Na waciki i inne takie chorobowe fanaberie Szkarady
Na waciki i inne takie chorobowe fanaberie Szkarady
Updates3
-
Chociaż już bez oczu to przynajmniej świat powiększył się węchowo! <3
Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Jak zapewne wiecie, historia tej uroczej paskudy nie skończyła się w marcu eutanazją tylko dwoma sprawnie przeprowadzonymi operacjami, które umożliwiły jej dalsze życie bez bólu oczu i zębów. Niestety w tym stanie zaniedbania miały swoją cenę i po jakimś czasie serducho zaczęło jej trochę niedomagać. W związku z tym, że jest to pies nie pierwszej młodości i życie trochę go sponiewierało, a ślepota też nie dodaje jej odwagi, zdecydowałam, że nie zafundujemy jej kolejnej wywrotki ze zmianą domu. Nie wiem ile jeszcze pożyje, ale zaaklimatyzowała się u nas na tyle, że nie mam serca odbierać jej tego kawałka świata, który zdążyła poznać. No więc zostaje.
Ale wiem też, że kolejny geriatryczny przypadek to duże obciążenie finansowe, a nie chciałabym żeby Szkaradzie czegoś z powodu cięcia kosztów zabrakło. Jeśli ma żyć to wyłącznie w komforcie. Dlatego jeśli masz ochotę wesprzeć ten malutki psi żywot to będziemy obie bardzo wdzięczne! <3
Jutro czeka nas rozszerzenie diagnostyki układu pokarmowego i chciałabym, żeby obejrzał ją też neurolog w kierunku wsparcia choroby zwyrodnieniowej, którą w tym wieku bez wątpienia posiada. Chciałabym żeby dostawała przeciwbólowo Librellę, ale comiesięczna Solensia dla kilku kotów rujnuje mój budżet dość skutecznie. Może się dorzucisz?
>> Poniżej cała historia Szkarady od początku:
Pojechałam uratować paprotkę, która miała wylądować na śmietniku, wyszłam z paprotką... i psem. Paprotka piękna, a pies żywy obraz nędzy i rozpaczy. Zgnite zęby czy potworny wytrzesz oczu? Sama nie wiem co mnie bolało bardziej jak o tym myślałam, ale nie było opcji, że ją tak zostawię. Wszystko w tej sytuacji wydawało się lepszą opcją, nawet eutanazja, dlatego zważając na wiek psa, mnogość jego potencjalnych problemów i cierpienia namówiłam właścicieli na jego uśpienie.
Dla formalności w lecznicy poprosiłam jeszcze o badania krwi, żeby zabić ją z <w miarę czystym sumieniem>, ale te okazały się zadziwiająco dobre. I tak się jakoś zdarzyło, że zamiast eutanazji przydarzyła jej się ekstrakcja <zębów> - w końcu jedno i drugie na E, można się pomylić. Przy okazji machnęliśmy jeszcze brzydką zmianę na czole i czekamy aż wszystko się zagoi, żeby dołożyć do jej jakże uroczej aparycji usunięcie gałek ocznych (jedną albo dwie, do decyzji okulisty, na razie oko wychodzące z oczodołu zostało zaszyte dla bezpieczeństwa).
Pies jest w dobrej kondycji fizycznej, odkrywa węchem świat, który dotychczas był mocno skurczony (pies nie wychodził na spacery), ma potężny apetyt, dlatego zapadła ta niezbyt racjonalna i opłacalna decyzja, by podarować jej trochę prawdziwego psiego życia na koniec (te karakany Yorki potrafią dobić do dwudziestki, więc nigdy nie wiadomo!). Jak wykaraska się z tych wszystkich ubrzydzających operacji plastycznych będzie do adopcji dla jakiegoś desperata, dlatego bądźcie czujni, nie można przegapić takiej okazji!
Ps. Uprzejmie proszę o niedyskutowanie na temat samego zaniedbania, albowiem to starsi schorowani ludzie po udarach. Niekoniecznie ma to jakiś sens w obecnej sytuacji psa.
Szkarada to najpiękniejszy piesek swiata❤️
Dziękuję za to co robisz!