiłku fizycznego i emocjonalnego, ale też pieniędzy, których już po prostu brakuje.
Mam 14-letniego syna – Szymona. Jest w spektrum autyzmu, wymaga stałej opieki. Nie jest samodzielny. Dla niego muszę żyć. Ale jest coraz trudniej – choroba odbiera mi siły, niekiedy nie mam siły nawet wstać z łóżka. Mój organizm słabnie, a serce pęka ze strachu, że mogę go zostawić samego...
Szymon tęskni za normalnością. Bardzo przeżywa moją chorobę. A ja – jego mama – nie mogę mu dać dziś nawet spokoju i poczucia bezpieczeństwa, o jakim marzy każde dziecko.
Zwracam się do Was – ludzi dobrego serca – o wsparcie. Każda złotówka pomoże mi przetrwać – opłacić leczenie, dojazdy, codzienne potrzeby. Potrzebuję pomocy, by móc nadal walczyć. Dla siebie. Dla mojego syna.
Dziękuję z całego serca,
Katarzyna
0CommentsNo comments yet, be first to comment!
Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Nazywam się Katarzyna Żelazna, mam 47 lat. Jestem z Bolesławca. Szymon ma 14 lat, jest dzieckiem niepełnosprawnym w spektrum autyzmu. Nie jest samodzielny.
Przez to, że zdiagnozowano u mnie nowotwór szyjki macicy, płaskonabłonkowego raka złośliwego G3, muszę teraz spędzić dwa miesiące w szpitalu we Wrocławiu. I na ten czas, i na czas kolejnych terapii, które być może uratują mi życie, muszę zapewnić synowi opiekę.
Leczenie i rehabilitacja to ogromne koszty. Jestem już po pierwszej operacji w Poznaniu, niestety pojawiły się przerzuty, czeka mnie radioterapia, brachyterapia i chemioterapia.
Miesiące walki, która być może umożliwi mi dalszą opiekę nad Szymonem i życie.
Czeka mnie długa, pełna wyzwań, droga, wyniszczające leczenie, ogromne koszty. Dlatego zwracam się do Was z prośbą o pomoc.
Każdy datek zwiększy mi szansę na powrót do życia i opieki nad moim synem. On mnie potrzebuje, ja muszę przeżyć dla niego.

Szybkiego powrotu do zdrowia 🩵
Dużo zdrowia!
Świta