Food Not Bombs Opole - Przeprowadzka, adaptacja nowej kuchni
Food Not Bombs Opole - Przeprowadzka, adaptacja nowej kuchni
Description
Food Not Bombs / Jedzenie Zamiast Bomb to działająca na całym świecie od lat 80. inicjatywa oddolna, polegająca na rozdawaniu darmowych roślinnych posiłków w ramach protestu przeciwko wojnom, militaryzacji, nierównościom społecznym, komsumpcjonizmowi, kulturze marnotrastwa i zabijaniu zwierząt.
My, ekipa Food Not Bombs Opole, (choć skład oczywiście się zmieniał na przestrzeni lat), działamy na ulicach miasta od około 20 lat. Korzystamy głównie z produktów, które zostałyby zmarnowane, z powodu zbliżającego się terminu ważności, czy warzyw niewyglądających już tak, by kusić konsumentów. Dostajemy też suche produkty od ludzi chcących wesprzeć akcję, staramy się działać jak najbardziej bezgotówkowo. Co tydzień w niedzielę, niedaleko dworca głównego, wydajemy każdorazowo 50-litrowy termos ciepłego jedzenia, 15-litrowy kaszy manny z owocami na deser, sałatkę, kawę i herbatę, a czasami i jakieś bonusy. Na około półroczny sezon wydajemy nie więcej niż 2-3 tysiące zł, a to dlatego, że kupujemy miski i sztućce oraz środki higieny osobistej, w które też staramy się zaopatrzać tych, którzy tego potrzebują. Zwykle nie mamy problemu z pozyskaniem tych funduszy, organizujemy koncerty benefitowe, gdzie górka po opłaceniu kapel przeznaczona jest na akcję.
Tym razem jednak czekają nas większe wydatki w okresie międzysezonowym i nie poradzimy sobie sami. W przerwie między aktywnym działaniem przystosowujemy nową kuchnię. Do tej pory od wielu lat działaliśmy przy Wyjściu Awaryjnym, na górnej kondygnacji. Kiedyś nasz termos miał 30 litrów, ale odkąd zwiększyliśmy ilość "dania głównego" do 50 litrów, przekonaliśmy się na własnej skórze, że znoszenie 60 kilo po krętych schodach, z 3 piętra, zgiętym wpół, do lekkich nie należy. Kilka stopni w pomieszczeniu zimą (budynek, w którym mieści się kuchnia, nie jest ogrzewany w weekendy), też daje się we znaki. Czas na zmiany i przeprowadzkę. Niedaleko, tylko do pomieszczenia mieszczącego się na parterze 🙂
Tam chcemy sobie stworzyć dogodniejsze warunki i nowy sezon rozpocząć świeżością. Zmiany są dobre.
Potrzebujemy środków na remont, by przystosować pod okoliczności kuchenne pomieszczenie. Robimy nową, ocieplaną podłogę, ocieplamy ściany styropianem, stawiamy ściankę działową, żeby rozdzielić kuchnię od magazynu, i ogarniamy instalację elektryczną pod naszą robotę. Uzbiera się więcej, to będzie super, przy remontach chyba zawsze są "nieplanowane koszty", a jeśli zostanie, to spożytkujemy na zwykłe foodowe wydatki w kolejnym sezonie. No a jeśli zbierzemy mniej, będziemy kombinować jak zawsze, etapami.
Dzięki każdej osobie, która dorzuci się do tego startu. Nawet symbolicznie. To dzięki takim gestom, ta kuchnia w ogóle istnieje.

Podziwiam i wspieram :)