Wsparcie dla Mateusza - potrzebna pomoc na rehabilitację
Wsparcie dla Mateusza - potrzebna pomoc na rehabilitację
Description
Długo myślałam od czego zacząć. Uczestnicząc kiedyś w internetowych zbiórkach nigdy nie przypuszczałam, że będę musiała zakładać taką zbiórkę dla mojego brata i prosić o pomoc dla niego.
Osoby które znają Mateusza wiedzą, że zawsze był uczynnym , pracowitym człowiekiem. Chętnie pomagał innym. Dbał o swoja rodzinę najlepiej jak mógł. W listopadzie urodziła mu sie mała córeczka Blanka. Dopiero zaczęli sie cieszyć życiem razem ze swoja żoną Justyną. Jednak w piątek 13.02.2026 zobaczył je ostatni raz wychodząc do pracy. Z relacji kolegów z pracy wynika, że w tym dniu od samego rana bardzo bolała go głowa do takiego stopnia, że sięgnął po tabletkę przeciwbólową. Po dotarciu do siedziby usiadł na krześle i już nie uczestniczył w porannych rozmowach. Stracił przytomność, przewracając się na ziemie. I wtedy zaczęła się walka, która trwa do dnia dzisiejszego.
Koledzy podjęli szybką akcje ratowania mu życia dzwoniąc po karetkę i reanimując go cały czas do momentu przyjazdu straży i pogotowia. Będziemy im już wdzięczni za to do końca życia. Potem kilkugodzinna operacja i informacja o krwotoku podpajęczynówkowym z pękniętego tętniaka oraz krwiaku śródmózgowym. Poinformowano nas, że musimy sie liczyć ze wszystkim bo stan był bardzo ciężki. Wiele modlitw, wylanych łez bo nie wiadomo było co przyniesie każda kolejna godzina. Baliśmy sie od siebie odbierać telefonów.
Po operacji został przeniesiony na OIOM gdzie spędził miesiąc. Następstwem pękniętego tętniaka była ostra niewydolność oddechowa, zapalenie płuc przez co utrzymywany był przy życiu przez respirator. Po kilku dniach lekarze zadecydowali o tracheostomii. Potem pojawił się wodniak przez co miał ściągany płyn rdzeniowy oraz wysoka gorączka. Na ten moment wiemy, że Mateusz ma niedowład lewostronny. Nie jest w stanie nic zrobić lewą ręką oraz nogą. Lekarze mówią, że to cud, że się wybudził.
Od tygodnia przebywa na oddziale neurochirurgii gdzie ponownie zrobił mu się wodniak oraz boryka się ze szpitalnymi bakteriami, które dla niego w takim stanie są bardzo dużym zagrożeniem życia. Każdy dzień jest inny. Raz jest z nami w kontakcie, raz nie. Nie wiemy co się jeszcze może wydarzyć. Lekarze mówią, że trzeba być gotowym na rożne powikłania czy problemy zdrowotne. Wiemy na pewno, że rehabilitacja, która przysługuje takiemu choremu pacjentowi nie wystarczy, aby wrócił do pewnego stopnia sprawności. Dodatkowa rehabilitacja w prywatnej placówce to koszt miesięczny średnio 30-40 tysięcy miesięcznie.
W domu czeka na niego juz 4 miesięczna córka, która potrzebuje taty bo jak każde dziecko potrzebuje obojga rodziców. Żona, która musi godzić opiekę nad córką i codziennymi wizytami w szpitalu, którym towarzyszą duże nerwy i stres co przyniesie jutro. Rodzice, którzy muszą mierzyć sie z cierpieniem swojego dziecka.
Każda Wasza pomoc będzie dla niego w tej sytuacji możliwością powrotu do sprawności.
Dziękujemy rodzinie, sąsiadom, przyjaciołom, znajomym za dotychczasowe wsparcie, modlitwy które w tym ciężkim czasie dużo znaczy.
Cecylia i Piotr Szeląg
Wszystko będzie dobrze 😊