Updates7

  • cTbGm7LQJ1oLVKqp.jpgwarde fakty na stół i ogromne podziękowania za dzisiejszy dzień!

    ​Cześć wszystkim.

    ​To, co wydarzyło się dzisiaj (szczególnie za sprawą potężnego wsparcia ze strony społeczności Wykopu), to jest dla mnie absolutny kosmos. Chcę Wam z całego serca podziękować za każdą wpłatę, każdego wykopanego linka i każde dobre słowo. Wywalczyliście mi dzisiaj potężny budżet . Dajecie mi tlen do dalszej walki.

    ​Ponieważ w internecie pojawiło się sporo "detektywów" podważających moją chorobę, postanowiłem załączyć tutaj jeden z moich kluczowych wypisów medycznych z Oddziału Neurochirurgii gdańskiego szpitala Copernicus.

    ​Jak widać czarno na białym, w rubryce "Rozpoznania" widnieje moja główna diagnoza: wrodzona wada układu krążenia – malformacja tętniczo-żylna lewej półkuli mózgu. Dokument potwierdza również procedury, w tym embolizację naczyń mózgowych i tętniaków wewnątrzczaszkowych. To właśnie po tej ingerencji wystąpiły u mnie ciężkie komplikacje i padaczki, a system ochrony zdrowia ostatecznie rozłożył ręce.

    ​Nie wrzucam tego dokumentu po to, żeby przekonywać internetowe trolle. Wrzucam to dla Was – ludzi, którzy wpłacają tutaj swoje ciężko zarobione pieniądze. Macie prawo mieć 100% pewności, że Wasza pomoc trafia tam, gdzie toczy się twarda, fizyczna walka o życie.

    ​Każda Wasza złotówka idzie na utrzymanie rygorystycznej diety, która jako jedyna hamuje stany zapalne, trzyma wagę (z którą mam gigantyczny problem po atakach) i powstrzymuje malformację przed uciskiem na nerw błędny.

    ​Jesteście wielcy. Karawana jedzie dalej!

    Grzesiek

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.

Description

Nazywam się Grzegorz, choć wielu z Was zna mnie jako Emila z Mindful Palette Studio. Zawsze byłem człowiekiem czynu, wolałem dawać, niż brać. Dzisiaj zderzyłem się ze ścianą. Zostałem odarty z sił i zdrowia, ale nie z godności. Dlatego wykładam karty na stół, mówię wprost, jak wygląda moja rzeczywistość, i proszę Was o solidarność, bo sami już nie dajemy rady.

​Od trzech lat moje życie to brutalna walka z potężną malformacją w głowie. Żebyście zrozumieli skalę, spójrzcie na drugie zdjęcie w galerii. To skan mojego mózgu. Ta malformacja jest tak gigantyczna, że w szpitalach lekarze po prostu rozkładają ręce. Zamiast ratunku, dotychczasowe leczenie zafundowało mi koszmar. Przeszedłem częściową embolizację, która drastycznie pogorszyła sprawę. Dorobiłem się trzech nowych tętniaków i ciężkich ataków padaczki, które całkowicie wyłączają mnie z rzeczywistości.

​System spisał mnie na straty. Kiedy po potężnych atakach trafiam na SOR, odbijam się od muru. System nie wie, co zrobić z moją głową, więc na drugi dzień po prostu wypisują mnie do domu. Zrzucają całą odpowiedzialność i ciężar opieki na moją żonę. Obecnie mój organizm całkowicie odmawia posłuszeństwa – jestem na domowych kroplówkach, fizycznie i psychicznie rozbity na kawałki

​Przez to piekło od trzech lat jestem wyeliminowany z pracy. Cały ciężar utrzymania naszej rodziny, zapewnienia bytu naszej małej córeczce Jagodzie oraz prowadzenia Kwiaciarni Ławeczka w Tczewie spadł wyłącznie na moją żonę. Ona haruje dosłownie jak wół, pracując ponad ludzkie siły. Walczy każdego dnia, żeby utrzymać miejsca pracy naszych ludzi i nie pozwolić firmie upaść. Prawda jest jednak bezlitosna: z jednej pensji, przy dzisiejszych gigantycznych rachunkach, kosztach pracowniczych i utrzymaniu lokali, nie da się tego uciągnąć. To fizycznie i matematycznie niewykonalne.

​Tak powstały długi, które nawarstwiały się przez lata mojej niezdolności do pracy. Dzisiaj znaleźliśmy się w martwym punkcie. Zamiast skupić się na ratowaniu resztek zdrowia, gigantyczny stres finansowy dosłownie mnie zabija. Każdy kolejny nieopłacony rachunek, każdy dźwięk SMS-a w telefonie to zapalnik, który wywołuje u mnie fizyczny paraliż i prowokuje kolejne ataki. Moja głowa to tykająca bomba, a stres za chwilę ją zdetonuje.

​Cel to 100 000 zł. Ta kwota to nasza jedyna szansa, żeby zdjąć tę pętlę z szyi mojej żony, uratować Kwiaciarnię Ławeczka, zabezpieczyć przyszłość Jagody i dać mi czas na leczenie w spokoju. Bez strachu, że kolejny telefon od wierzyciela wywoła atak, po którym już nie wstanę.

​Zawsze starałem się dawać światu piękno przez moją sztukę. Dziś to ja potrzebuję Waszego wsparcia. Proszę o każdą udostępnioną informację i każdą wpłaconą cegiełkę. Zbudujmy z tego mur, który w końcu zatrzyma ten koszmar. Dziękuję.

Location

Comments 51

 
2500 characters
We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using